Facebook Google+ Twitter

Spółdzielcza Stocznia Szczecińska

Przypadkiem wpadła mi w ręce gazetka jednego ze SKOK-ów, wydana akurat na 18-lecie istnienia. Zaczynali od kas zakładowych. Dopiero po kilku latach wydostali się poza zakładowe mury.

Spółdzielnie przetrwały

Stoczniowa suwnica bramowa / Fot. Tadeusz ŚledziewskiPrzypadek – w naszym życiu może zmienić wszystko. Biedę może zamienić w bogactwo i odwrotnie. W jednej chwili możemy wszystko stracić. Przypadkiem wpadła mi w ręce gazetka jednego ze SKOK-ów, wydana akurat na 18-lecie istnienia. Zaczynali od kas zakładowych. Dopiero po kilku latach wydostali się poza zakładowe mury. Obecnie obracają miliardami. Mają 356 oddziałów i 73 tysiące współwłaścicieli. Można określić ich stwierdzeniem – „potentat finansowy”, od podszewki, przepraszam od początku - Polski.

Nie będę wnikał w struktury i w zasady funkcjonujące w SKOK-ach, jak również wszystkie inne wewnętrzne sprawy. Nie o SKOK-ach chcę pisać. SKOK-i posłużyły mi za drogowskaz przewodni, za „wyspę” na „polskim oceanie niemocy”. I ja będę usiłował przekonać Polaków do tworzenia większego archipelagu wysp na tym polskim oceanie.

Znam też inne spółdzielnie, które stawiły czoło „zawirowaniom transformacji ustrojowej” w Polsce. Jeśli mi nie wierzycie, proszę sprawdzić jak funkcjonuje Spółdzielnia Mieszkaniowa „Dąb” w Szczecinie, jak utrzymane są budynki zbudowane za „komuny” i ile pobudowano nowych. Nikt budynków starych po PRL-owskich nie burzył, tylko je ocieplono i pomalowano, aby wyglądały „po ludzku”. O Spółdzielczej Agrofirmie Witkowo, żeby się dowiedzieć, jak prężnie działa, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę hasło: „Witkowo”, najzwyczajniej wybrać z listy którąś ze stron i przeczytać.

Stocznie! Dlaczego nie spółdzielcze?

Więcej przykładów nie będę przywoływał. Powiem, że spółdzielnia, jako jednostka gospodarcza była i jest znana. Zapytam: dlaczego więc państwowe stocznie nie przepoczwarzyły się, przepraszam, nie przeorganizowały swoich struktur w organizmy spółdzielcze? Pracownicy wówczas staliby się współwłaścicielami, mającymi swój wkład finansowy dopingujący ich do większego angażowania się w utrzymanie firmy w dobrej kondycji. Spółdzielnię zaliczyć można do jednostek prywatnych, więc UE nie miałaby punktu zaczepnego, aby się przeciwstawić utworzeniu strefy ekonomicznej, co pozwalałoby na zwolnienia podatkowe. I być może stocznie by zostały utrzymane. Na terenie stoczni budować można byłoby, nie tylko statki.

Moje zdziwienie

Dziwię się też, że stoczniami nie zainteresowały się organizacje samorządowe zrzeszające przedsiębiorców prywatnych. Zdaję się w Polsce jest ich kilka. Zrzeszeni w nich członkowie mogliby stocznie wykupić i założyć, albo spółdzielnię, albo spółkę akcyjną. Na przykład: Stocznia Szczecińska kosztuje 120 milionów złotych - czy takiej kwoty nie zebraliby polscy prywatni przedsiębiorcy? Po zakupie mogliby się zastanowić co z tym „fantem” zrobić, na spokojnie. Przez ten czas ponosiliby tylko koszty zabezpieczenia mienia. Wydaje mi się, że ta „polska bezradność” wobec stoczni jest wyjątkowo dziwnym zjawiskiem. Czy tylko mnie to dziwi? A może ktoś – siedzący głębiej w temacie – pokusi się i powie coś na ten temat.

Może nie wszystko stracone?

A może jeszcze nie wszystko stracone i dobrze byłoby zachęcić tych, których dochody wynoszą powyżej przeciętnej krajowej, aby się „skrzyknęli” i stocznię kupili? Na pewno jeszcze nie wszystko zostało rozszabrowane i można byłoby przywrócić w stoczniach Produkcję. W polskich władzach w konstruktywnej opozycji, zapewne, też by się znaleźli sprzymierzeńcy

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Wbrew pozorom problemy związane ze stocznią są bardziej zagmatwane niż komukolwiek może się wydawać. Ostatnio spotkałem informację, że w pierwszym przetargu całą Stocznię Szczecińską można było kupić już za 100 mln i był problem z nabywcą. Od dłuższego już czasu Polacy nie potrafią coraz więcej. Być może nasi ekonomiści i biznesmeni wolą swoje talenty spożytkowywać poza granicami swojej ojczyzny. Domyślam się, że patriotyzm pojmowany inaczej, lub "coś głębszego" musi tu wchodzić w grę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy tekst 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widzisz Pan, Panie Andrzejku, jak patrzę na samochody jeżdżące po polskich drogach, niestety widzę tylko "szczątki" samochodów w pełni wyprodukowanych w Polsce. Na zapytanie, jakie samochody produkowane w Polsce, moto.onet.pl odpowiedział, że "W chwili obecnej z polskich fabryk wyjeżdżają znacznie bardziej nowoczesne samochody niż Maluch lub Polonez. Wszystkie są znane i cenione w Europie i na świecie." Ale pod spodem, jeden z komentatorów nadmienił, że te samochody zjeżdżające z taśmy nie są w Polsce produkowane, tylko montowane. Dodał też, że "Polska myśl techniczna praktycznie nie istnieje w żadnej dziedzinie." Czy Pana, jako młodego Polaka, nie trwoży takie postrzeganie Polaków? (Jeśli jest Pan potomkiem Wincentego - gratuluję Wam Obydwom) Ale właśnie z tej racji mam prawo wymagać od Pana, jako od zaangażowanego Obywatela z pokolenia na pokolenie, trochę " głębszego potraktowania poruszonego przeze mnie problemu. Czy nie przychodzi Panu do głowy pytanie o przyczyny takiego stanu? Czy nie przyszła Panu do głowy myśl, że te samochody montowane w Polsce musiał ktoś zaprojektować, wykonać prototypy, przebadać je i dopiero uruchomić produkcję. Do tego potrzeba ludzi z wykształceniem technicznym mających w głowie w/w "myśl techniczną". A przecież polskie uczelnie, rocznie opuszcza tysiące absolwentów z dyplomem inżyniera. Przypadkiem, nie zadał sobie Pan pytania, co Oni robią, czym się - Ci "inżynierowie" na których wykształcenie wyłożyliśmy trochę grosza - zajmują? Nie będę już dłużej Pana dręczył. Zapytam jeszcze, czy nie przyszło do głowy Panu pytanie, dlaczego to w innych krajach chce się ludziom myśleć, a Obywatele "Rzeolitej" są przeświadczeni, że najwygodniej i najkorzystniej jest kupić produkt myśli obcej? Skąd u nas takie bezmyślne podejście do zachowania produkcji rodzimych wyrobów? "Nierentownej" - to pojęcie względne, dlatego, że dla innych "użytkowników tego świata", coś co dla nas jest nierentowne, dla nich rentowne - jest. Czemu?
Na zakończenie i tak składam Panu Serdeczne Podziękowania, za wdepnięcie i zaznaczenie swojej obecności tutaj. Wielu woli poświęcać czas tematom nośnym, takim jak "Prezydencki Krzyż". Dzięki!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.