Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14163 miejsce

Spełnią swe marzenia na Trynidadzie

- Ta łódka zmieniła nasze życie. Piotrek się oświadczył, ja po 10 latach studiowania zostałem magistrem, a Miłosz... hmm... przytył parę kilogramów. A tak poważnie, zmienił się wewnętrznie - mówi Filip, jeden z trójki budowniczych łodzi, która w niedzielę wyruszy w historyczny rejs.

Od lewej Miłosz, Piotr i Filip nad planami łodzi. Fot. Dawid Serafin / Fot. Dawid SerafinJest ich trzech: Filip, Miłosz i Piotrek.- Nie licząc psa - żartują. - Jakiego psa? - Tego z książki Jerome Jerome "Trzech panów w łódce (nie licząc psa)" - tłumaczy Filip. Opowieści z tej perełki literatury angielskiej przewinęły się podczas budowy ich łodzi. Książka Jerome to historia mówiąca "o niczym". Trzech starszych panów wypływa w rejs po Tamizie, a że nie dzieje się nic, zaczynają opowiadać historie na temat ludzkiego lenistwa i kondycji człowieka. - Wiesz to trochę tak jak my, nie robimy nic nadzwyczajnego czy ciekawego. Gdybyś chciał napisać np. o tej 14-letniej dziewczynce, co wypłynęła w samotny rejs, to by było coś. A my to tacy żeglarze bagienno-jeziorni jesteśmy - tłumaczy Miłosz. Plany budowy Trynidadu. Fot. Dawid Serafin / Fot. Dawid Serafin

A wszystko zaczęło się dziesięć miesięcy temu. - Jak to zwykle bywa w takich przypadkach rozpoczęło się od gadania przy piwie. Wałkowaliśmy temat. Potem trzeba było tylko namówić kolegów, ale to nie było trudne. Po trzecim browarze się przełamali - wspomina początki Filip.
A idea była prosta: zbudować własną łódź i pokonać nią historyczną drogę po Wiśle z Krakowa nad morze. Ta trasa nie ma w sobie nic szczególnego, z tym tylko wyjątkiem, że przepłynięcie jej będzie dla nich spełnieniem kolejnego żeglarskiego marzenia.

I tutaj zaczyna się "niezwykłość" tej opowieści. Marzenia. Karmimy się nimi, na co dzień, ciągle odkładając ich realizację w czasie. Nasze "chciałabym" staje się synonimem "nigdy". A przecież nie wiemy, co pierwsze nas zaskoczy: jutro czy wieczność.

Mały garaż w podkrakowskiej Wieliczce ukryty w pobliskich polach, otoczony kilkoma domami. Wokoło widać ślady "płynącego" lata. To właśnie tutaj jest ich mała stocznia, gdzie budują swoją łódź. - Mało brakowało, a projekt ległby w gruzach, gdyby Paulin nie udostępnił nam swojego garażu - tłumaczy Miłosz. - I tak od dziesięciu miesięcy łódka stoi w środku, a samochód na zewnątrz. I każdy sąsiad mu tego zazdrości. Wiesz, to kwestia prestiżu - żartuje Piotrek. - No i poznaliśmy dzięki temu wszystkich sąsiadów Paulina. Już dawno nie prowadziliśmy tak bogatego życia sąsiedzkiego - dodaje Miłosz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Piątka! Jak najbardziej zasłużona ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst po prostu cudny!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.