Facebook Google+ Twitter

Sporo poprawek przed Ukrainą

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2013-02-07 15:49

Dwubramkowa porażka z Irlandią nie napawa nas optymistycznie przed najbliższymi spotkaniami eliminacyjnymi z Ukrainą i San Marino. Waldemar Fornalik problemy znajdzie prawie w każdej formacji, miejmy nadzieję, że upora się z nimi do marca.

mecz / Fot. Justyna BorowieckaPozytywów w grze podopiecznych Waldemara Fornalika można doszukiwać się w postawie bramkarzy, którzy z Irlandią zagrali po połówce. W pierwszej wystąpił Artur Boruc, a w drugiej - Wojciech Szczęsny, obaj zagrali dobre spotkanie, ale jednak po razie wpuścili futbolówkę do siatki. Najpierw na listę strzelców wpisał się Ciaran Clark, a później Wes Hoolohan, który znakomicie wykorzystał podanie Jeffa Hendricka.

Na plus można także zaliczyć występ Damiana Łukasika, który na tle swoich partnerów ze środka pola zagrał poprawne spotkanie, choć po meczu i tak był mocno krytyczny oceniając swój występ. Przy reszcie zawodników można wyliczać nieudane zagrania i brak zrozumienia z partnerami z zespołu. Szczególnie krytykowanych jest dwóch graczy z podwójnymi obywatelstwami, czyli Ludovic Obraniak i Damien Perquis. Ten pierwszy irytował kibiców nie tylko niecelnymi podaniami, ale zwłaszcza opóźnionymi decyzjami. W czasie pomeczowych wywiadów, bardzo ostro zareagował Roman Kosecki, który powiedział: "Za dużo gwiazdorstwa, a za mało skromności. Trzeba swą dumę schować do kieszeni i wziąć się do pracy na boisku. Niektórzy zachowują się trochę jak rozkapryszone bobaski."

Wiceprezes Polskiego Związku Piłki Nożnej odniósł się także do formy wspomnianego już Obraniaka: "Obraniak czasem gra jak panienka, nie możemy czekać 90 minut aż wyjdzie mu jeden strzał. Po spotkaniu otrzymałem sporo smsów od ekspertów, kolegów związanych z futbolem i kibiców z pytaniami: "Co się dzieje?", "Dlaczego piłkarzom nie zależy?", "Co oni robią?" itd. Jeśli ktoś przyjeżdża na zgrupowanie, musi dać z siebie 200 proc. I jeszcze pamiętać, że mamy też innych zawodników, że nie ma ludzi niezastąpionych i każdy kiedyś skończy z występami w reprezentacji."

Kibiców reprezentacji martwi szczególnie strzelecka forma - a raczej jej brak - naszego najlepszego napastnika, Roberta Lewandowskiego, który ostatni raz trafił do siatki rywali w koszulce z orłem na piersi, w pierwszym meczu Mistrzostw Europy z Grecją. Jego niemoc strzelecka niepokoi fanów tym bardziej, że nie widać nikogo innego, kto mógłby wziąć na swoje barki odpowiedzialność strzelania bramek, bowiem topowych zastępców jak na razie
- brak. Jest młody Arkadiusz Milik, ale on ma dopiero 18 lat i musi zdobywać doświadczenie w Bayerze Leverkusen. W obwodzie Waldemar Fornalik, ma jeszcze Artura Sobiecha, który jednak w ostatnich tygodniach zatracił swoją formę, co skutkowało wylądowaniem na ławce rezerwowych w
Hannoverze.

Ofensywa jednak nie jest naszym jedynym problemem, bowiem sporo kłopotów znajduje się w formacji defensywnej. Wczoraj na środku zagrali Kamil Glik wraz z Damienem Perquisem. Zawodnik Betisu Sewilla zawinił zdecydowanie przy pierwszej bramce i tym samym pokazał, że jego słabe występy w hiszpańskim klubie, nie są dziełem przypadku, a po prostu, jest to sytuacja utrzymująca się już od jakiegoś czasu. Wydaje się również, że błędem było wystawienie na prawej stronie defensywy Sebastiana Boenischa. Waldemar Fornalik swoją decyzję argumentował przed meczem, że wcześniej gracz Bayeru występował na tej stronie defesnywy, a poza tym jest on obunożny i nie powinna sprawiać mu problemów gra na tym boku obrony. Jak się jednak okazało - miało to duży wpływ na grę Boenischa, bowiem w niczym nie przypominał on zawodnika, który w ostatnich tygodniach notował bardzo poprawne występy w Bundeslidze.

Jednym z pozytywów oprócz wydarzeń boiskowych, byli także Polscy kibice, którzy bardzo licznie zjawili się na stadionie w Dublinie. Sporą część fanów biało-czerownych stanowili emigranci, których bardzo chwalą Irlandzkie media, na przykład w serwisie Irish examiner możemy przeczytać: "Stadion był wypełniony po brzegi. Dużą część 43 tysięcy widzów stanowili Polacy, głównie ci mieszkający na co dzień na Wyspach. Ich "Polska biało-czerwoni" to przyśpiewka znana w Irlandii jeszcze z czasów Euro 2012, lecz po środowym meczu na pewno na stałe zapadnie w naszej pamięci."

Mecze eliminacyjne z Ukrainą i amatorami z San Marino czekają naszych reprezentantów odpowednio 22 i 26 marca, zatem czasu na poprawę gry nie ma zbyt dużo, a trzeba szczerze przyznać, iż stawka, szczególnie tego pierwszego meczu, jest niewątpliwie - bardzo wysoka. Miejmy nadzieję, że nasi kadrowicze staną na wysokości zadania i zagramy przynajmniej tak skutecznie jak w 2000 roku, kiedy to także w eliminacjach do czempionatu do Korei Południowej i Japonii na naszej drodze zostali postawieni Ukraińcy i ostatecznie jak dobrze pamiętamy, to podopieczni Jerzego Engela, wyszli z tej rywalizacji zwycięsko. I oby było podobnie, tym razem!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.