Facebook Google+ Twitter

Społeczeństwo obywatelskie. W którym miejscu jesteśmy?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-07-23 13:44

Upadek rządów totalitarnych oraz odejście w niebyt zniewalającego systemu dały nam, społeczeństwu niebywałą szansę. Szansę na odrodzenie się inicjatywy obywatelskiej, na rozwój lokalny i rozkwit małych podmiotów gospodarczych.

W krajach stojących na wysokim poziomie cywilizacyjnym wartość dodana wytworzona przez mikro- i małe przedsiębiorstwa stanowi ponad połowę produktu krajowego brutto (PKB). Nowa Konstytucja zagwarantowała nam podstawowe swobody obywatelskie, nałożyła też nowe, ale jakże zaszczytne obowiązki.

Rolą kolejnych demokratycznie wybieranych władz było stworzenie takiego systemu prawnego, który pozwoliłby każdemu, kto ukochał i zamieszkuje nasz kraj poczuć się kowalem swojego losu.
Fiodor Dostojewski powiedział, że "życie to raj, którego klucze są w naszych rękach". Tylko w demokracji to zdanie ma swój prawdziwy sens. Przez wieki całe pozbawiano nas dostępu do tych kluczy. A jak jest obecnie?

Rok temu minęła okrągła, bo dwudziesta rocznica odzyskania narodowej tożsamości i prawdziwej wolności. Jesteśmy stosunkowo młodą demokracją, nadal jej się uczymy i śmiało mogę stwierdzić, że daleko nam jeszcze do społeczeństwa obywatelskiego. Ale są też przykłady miasteczek i gmin, których mieszkańcy wczuli się w swoją rolę, dobrze ją wypełniając. Z przyjemnością patrzy się na efekty gospodarności, pomysłowości, wprowadzania nowych rozwiązań technicznych i technologicznych, harmonijnych myśli architektonicznych, nowej infrastruktury. Oko cieszy, a serce się raduje, kiedy przejeżdża się przez takie miejscowości.

Integracja z Unią Europejską - nowe szanse rozwoju

Ponad sześć lat jesteśmy pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej. Spełniło się marzenie wielu pokoleń naszych rodaków. Jak potrafimy zagospodarować to dobrodziejstwo?

Zaryzykuję śmiałe stwierdzenie, że w miastach i gminach, gdzie są doskonale zorganizowane służby samorządowe, a ich mieszkańcy autentycznie żyją problemami swoich małych ojczyzn,
wykorzystanie funduszy unijnych jest wysokie, a co za tym idzie - rozwój tych miejsc zauważalny jest gołym okiem. Mieszkańcy tych miejsc są lepiej zorganizowani, mają dużą świadomość społeczną i obywatelską. Nie czekają, aż ktoś przywiezie im gotowe rozwiązania. Są aktywni i zmieniają swój mały świat na lepsze, zakładają firmy i tworzą nowe miejsca pracy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 24.07.2010 17:30

Trafna ocena. Panie Bartłomieju, czy Pana zdaniem należałoby przeprowadzić reformę administracyjną i zlikwidować powiaty?
Jestem ciekaw Pana zdania na ten temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W którym miejscu jesteśmy ?
Tam gdzie panuje nepotyzm partyino - towarzysko - kumoterski władza ma się dobrze a obywatele emigrują, panuje wszech obecny marazm.
Tam gdzie władza jest kreatywna otwarta na pomysły, obywatele czują się dobrze, panuje optymizm, rozwój, lokalny patriotyzm.
Im mniej państwa tym lepiej obywatelom. Im mniej urzędów tym łatwiej się rozwijać, realizować dobre pomysły na życie.
A jaki jest koń, każdy widzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.07.2010 21:12

Tak rzeczywiście jest. Rolą państwa jest stworzyć taki system opieki socjalnej, by wyeliminować, lub chociażby zmniejszyć biedę, system, który będzie pomagał ludziom mniej zaradnym i wykształconym, znajdującym się sytuacji dziedzica biedy.
Ale czy już nas stać na taki system. Im więcej będzie prywatnych firm dających zatrudnienie tym globalnie zyska na tym budżet państwa, by w konsekwencji było więcej pieniędzy na redystrybucję.
Walka z patologiami to problem nie tylko ubogich krajów.
Mam marzenie życia, o którym wie bardzo wąska grupa bliskich mi osób. Może jeszcze starczy mi życia, by je spełnić.
Kiedyś być może o tym porozmawiamy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W najblizszej oklicy mam okazję widywać rozwój małych społeczności a przede wszystkim podnoszacy sie poziom materialny: to wiadać na wsiach, gdzie rolę komórek i składzików pełnią dawne, mieszkalne chałupy wstydliwie przylepione (az do rozbiórki) do nowych, nowoczesnych domów.
Ale istnieje tez strefa, bynajmniej nie wydzielona geograficznie; strefa "homo sovietikusa", w najścislejszym znaczeniu tego słowa tak, jak to określił ks.Tischner.

"Homo sovieticus – wg Tischnera – to zniewolony przez system komunistyczny klient komunizmu – żywił się towarami, jakie komunizm mu oferował. Trzy wartości były dla niego szczególnie ważne: praca, udział we władzy, poczucie własnej godności. Zawdzięczając je komunizmowi, homo sovieticus uzależnił się od komunizmu, co jednak nie znaczy, by w pewnym momencie nie przyczynił się do jego obalenia. Gdy komunizm przestał zaspokajać jego nadzieje i potrzeby, homo sovieticus wziął udział w buncie. Przyczynił się w mniejszym lub większym stopniu do tego, że miejsce komunistów zajęli inni ludzie - zwolennicy «kapitalizmu». Ale oto powstał paradoks. Homo sovieticus wymaga teraz od nowych «kapitalistów», by zaspokajali te potrzeby, których nie zdołali zaspokoić komuniści. Jest on jak niewolnik, który po wyzwoleniu z jednej niewoli czym prędzej szuka sobie drugiej. Homo sovieticus to postkomunistyczna forma «ucieczki od wolności», którą kiedyś opisał Erich Fromm (Tischner, 1992)"

Jest też bolesna strona transformacji ustrojowej: ze społeczenstwa mniej wiecej równego w biedzie staliśmy sie społeczeństwem o ogromnym zróżnicowaniu materialnym; poszerzył sie zakres biedy biologicznej, a zmieniony socjal pozostawia na marginesie większe grupy ludzi niezaradnych życiowo. Ludzie z pozycji marginesu spolecznego nie mają szans wybicia sie na lepsze pozycje, a alkoholizm powoduje degrengoladę kolejnych, dziedziczacych biedę pokoleń.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.