Facebook Google+ Twitter

"Spisek" - sensacyjne kino z trochę niższej półki

Tomer Sisley powraca jako Largo Winch w najnowszym filmie Jérôme Salle. "Spisek" swoją premierę w Polsce miał 17 czerwca br.

 / Fot. plakatCo ciekawe tylko w naszym kraju film ten wyświetlany jest właśnie pod takim tytułem. Oryginalny brzmi: "Largo Winch (Tome 2)". Nasi tłumacze po raz kolejny błysnęli jednak
pomysłowością. Niebywałym intelektem również popisali się nasi dystrybutorzy. Na polskim plakacie filmowym umieścili obok Tomera Sisleya i Sharon Stone polską aktorkę Weronikę Rosati. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że na ekranie widzimy ją może dwie minuty... no ale trzeba przecież promować Polaków w zagranicznych produkcjach, wszakże rzadko jest ku temu okazja...

Largo Winch (Tomer Sisley), po śmierci swojego ojca dziedziczy całą jego fortunę, a także zostaje szefem wielkiej międzynarodowej korporacji "W group". Ku zaskoczeniu wszystkich Largo chce sprzedać swoje firmowe udziały i zająć się działalnością humanitarną. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że Winch zostaje oskarżony o dokonanie zbrodni przeciwko ludzkości. Każdy jego krok jest śledzony przez agentkę Diane Francken (Sharon Stone). Mężczyźnie nie pozostaje nic innego jak szukać dowodów swojej niewinności, tym samym trafia do Birmy.

Fabuła filmu nie jest jakaś wyjątkowo oryginalna: pojawiają się intrygi, tytułowy spisek, piękne kobiety i szybkie samochody - czyli po raz kolejny otrzymujemy schematyczny film sensacyjny. No, może poza schemat wychodzą krajobrazy (Hongkong, birmańska dżungla) – ale jak dla mnie to trochę za mało. "Spisek" to film akcji, jednak szczerze mówiąc, nabiera on tempa jedynie w kilku momentach (statystycznie co pół godziny). Łącznie trwa około dwóch godzin, dlatego też można łatwo sobie wyliczyć dynamiczność tej produkcji. Owszem jak już coś się dzieje na ekranie to wygląda całkiem przyzwoicie i przyjemnie. Efektownie wybuchają samochody, ciekawie ujęte są sceny walk ale jest tego również zdecydowanie za mało.

Jeżeli chodzi o aktorstwo, tutaj też szału nie ma – Tomer Sisley niczym specjalnym się nie wyróżnia, Sharon Stone próbuje się krygować i używać swojego seksapilu, ale wychodzi jej to sztywno. Czasy tej Sharon Stone, którą pamiętamy chociażby z pierwszej części "Nagiego instynktu" dawno minęły. O naszym akcencie w filmie wspominałem, więc nie będę do tego już wracał. Wrócę za to do schematyczności, której się najbardziej ostatnio czepiam. Otóż, czy w każdym filmie musi być stereotypowo, tzn. jeżeli na ekranie pojawia się bogaty Rosjanin to musi być on grubym gburem. Może i w rzeczywistości tak oni właśnie wyglądają, ale na tym polega magia filmu, aby zmieniać stereotypy i kreować nowe. W "Spisku" jest jeszcze jeden bardzo charakterystyczny element dla tego typu produkcji, ale nie zdradzę go, ponieważ zdaję sobie sprawę, że wiele osób jeszcze nie widziało tego filmu. Mimo iż niezbyt pochlebnie wyrażam się o obrazie Jérôme Salle, to nie nudziłem się na nim, choć ma kilka dłużących się fragmentów, które bym przyciął.

Według zapowiedzi film miał być ciekawy i z pomysłem, jednak nie do końca tak jest. Pierwsza część była moim zdaniem lepsza i ciekawsza. A właśnie o tym należy pamiętać, że "Spisek" to druga część filmu "Largo Winch", mimo, że reklamowana jest jako osobny tytuł. Ot takie sensacyjne kino z trochę niższej półki.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.