Facebook Google+ Twitter

Śpiewać country każdy może czyli recenzja płyty Taylor Swift

Nowa płyta amerykańskiej gwiazdy jest w USA jednym z najbardziej oczekiwanych krążków tego roku. Premiera ta pokazuje muzyczną rzeczywistość, jaką żyje dziś Ameryka. Mimo pogodnej i uroczej wokalistki, nie jest ona tak kolorowa.

 / Fot. ''Speak Now'' Taylor SwiftTaylor Swift jest dla USA tym, czym była niegdyś Britney Spears - niewinnym dziecięciem, które szybko spełniło swój amerykański sen, wydając płytę, która podbiła serca Amerykanów. I Taylor, jak widać, z powodzeniem kontynuuje ten trend, bo wydana 25 października trzecia płyta wokalistki już robi furorę na wszelkich możliwych listach.

Fenomen artystki polega głównie na muzyce, w jakiej się lubuje, a jest nią country. Albo raczej coś, co country przypomina, a w rzeczywistości jest jedynie kiepską imitacją tego, co świat uważa za ludową muzykę Amerykanów. Bo twórczość Swift trudno zakwalifikować nawet pod country-pop, zważając na fakt, iż pod tą samą kategorią widnieją takie artystki jak Shania Twain, Faith Hill czy LeAnn Rimes. Nowa płyta 21-letniej piosenkarki pt. ''Speak Now'' jedynie potwierdza obawy wobec wątpliwej klasyfikacji jej twórczości.

Taylor nie pokazuje swoim najnowszym wydawnictwem niczego nowego. Po licznych reedycjach poprzednich krążków przyszedł czas na sklecenie kolejnej płyty, której założeniem było utrzymanie jej w tonie poprzedniczek. Bo przecież stałych słuchaczy trzeba utrzymać, a nowych pozyska się dobrym wizerunkiem. I taki schemat pani Swift od 4 lat udaje się wprowadzać z powodzeniem w życie. A dzięki pomocy Amerykanów, którzy mają nadzwyczajną słabość do twórczości Taylor i dość łagodnego podejścia mediów wobec gwiazdy, artystka nie ma raczej problemu z utrzymaniem się na poziomie. ''Speak Now'' na tle poprzednich płyt wyróżnia się jedynie tym, iż Taylor miała nieco większą kontrolę nad tym, co działo się w studio. Sama na przykład napisała wszystkie teksty, co w tak młodym wieku dla artysty jest nie lada wyczynem. Choć prawie wszystkie opowiadają o młodocianych miłościach Swfit, nie są one typowymi dla popu infantylnymi wyznaniami sfrustrowanej Amerykanki.

Swift pisze zgrabnie, a przede wszystkim prawdziwie, wyznając, iż ''czytanie tych tekstów to jak czytanie mojego pamiętnika''. Jej zdolności potwierdza fakt, że już jako czternastolatka została zatrudniona przez Sony/ATV Music Publishing jako tekściarka, będąc tym samym najmłodszą artystką na tym stanowisku. Kompozycje na ''Speak Now'' nie są jednak tak wykwintne jak teksty. Trudno jest odróżnić jeden utwór od drugiego, nawet przy pewnym osłuchaniu się w country i jego podgatunkach. Piosenki Taylor wchodzą jednym uchem i drugim równie szybko wychodzą. Poza jedną dość interesującą balladą ''Enchanted'', kompozycyjnie jest po prostu słabo.

Nie przeszkodzi to jednak zapewne w sukcesie płyty Swift, jaki odniesie ona w USA. Nie widać jednak, by Amerykanka miała ambicje podbić swoją muzyką inne kontynenty, bo jak dotąd żadna z jej płyt nie zaszła zbyt daleko na listach w innych krajach. Taylor skupia się głównie na USA, bo w końcu próbuje sił w muzyce, do której Ameryka ma wielki sentyment i bez zbędnego zastanowienia przyjmie wszystko, co choć trochę ją przypomina.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.