Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

37310 miejsce

Spór o przyszłe zasady działania internetu trafia do sądów

Zwolennicy "neutralności sieciowej" ponieśli poważną porażkę na początku kwietnia, gdy amerykański sąd federalny zablokował próby administracyjnej regulacji działania dostawców usług internetowych.

Spośród sporów dotyczących przyszłości internetu niewiele budzi takie emocje, jak debata nad tzw. neutralnością sieciową. Samo to pojęcie nie jest do końca precyzyjne i różni uczestnicy tej debaty często inaczej je definiują. Jednak w największym uproszczeniu można stwierdzić, że neutralność sieciowa to równe traktowanie przez dostawcę usług internetowych (ISP - Internet Service Provider) wszystkich przesyłanych danych - ISP nie mógłby preferować czy blokować połączeń ze względu na typ, zawartość lub adres pochodzenia czy przeznaczenia.

Vinton Cerf, jeden z twórców protokołu IP, obecnie wiceprezes Google'a / Fot. Charles Haynes, Wikipedia (http://en.wikipedia.org/wiki/File:Vint_Cerf,_Bangalore_2007_3.jpg)Pierwszym aspektem neutralności sieciowej jest uznanie ISP-ów za tzw. common carriers. Mieliby oni wtedy obowiązek obsługiwania wszystkich klientów (oczywiście płacących za usługę) i transportowania dowolnych danych. Taki scenariusz zakłada tylko nieliczne wyjątki - dopuszczalne byłoby blokowanie spamu czy połączeń szkodliwych dla innych użytkowników sieci (np. ataków typu Denial of Service), ale ISP nie mógłby filtrować danych lub zakazać np. korzystania z sieci peer-to-peer.

Zwolennicy neutralności sieciowej wskazują, że Internet od początku oparty był na swobodzie łączności pomiędzy wszystkimi użytkownikami. Vinton Cerf, jeden z twórców protokołu IP, a obecnie wiceprezes Google’a, zeznał przed senacką Komisją ds. Handlu, że "pozwolenie dostawcom na kontrolowanie, co ludzie oglądają i robią online, fundamentalnie podważy zasady, dzięki którym internet odniósł taki sukces."

Dostawcy usług internetowych argumentują, że nie chcą cenzurować żadnych treści, ale tylko zmienić model biznesowy Internetu. Ich zdaniem firmy takie jak Google czy Skype (tzw. dostawcy treści) za darmo wykorzystują infrastrukturę, która została zbudowana przez firmy komunikacyjne za miliony dolarów, i czerpią z tego ogromne zyski, podczas gdy koszty spadają na firmy komunikacyjne i (ostatecznie) na klientów. Uważają, że dostawcy treści powinni płacić ISP-om za udostępnianie swoich usług klientom. Zwolennicy neutralności sieciowej, nie bez powodu wspierani głównie przez dostawców treści, na czele z Google, twierdzą jednak, że w ten sposób uniemożliwi się wejście na rynek nowym firmom.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.