Facebook Google+ Twitter

Spłonął łódzki pałac Kellera. Prawdopodobnie został podpalony

Kolejny z łódzkich zabytków ucierpiał w pożarze. W nocy z 31 marca na 1 kwietnia płonął pałac Rudolfa Kellera przy Gdańskiej 49. Jako prawdopodobną przyczynę pożaru strażacy podają podpalenie.

Pałac Kellera po pożarze (1 kwietnia 2010). / Fot. Adam Brajter Pożar wybuchł 31 marca przed godziną 22. Na miejsce wysłano 5 zastępów straży pożarnej. Gaszenie ognia trwało blisko 2 godziny, przy czym najdłużej paliła się charakterystyczna wieża. Dzięki szybkiej interwencji udało się uchronić budynek od całkowitego zajęcia się ogniem, ale w trakcie akcji gaśniczej rozebrać musiano część dachu. Najbardziej ucierpiała wspomniana wieża (decyzję w sprawie jej ewentualnej rozbiórki podejmie Nadzór Budowlany) oraz pomieszczenie na trzecim piętrze, w którym wybuchł pożar. Ofiar wśród ludzi na szczęście nie było. Podobnie jak wiele innych, łódzkich zabytków, budynek od kilku lat stoi opuszczony, a jednocześnie niezabezpieczony przed dostępem osób nieuprawnionych. Strażacy wskazują na udział takich osób w powstaniu pożaru, a więc zaprószenie ognia lub podpalenie.

Pałac Kellera - fotografia archiwalna. / Fot. Wikipedia (public domain) Neorensansowy pałac został zaprojektowany przez wybitnego, łódzkiego architekta, Hilarego Majewskiego. Wpisany jest do rejestru zabytków nieruchomych wraz z całym zespołem pałacowym, obejmującym również stróżówkę, pozostałości dawnego parku oraz oryginalne ogrodzenie wraz z bramą. Wzniesiony został w 1890 roku dla Rudolfa Kellera, właściciela pobliskiej fabryki koronek i tasiemek.

W 1907 willę, wraz z pobliskim kompleksem fabrycznym, przejął Emil Eisert (nota bene brat Karola Eiserta, właściciela zakładów włókienniczych w innej części miasta, późniejszej "Norbelany", zburzonej w 2005) i jego wspólnicy, bracia Schweikert. Po II wojnie światowej zakłady stały się filią państwowych Zakładów Przemysłu Pasmanteryjnego, od 1970 roku znanych jako "Lenora", natomiast w pałacu mieścił się żłobek. Niedawno zakłady znów trafiły w dobre ręce - tym razem przejęła je firma "Tekum", która poddała dawne budynki fabryczne rewitalizacji i zaadaptowała na lokale biurowe. Takiego szczęścia nie miał niestety pałac, który od lat niszczeje.

To już kolejny w Łodzi przypadek zabytku, który padł ofiarą pożaru. Dla właścicieli zabytkowych budynków ogień jest wybawieniem, bo daje pretekst do rozbiórki w sytuacji, gdy obiekt, mimo wieloletniego zaniedbywania nie chce zawalić się sam. Wcześniej spłonęły m.in. dawna siedziba straży ogniowej przy Sienkiewicza 54, drewniane domki przy Nawrot 94, Zarzewskiej 41 i Łowickiej oraz magazyn na terenie dawnych zakładów Adama Ossera (w kilka lat po doszczętnym spłonięciu pięknego, neogotyckiego kantoru).

Również od mieszkańców ulicy Wigury 32 i okolic dowiedziałem się, że zanim wyburzono tamtejszą willę Kazimierza Monitza (styczeń 2009), budynek kilkukrotnie stawał w ogniu. A płonących kamienic nie sposób zliczyć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 03.04.2010 09:35

Brakuje mi zdjęć po pożarze dlatego tylko 3/5.
W końcu to żaden wielki problem pstryknąć zdjęcie telefonem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czyli okazuje się, że podpalenie to skuteczny sposób na pozbywanie się "trefnych" łódzkich zabytków architektonicznych. Szkoda gadać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.