- Nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z prowokacją. Wszystko zaczęło się od spotkania Lepper-Tusk w Wolnowie koło Poznania. Wówczas zawiązana została pewnego rodzaju umowa, że trzeba zniszczyć rząd PiS – stwierdził
wiceprzewodniczący i poseł PiS Tomasz Markowski
.
Jego zdaniem świadczą o tym zdarzenia, które miały miejsce po spotkaniu liderów PO i Samoobrony. Najpierw Lepper rozbił koalicję, potem Tusk zapowiedział demonstrację, a Wałęsa oświadczył, że dni Kaczyńskich są policzone. Według posła Markowskiego wszystko to układa się w logiczną całość i jest dowodem na istnienie spisku przeciw PiS. Wiceprzewodniczący pogroził też palcem Platformie Obywatelskiej, sugerując, że w zasobach służb specjalnych mogą znajdować się jakieś niekorzystne dla PO materiały.
- Dlatego niezbędna jest sejmowa komisja śledcza. Może okaże się, że są jakieś tajne nagrania w archiwum służb specjalnych i wtedy marszałek Komorowski nie będzie się już tak strasznie oburzał, bo to PO było pierwsze do rozdawania stanowisk – stwierdził wiceszef PiS.
Poprosiliśmy liderów PO, by ustosunkowali się do słów wiceprzewodniczącego Prawa i Sprawiedliwości.
Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski

– Przyzwoity człowiek, jeśli czegoś nie wie, nie ma dowodów, to nie mówi. To ulubiona śpiewka PiS - mówienie "być może", może się okazać”, “kto wie”. Tylko, że ta śpiewka doprowadziła do całkowitego negliżu ich sposobu uprawiania polityki – powiedział Bronisław Komorowski z PO. – Nikt nie wierzy już w rzucane ot tak, niby niechcący, albo za pośrednictwem mediów cienie, podejrzenia, insynuacje. Ja takiej polityki nie uprawiam i nie lubię więc nie powiem: być może ten pan w ogóle przyleciał z Marsa...
Poseł Jan Rokita
Ja nie mogę na takim poziomie rozmawiać. Jak mam się ustosunkować do

tego, że ktoś mówi: “być może znajdą się jakieś kwity”. Równie dobrze, ktoś mógł powiedzieć: “k.... twoja mać”, a pani przyjdzie do mnie, żebym się do tego ustosunkował. To jest dokładnie taka sytuacja i tu nie ma co komentować.
A jeśli chodzi o spotkanie liderów, to Lepper się z Tuskiem nie spotkał w Poznaniu ani pod Poznaniem. Patrząc jak PiS rządzi, próbujemy od paru miesięcy odsunąć ich od władzy i nie potrzebujemy do tego celu umawiać się z Lepperem. Oni Leppera sprowokowali do tego typu działań wyrzuceniem go z rządu i upokarzaniem go. Najpierw sami sobie go wzięli do rządu, choć my uprzedzaliśmy, żeby tego nie robili, a potem potraktowali go jak psa.
Jeśli ktoś weźmie sobie takiego rodzaju awanturniczego polityka, a potem
traktuje go jak psa, to konsekwencje takiego postępowania można przewidzieć. Nie potrzeba tutaj szukać żadnych ukrytych mechanizmów, bo tu wszystko jest na wierzchu, oni sami zgotowali sobie ten los.