Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1485 miejsce

Społeczeństwo ery lajków

W dobie ogromnej popularności serwisów społecznościowych, coraz więcej osób przyłącza się do walki o internetową popularność, której wyznacznikiem stają się polubienia na facebooku. Niestety, często nawet za cenę własnego życia.

 / Fot. CC0 Public DomainW połowie lipca tego roku, media obiegła informacja na temat 25-letniej mieszkanki Bydgoszczy, która straciła życie w wyniku upadku z 11-ego piętra, prawdopodobnie wspinała się na dach budynku w celu wykonania tzw. selfie. W ubiegłoroczne wakacje, natomiast głośny był przypadek mężczyzny, który chcąc sobie zrobić popularne zdjęcie z ręki po koncercie zespołu AC/DC w Warszawie, spadł w nurt rwącej Wisły. Jego ciało zdołano wyłowić dopiero po dwóch dniach. Przykładów podobnych do dwóch powyższych można by wymienić jeszcze co najmniej kilka. Chęć wykonania unikatowego zdjęcia i zaimponowania innym w internecie jak widać jest ogromna.

Z badań statystycznych, przeprowadzonych przez Gemius.pl wynika, że aż 80 procent użytkowników internetu w naszym kraju korzysta z serwisu Facebook (ponad 20 mln ludzi). Ogromną częścią tej liczby są osoby młode, podatne na treści zawarte w sieci. Tym często samotnym ludziom towarzyszy chęć przynależności do jakiejś grupy. Przypomina mi się tutaj jak często w amerykańskich serialach oglądałem sceny z podziałem na grupy w szkołach. Ci lubiani - szkolna elita, przynależeli do grupy sportowców lub cheerleaderek, natomiast gorszymi pozostawały osoby mniej urodziwe, często również mniej sprytne czy wygadane. Jednak serialowa rzeczywistość coraz częściej ma swoje odzwierciedlenie również w realnym świecie, a media społecznościowe temu sprzyjają jak nigdy.

"Shopping", "clubbing", "instafood", to tylko niektóre, modne ostatnio hasztagi w sieci, a każdy z nich ma za zadanie określić co w danej chwili jemy/pijemy, czy jak spędzamy aktualnie czas. Wszystko to sprowadza się do pokazywania innym poziomu naszego życia. Ludzie mający tendencje do niskiej samooceny, choć nie tylko tacy, często próbują doścignąć innych w walce o lepsze zdjęcie. Wedle zasady "jak cię widzą, tak cię piszą". Aby się o tym przekonać, wystarczy spojrzeć jakie serwisy i aplikacje wiodą obecnie prym na zachodzie. Facebook, który, mimo że w Polsce cieszy się największą popularnością na zachodzie staję się wyparty przez twittera, gdzie aby wyrazić siebie wystarczy maksymalnie 140 znaków, oraz przez snapchata, i tu wystarczy tylko samo zdjęcie. Czy to próżność przemawia przez współczesne, żądne kliknięć pokolenie? Patrząc na tendencje do minimalizacji środków przekazu, można odnieść takie wrażenie.

Coraz donośniejsze bowiem bywają głosy, że pokolenie wychowane częściowo już w erze komputerów za nic ma sobie trudy codziennego życia z jakimi zmagali się nasi rodzicie, czy dziadkowie. Pokolenie lat 80/90 to ludzie, którzy bardzo często odkładają założenie rodziny na rzecz robienia kariery. Jakiś czas temu głośno było w mediach na temat spotu Fundacji Mamy i Taty, gdzie przedstawiona została kobieta żałująca, że pomimo zrobienia kariery nie udało jej się zostać matką. Można by się tutaj zastanowić, czy to media pokazujące obraz człowieka spełnionego zawodowo jako człowieka sukcesu w połączeniu z ochoczo publikowanymi selfie przez naszych kolegów i koleżanki w sieci, nie sprawiają, że tak dużo osób bierze udział w tym wyścigu szczurów. Wyścigu o lepsze zdjęcie.

Jednak pokolenie lajków to nie tylko bezkrytyczni, niegotowi do podjęcia jakichkolwiek życiowych wyzwań młodzi ludzie. To również zapatrzeni w siebie, aż do przesady połykacze medialnych doniesień ze świata show-biznesu. Coraz popularniejszy staję się "syndrom Krzysztofa Ibisza", czym bardziej starsi, pragną być coraz bardziej młodzi.

Kreowane przez media, nie mogące pogodzić się ze swoim wiekiem gwiazdy, z dumą korzystające z bogactwa medycyny estetycznej, na każdym kroku spoglądają z bilbordów reklamowych. Nie byłoby w tym oczywiście niczego zdrożnego, gdyby nie fakt, że te same gwiazdy równie często podkreślają, iż ich naciągnięte policzki czy płaskie niczym kartka papieru czoła, to zasługa genów albo restrykcyjnej diety polegającej na jedzeniu listków sałaty.

Ludzie wychowani przez mass media to widzą i łykają niczym naiwne cielęta, jednocześnie mając wobec swojego wyglądu coraz większe wymagania. Popadają w depresję, a kiedy już dojdzie do nich, że zostali oszukani przez sławne twarze, sami niejednokrotnie decydują się na pierwszy botox aby doścignąć wzorzec, aby się dowartościować, aby mieć więcej lajków.

W świecie, który na ekranie smartfona wydaję się niemalże idealny, gdzie wszyscy spełnieni zawodowo, bawiący się w najlepszych klubach i korzystający w pełni z życia, ochoczo dzielą się swoimi najlepszymi chwilami, łatwo się zagubić. Łatwo również wpaść w pułapkę własnych, zbyt wygórowanych wobec samego siebie oczekiwań. Patrząc na rozwój mediów społecznościowych, można się spodziewać, że pokusa "idealnego życia" będzie coraz większa.


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.