Facebook Google+ Twitter

Spętane myśli nieprawdziwe

Sen to, czy marzenie? Tylko nieprawdziwa odpowiedź się liczy.

Ludzie kolekcjonują różne przedmioty, a nawet miłości. Nie uległam tej zaraźliwej manii zbieractwa i gromadzenia czegoś z wielką pasją. Moim marzeniem było posiadać coś nadzwyczajnego i unikalnego. Kolekcjonerzy chcą mieć jak najwięcej eksponatów, a ja chciałam mieć jeden przedmiot niepowtarzalny, jedyny, jakiego nikt nie ma, mieć nie może i mieć nie będzie. Taki, albo żaden, chociaż nie wiedziałam jeszcze co to za przedmiot.

Z taką niewiadomą żyło mi się dobrze, aż do czasu gdy zamieszkałam w kraju Helwetów. Szwajcaria to kraj kolekcjonerów zegarków. W Zurychu , Bazylei, Genewie są małe antykwariaty, niepozorne sklepiki, gdzie można nabyć prawdziwe cacka i rarytasy. Swatch jest także chętnie kolekcjonowany. Mój sąsiad potrafi stać całą noc pod firmowym sklepem, aby zakupić model z nowej, limitowanej serii. To jest jednak dość popularne kolekcjonerstwo. Nawet poczekalnię mojego dentysty zdobią gabloty, w których jest kilkaset egzemplarzy plastikowych Swatchy.

Olej, pędzla Elżbiety Bińczak - Hańderek / Fot. B. Romer KukulskaPewnego razu

zepsuł się mój zegarek Łucz, rosyjski, do którego byłam przywiązana starym sentymentem. Zegarmistrz w moim miasteczku dziwował się wielce temu zegarkowi. Mistrz, już w wieku podeszłym, chętnie ze mną gaworzył. Jego rodzice pochodzili z Pińska, zatem wydawło mu się, że jesteśmy krajanami. Zachodziłam czasem do Mistrza zapytać go o zdrowie i pogadać o „odmierzaczach“ czasu. Z typową wschodnią galanterią głaskał swego siwego wąsa i całował moją dłoń. Razu pewnego zaprosił mnie na zaplecze. Wyjął z sejfu pudełko pokryte czarnym aksamitem. Z wielką ostrożnością i pietyzmem wyjął z niego dzieło swego życia, zegarek unikat, jakiego nikt na świecie dotąd nie posiada. Od tego dnia, zegarek Mistrza śnił mi się każdej nocy. Sklepik staruszka omijałam skrzętnie.

Pewnego razu mistrz czekał na mnie przed drzwiami. Tym razem musiałam zapytać go także o cenę zegarka. Był nie do sprzedania. Nie miał ceny. Starszy pan powiedział mi, że nie sprzedał go przez tyle lat, nie sprzeda i teraz. Czas mijał. Znów zegarmistrz zaprosił mnie do sklepiku. Stwierdził, że wybiera się na tamten świat, więc sprzeda mi zegarek, gdyż mnie lubi. Nie ośmieliłam zapytać, co wobec tego, zamierza zrobić z pieniędzmi? Zapytałam krótko, ile? Cena, którą wyszeptał była „astronomiczna“, po prostu horrendalna. Zamurowała mnie. Kilka dni chodziłam strapiona. Gryzły mnie wszystkie robaki w żołądku.

Musiałam mieć ten zegarek

"Odmierzacz czasu", planety krążąc wskazują minuty i godziny, najbliżej słońca jest sekundnik / Fot. B. Romer KukulskaTa myśl opętała mnie. Wiele lat ciężkiego tyrania z miotłą w dłoniach, odcisków na kolanach przy myciu kibli, oszczędzania na żarciu, chodzenia z nartami na plecach na szczyt, zamiast jechania kolejką linową, składania franka do franka, to było za mało, na to cudo nad cudami. Zegarek zawładnął mną całkowicie, musiałam go mieć. Zaczęłam powoli i nieznacznie wynosić z domu co tylko da się spieniężyć na pchlim targu. Nawet dobrze mi to szło. W szybkim czasie zostaliśmy z dwoma widelcami, trzema łyżkami, czterema nożami. Łóżek i krzeseł nie udało mi się wynieść. Na całe szczęście.

Mistrz starzał się coraz szybciej. Stwierdził, że ma do mnie szczególny sentyment, więc sprzeda mi zegarek za połowę ceny, czyli akurat tyle, ile udało mi się skumulować. Mam go! Wreszcie jest mój! Na moim przegubie błyszczy, złoty, nieduży zegarek, jakiego nie ma nikt na świecie. Zegarek z wodotryskiem. Odzyskałam spokojny sen. Noszę go tak, by był widoczny. Ludzie gapią się i podziwiają, zachwycają, lub udają, że nie widzą. Mają w oczach iskrę, która jest zawiścią albo zazdrością. Ich twarze maluje jakiś dziwny wyraz, jakby niedowierzania. A ja pękam z dumy. Nikt jeszcze takiego nie widział. A ja mam, ten wymarzony, wyśniony, upragniony. Jedyny.

Uff! tylko nieprawdziwa opowieść się liczy.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

To opowiadanie powinno było być o nartach.
Zaczynałam na zwykłych dechach jeszcze bez kantów metalowych.,
dlatego szybko powiem, że te titanowe nartki są całkiem tego i nie
obraziłabym sie wsiąść na nie, chociaż aby spróbować , ot dla
porównania.
, to francuskie narty, HT, cena oryginalna jest 50 k euro. łacznie
z kijkami goglami i skórzanymi rękawiczkami.
Aha. dla zainteresowanych podaję...nartki nazywają się
Lacroix Courchevel Exclusive. UWAGA! Należy się spieszyć, bo
wyprodukowano do sprzedania aż 10 par! i trzeba pojechać do Francji
.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie mogę powstrzyć się by nie wpisać .
Znalazłam w sieci.
4wilk 03.03.09, 15:32 Odpowiedz
Hobbysta zbiera znaczki
Pasjonat wie o nich wszystko
Obsesant sprzedaje dla nich nerkę

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Niemożliwe staje się czasem realne, ale nie bez wyrzeczeń.
Tyle byśmy chcieli, ale kiedy trzeba się sprężyć, to ...ech."- polnaro.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marzenia są naszą własnością niedostępną dla nikogo. Od nas zależy czy je zrealizujemy i jak potoczy sie los. Nawet te nadzwyczajne, unikalne i wydawałoby się niemożliwe. Ich wartość nie ma znaczenia.

-> Kasiu, ja także myślę , że każdy ma coś unkalnego, co ma dla niego i tylko dla niego wartość ponad- czasową.

-> S M L - dobre pytanie. Chyba tak. gdyż to ludzie pragną posiadać bagaż czegoś specjalnego. co ich odróżnia od innych w jakiś sposób szczególny. tak mi sie wydaje.

-> Infopl -- hmmm miło słyszeć ciepłe słowa .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nagły, spontaniczny impuls by porzucić wszystko na co sie przez całe życie pracowało ...nieuzasadniona chęć posiadania czegoś czego nabycie często nie jest nam dane ...wyrzeczenia i odmowy jedynie dla czegoś tak pozornie błachego ...czy to czyni nas ludzmi? Nie wiem, ale podoba mi się to... (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Baś!Jak zwykle (sic!) wspaniale napisałaś! W życiu tak jest, każdy z nas ma swój "zegarek z wodotryskiem"... Pozdrawiam Cię serdecznie kochana Autorko, Kasia Z.

Komentarz został ukrytyrozwiń

mam jeszcze jedną taką opowiastkę, sen to czy marzenie?
Oczywiście jak to historyjka, ma swój przekaz.
Nie wiem dlaczego, ale jakoś nie potrafię jej nazwać bajką , stąd taki tytuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A bajki ja lubię ogromnie.... :)
Bardzo sympatyczna opowieść - plus :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

-->@Rotert, w sprawie zegarka renomowanej firmy szwajcarskiej, to chyba trafiłeś na hienę. Tacy płacą połową wartości, jednak mimo to wydaje się to być mało. Widziałam tutaj kosze całe , pełne zegarków z 50 tych lat. Niestety nawet Tissot Tissotowi nie jest równy i ceny mogą być 10, i 100 razy większe zegarka tej samej renomowanej firmy. Następnym razem podając markę i numer zegarka, można napisać do firmy. Potrafią wycenić , a nawet powiedzieć gdzie i kiedy zegarek został sprzedany. Tak udało mi się "namierzyć" pewien zegarek sprzedany, jak się okazało, przed I Wojną. Jego wartość bardzo rozczarowała właściciela.

Komentarz został ukrytyrozwiń

- Dzięki za ciepłe przyjęcie. Przyznam się szczerze, że nigdy nie przypuszczałam, że text będzie "odczytany i przeczytany" i nie zostanie odrzucony. Czasem nachodzą mnie "takie" myśli, niestety nie zawsze zdążę je zapisać.

-@-> Jolu, jesteś niesamowita! ,;))) (podwójnie mrugam oczkiem)

-@-> Pozdrawiam serdecznie bardzo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.