Facebook Google+ Twitter

Spięty nie spięty

Szanty - pieśni śpiewane na żaglowcach. Anty - przedrostek oznaczający przeciwność lub mrówki po angielsku. Spięty - Hubert Dobaczewski. "Antyszanty" - nowa płyta Spiętego.

Okładka albumu "Antyszanty" / Fot. SpiętyWokalista, gitarzysta i tekściarz znany z alternatywnego, na wskroś nowatorskiego i nieszablonowego zespołu Lao Che. Był jednym z założycieli Lao. Po 10 latach współpracy z najlepszym, w moim mniemaniu, polskim zespołem minionej dekady, postanowił nie dzielić już z nikim zysków.

Szesnastego dnia listopada ubiegłego roku, ukazała się jego pierwsza solowa płyta.
- Od 20 lat żegluję, co roku jestem na Mazurach. Kocham to, ale uważam, że nie ma dobrych szant. Śpiewa się je gdzieś przy butelczynie podczas żeglowania, ale nie ma dobrych wykonań. A to jest przecież fajny, "brudny" nurt, takie folkowe korzenie, tymczasem nasi wykonawcy to wygładzają, robią z tego jakieś popowe przyśpiewki do ogniska - mówi Dobaczewski o swojej przygodzie z żeglarstwem dla portalu szanty24.pl

Spięty przewidział, że szanty nie kojarzą się ludziom zbyt dobrze – oczywiście, o ile w ogóle się im jakoś kojarzą. Polska stoi jednak szantami murowana. Nasi żeglarze imponują swoim repertuarem w zagranicznych portach. Do słynnych "Morskich opowieści" ułożyli ponad 200 zwrotek! Magellanowi nie starczyłoby podróży na wykonanie ich wszystkich.

Artysta na singla promującego płytę wybrał kawałek numer trzy – "Czar ma karma". Był to strzał w dziesiątkę. Z ręką na sercu mógł zameldować wykonanie zadania członkom Lao. Utwór na długo zadomowił się na trójkowej Liście Przebojów. Na krążku znajdziemy utwory określane jako szantowo-knajpiane. Ale cóż to oznacza?! Jak wskazuje nazwa albumu, nie znajdziemy tu typowych szant. Wspomagane są przez elektroniczne i folkowe brzmienia. Nostalgiczne melodie, doskonale kontrastują z zabawnymi tekstami. Skoro szanty kojarzą się źle, to antyszanty będą kojarzyć się dobrze – z takiego prostego założenia wyszedł artysta. Już pierwsze dźwięki z płyty zapowiadają jej swawolny i wesoły charakter. Dominują tematy morza, alkoholu i okołorozporkowe. W "Opuszczonych portach" Spięty śpiewa: "Nie ma to jak gorąca cipka i jeden głębszy". Słuchając "Kalikimakę" usłyszymy wołanie: "żeby się ludzie kochali, a nie napier...". Każda piosenka jest jednak o czymś. To duża zaleta tekstów. Nikt nie śpiewa tutaj o pustych szklankach pomarańczy, ani tym bardziej o pani zakochanej w panu, bądź odwrotnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Trudna płyta i pewnie niszowa, ale z niepowtarzalnym klimatem... Jestem wielkim fanem tego, co robi solo Spięty i jego Lao Che... Cieszę się z tego zjawiska na naszej scenie... Ze świecą szukać takich artystów w polskim rocku AD 2010

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziś "Morskie opowieści" znają chyba tylko dzieci na koloni, a Spięty błyszczy właśnie na nowej płycie Lao Che ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.03.2010 11:54

" Nasi żeglarze imponują swoim repertuarem w zagranicznych portach. Do słynnych "Morskich opowieści" ułożyli ponad 200 zwrotek!" - pozwolę sobie na kilka słów wyjaśnienia. Polska nigdy nie była potęgą morską , nigdy nie miała potężnej floty i nigdy nie miała szant klasycznych , takich kabestanowych czy fałowych etc. XVIII wiek to czas panowania na morzach i oceanach floty angielskiej , czas gangów łapaczy i pieśni pracy nadających rytm przy ciągnięciu fałów. Wszystkie nasze " szanty" to nic innego jak pieśni błotno-szuwarowe i "około szantowe" a morskie opowieści to nic innego jak radosna twórczość znudzonych wodniaków , Równie dobrze można postawić " Morskie opowieści" w równym szeregu z "szantą " Pocałujcie mnie w rufę na pożegnanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.