Facebook Google+ Twitter

Spitsbergen. Zachęta subiektywna

Być może za kilka lat Spitsbergen stanie się modnym kierunkiem podróży w wakacyjne miesiące. Już teraz ściągają tam turyści z całego świata. Mam nadzieję, że moja czarna wizja się jednak nie sprawdzi, a tamtejsza przyroda na długo pozostanie dzika.

Spitsbergen to wbrew temu, co myślą niektórzy, nie tylko skute lodem miejsce, w którym przez cały rok panuje surowa zima. To piękne krajobrazy i niesamowita przyroda, a latem również niekończące się dni oraz całkiem przystępne temperatury.

Longyearbyen, widok z Sarkofagen / Fot. U.A.MarczewskaAby tu przyjechać, nie trzeba być wytrawnym polarnikiem. Tak naprawdę wystarczy lubić góry, a następnie zarezerwować bilet lotniczy i spakować do plecaka trochę ciepłych rzeczy.

Trochę o noclegu


Longyearbyen, stolica archipelagu Svalbard, to niewielka osada licząca mniej niż dwa tysiące mieszkańców. Mimo to miasteczko posiada lotnisko, uczelnię oraz stały ruch turystyczny. Jednocześnie, dzięki małej ilości mieszkających tu ludzi, bardzo szybko można poczuć się w Longyearbyen jak w domu: te same osoby i miejsca szybko stają się znajome, a malownicze położenie tylko sprzyja wrażeniu swojskości.

Miasto oferuje kilka możliwości noclegowych. Najtańszym i praktycznym zwłaszcza w przypadku nocnych przylotów jest kemping położony tuż przy lotnisku. Za niewielką opłatą można tu zarezerwować namiot wraz z wyposażeniem: karimatą i cieplutkim śpiworem. Można również korzystać z własnego sprzętu. Na miejscu znajdziemy również łazienki i prysznice. W porze letniej raczej nie należy obawiać się zmarznięcia: średnia temperatura o tej porze roku jest powyżej zera, a śpiwory dobrze chronią przed zimnem.

Główna ulica w Longyearbyen / Fot. U.A.MarczewskaJeśli zależy nam na wygodzie, możemy skorzystać z usług hotelu. Poza czystym i świetnie wyposażonym pokojem dostaniemy tu śniadanie, a także dostęp do internetu i kawiarni. Ponadto baza noclegowa w centrum Longyearbyen stwarza lepszą okazję do zwiedzenia miasta, które, choć malutkie, ma do zaoferowania kilka ciekawych atrakcji, takich jak muzeum, kawiarnie czy... sklep bezcłowy.

Wycieczki tylko z przewodnikiem


Oczywiście miasto nie jest jedynym ani nawet głównym celem przybywających na Spitsbergenie turystów. Jednak z uwagi na niebezpieczeństwo pojawienia się niedźwiedzi polarnych, na Svalbardzie nie powinno się praktykować samodzielnych wypraw w góry. Problem ten rozwiązują działające tu firmy turystyczne, które organizują różnego rodzaju wycieczki. Wraz z grupą wyruszają zatem wynajęci przewodnicy, zaopatrzeni w broń i doświadczenie. Nie znaczy to jednak, że wyruszenie tu na górską wycieczkę jest jednoznaczne z urządzaniem polowania na białe niedźwiedzie: na oferowanych trasach ryzyko ich spotkania jest bardzo niewielkie, zaś ewentualne zabicia polarnego misia rozpoczyna ciąg procedur wyjaśniających przebieg zdarzeń. Rola przewodników sprowadza się w praktyce do dotrzymywania towarzystwa, opowieści o danym miejscu oraz czysto fizycznej pomocy chociażby przy przechodzeniu przez potok.

My się zimy nie boimy. Nawet tej w lecie. / Fot. Fotografia prywatna autorkiKrajobraz na Spitsbergenie to coś, co potrafi zaprzeć dech w piersiach. Góry, w których obok trawy i brunatnej ziemi trafimy na ogromne połacie śniegu, przebijające się gdzieniegdzie kwiaty, drobne potoczki, wreszcie fragmenty lodowca: wszystko to składa się na wyjątkowość miejsca. Nie widziałam tu oznaczonych szlaków turystycznych, wszystko sprawia wrażenie dzikości i wolności od ludzkiej ingerencji. Poza tym, pomijając kwestie estetyczne, zjeżdżanie w sierpniu po śniegu jest dość ciekawym przeżyciem.
Lodowiec / Fot. U.A.Marczewska, D.KuroczkoPoza górami, region ma także do zaoferowania wycieczki drogą wodną. Jedną z nich jest wyprawa do Barentsburga, rosyjskiej osady górniczej. Podróż statkiem trwa co prawda kilka godzin i wiąże się z zimnym wiatrem i ryzykiem choroby morskiej, ale to, co zobaczymy za burtą, powinno rekompensować niedogodności. Widok pojawiającego się przed nami lodowca jest czymś, czego nie da się potem tak po prostu zapomnieć. Lodowe, niebieskawe bryły zadziwiają swoją grozą i niesamowitym pięknem.

Tam, gdzie trwa dzień


Okolice lotniska w Longyearbyen / Fot. U.A.MarczewskaPodczas kilkudniowego pobytu na Spitsbergenie nie znalazłam wydeptanej w górach ścieżki. Krajobraz jest dziki, nie zniszczony ludzką ręką. Słowo "komercja" to jedno z ostatnich, jakie przychodzą na myśl w tym regionie. Oczywiście spragnieni pamiątek turyści bez problemu je kupią, ale tylko w kilku miejscach, zaś zwolennicy przesiadywania w restauracjach będą musieli ograniczyć się trzech czy czterech lokali. Być może jednak w przyszłości Longyearbyen przekształci się w typowe turystyczne miasto. Mając nadzieję, że tak się jednak nie stanie, gorąco polecam porzucenie południowych plaż i pojechanie tam, gdzie latem trwa wieczny dzień.

Zobacz także Słoneczny nocleg na Spitsbergenie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Glubax, ja bardzo chętnie :-))) Tylko dobrze by było żeby ktoś mi za to płacił, bo tak wypłukałabym się do reszty :-)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny opis, ciekawe zdjęcia - może zacznij pisać przewodniki...?

Komentarz został ukrytyrozwiń

;-)+

Komentarz został ukrytyrozwiń

południowej plaży nie porzyciałbym za nic na świecie, natomiast plus za nietypowy kierunek zwiedzania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.