Facebook Google+ Twitter

Spełnianie życzeń, czyli jak zaplanować dziecku wakacje

Dzieci mają coraz ciekawsze i bardzo dziwne pomysły na wakacje. Wszystkie dążą do swobody, jednak rozmaicie ją rozumieją i także różnie realizują.

Oto co powiedział Wojtuś: – Tata mi nie pozwala uciekać na drogę, a ja lubię uciekać, a nie lubię słuchać. Zdumiewająca jest samowiedza tego dwu i pół letniego chłopca. Czy będzie usiłował robić to co lubi?

Postępuj wychowawczo


Z kolei Antoś: – W wakacje wolno mi wchodzić na drzewo, ale nie wolno spadać. To co będzie jak spadnę? Swój dylemat Antoś rozwiązał w taki sposób, że siada na rozłożystej, dolnej gałęzi i machając nogami, zajada się chałwą. Bo na ten przysmak ma pozwolenie. Czy jednak pragnienie wspinaczki nie zwycięży? Można przypuszczać, że potrzebna była by tylko namowa innego chłopca…
Bywają też inne pomysły na wakacyjne plany. Do pewnego kochanego dziadka, który regularnie wypłaca wnukom kieszonkowe, troje wnucząt (Michałek, Jasiu i Ewunia) przyszło z następującą propozycją: skoro wakacje trwają aż dwa miesiące, to czy mógłby im wypłacić kieszonkowe jednorazowo, na cały ten czas. Pozwoliłoby to na bardziej atrakcyjne ich wydanie… Dziadek odmówił, bo ewentualne spełnienie życzenia wnuków uznał za niewychowawcze.
Natomiast Ewelinka chciała na wakacyjny wyjazd nad morze zabrać wszystkie swoje lalki i także kota Mruczusia. Kota udało się rodzicom wyperswadować, bo nie lubi wody. Jednak lalki – zdaniem Ewelinki – lubią się kąpać. Płacz i tupanie były takie, że rodzice ustąpili. – Ile było tych lalek? – zapytałam. – Kilkanaście – odpowiedziała.

Prawo do wolności


Pragnienie swobody młodszych dzieci to żaden problem, w porównaniu z dążeniem do wakacyjnej wolności nastolatków. Zazwyczaj około piętnastego roku życia (niekiedy wcześniej) pragną one spędzić chociaż część wakacji w gronie rówieśników i to niekoniecznie na obozie harcerskim.
Ze strony rodziców potrzebna jest w takiej sytuacji profilaktyka, bowiem zakazy zazwyczaj nie skutkują („wiem, o wszystkim już wiem” – mówią nastolatki), natomiast przekonująca może być poważna dyskusja na temat różnorodnych zagrożeń i osobistej odpowiedzialności. Rodzice powinni też wiedzieć, że nastolatkom niekoniecznie chodzi o miłosne przygody, czego rodzice zazwyczaj najbardziej się obawiają, ale dla młodych ważna jest w pierwszym rzędzie ich autonomia, prawo do decydowania o samych sobie. Dlatego w rozmowach odwołujmy się do argumentów odpowiedzialności, a nie posługujmy się straszeniem.
Oczywiście, rodzice powinni wiedzieć, gdzie i z kim dorastające dziecko zamierza przebywać, należy też (bez nadmiaru) utrzymywać z nim kontakt, czemu sprzyja telefon komórkowy. I nawet wówczas, gdy w rozmowie telefonicznej nastolatek nie powie „całej prawdy”, to w pewnym sensie jest jednak kontrolowany („kontrola na długiej smyczy” – jak mówią).
Ważny jest sposób prowadzenia rozmowy: pytajmy o przeżywane radości, a także o to, czy pojawiły się jakieś kłopoty i czy moglibyśmy pomóc. To też jest rodzaj kontroli, opartej nie na dyscyplinowaniu dziecka, ale na uczuciowej więzi.

Sowy i skowronki


Jednak niezależnie od wieku, podczas wakacji dzieci dzielą się na takie, które lubią długo spać i takie, które lubią oglądać wschody słońca. Te drugie mogą być bardziej kłopotliwe, bowiem pobudka najczęściej obejmuje cały dom. Znam jednak dzieci poruszające się o świcie w sposób indiański, to jest bezszelestnie. Takim był również mój syn, kiedy będąc na wsi, „skoro świt” wyruszał z kolegami z sąsiedztwa na ryby. Te złowione smażyli potem nad ogniskiem, co było ich śniadaniem, oprócz zabranego ze sobą chleba. Tak przynajmniej sądziłam. Dopiero znacznie później sąsiadka wyjaśniła mi, że każdorazowo z jej zapasów znikał słój z peklowanym mięsem – ale ona udawała, że tego nie widzi…

Kukuryku


Na podstawie tego co słyszę od rodziców, wśród młodszych dzieci jest więcej skowronków, a wśród starszych – niedźwiedzi („stary niedźwiedź mocno śpi…”). Znam nawet takich chłopców, którzy nigdy nie byli na kolonii ani na obozie właśnie dlatego, „bo trzeba wcześnie wstawać”.
Ci chłopcy zapewne nie znają wierszyka autorstwa Stanisława Jachowicza, jakiego w dawnych latach dzieci uczyły się na pamięć:


Piał kogucik: kukuryku!

Wstawaj rano, mój chłopczyku –

A chłopczyk się ze snu budzi,

Patrzy… dużo chodzi ludzi;

Więc się szybko zrywa z łóżka,

By nie uszedł za leniuszka;

I rzekł: za twe kukuryku

Dziękuję ci koguciku.


Gdybym im przeczytała ten tekst, być może by powiedzieli: dlaczego nie należy być leniuszkiem ? A ludzie niech sobie chodzą jak chcą. Co do kogutów, to my kogucie pianie znamy z filmu…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.