Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180356 miejsce

Sportowe podsumowanie roku: Klęska w Niemczech, euforia w Japonii

W 2006 roku kibice na całym świecie, w tym także Polacy, mogli oglądać dwie wielkie sportowe imprezy: mistrzostwa świata w pił\ce nożnej oraz siatkowej. Jak radzili sobie nasi reprezentanci?

fot. PAPRok 2006 przyniósł fanom sportu w Polsce prawdziwą huśtawkę nastrojów. Najpierw piłkarze reprezentacji Polski doprowadzali kibiców do rozpaczy, ale później siatkarze zaaplikowali olbrzymią dawkę radości.

Niemcy 2006 - jak najszybciej zapomnieć

Niestety – tak jak cztery lata temu, tak i w tym roku, nasi piłkarze nie popisali się. Po blamażu jakim były finały w Korei i Japonii nasi reprezentanci do Niemiec jechali już z umiarkowanymi postanowieniami. Nie było już mowy o medalu i wielkiej pewności siebie. Tym razem cała drużyna z trenerem Pawłem Janasem na czele stawiała sobie jeden jasny cel - wyjście z grupy. Niestety na marzeniach się skończyło.

Piłkarze zapowiadali, że maja grupę, w której powinni bez problemów awansować. Rzeczywistość okazała się inna. Pierwszy mecz z Ekwadorem i porażka 2:0. Naszym piłkarzom zabrakło wszystkiego, a przede wszystkim wiary i woli walki. Kolejny mecz graliśmy już o wszystko. Przeciw biało-czerwonym stanęli gospodarze turnieju – Niemcy. Ten mecz był już znacznie lepszy. Trzeba przyznać, że Niemcy mieli znaczną przewagę, ale Polacy dzielnie się bronili głównie za sprawą znakomitego Artura Boruca. Niestety na kilka sekund przed końcem spotkania, Olivier Neuville wpakował piłkę do naszej siatki. Pporażka sprawiła, że mogliśmy pakować walizki. Trzeci i zarazem ostatni mecz dał naszej reprezentacji tak oczekiwane zwycięstwo i ocalił honor polskiej piłki nożnej. Po dwóch golach Barkosza Bosackiego Polska pokonała Kostarykę 2:1.

Po powrocie do kraju reprezentację czekała przebudowa. Pawłowi Janasowi zarzucano złe decyzje personalne i nowym trenerem został Holender Leo Beenhakker. Nowa myśl trenerska, nowe pomysły i nowa reprezentacja. Trzeba przyznać, że początek nie był obiecujący, a wśród wielu "fachowców" pojawiały sie głosy, że Beenhakker nie jest cudotwórcą i nic nie zmieni. A jednak czas działał na naszą korzyść. Dziś Polska gra bardzo dobrą piłkę, a co najważniejsze wygrywa z najlepszymi na świecie.

Japonia 2006 - czas dumy i chwały

NA koniec roku oczy całego sportowego świata skierowane były na Japonię. O miano najlepszej reprezentacji globu walczyli siatkarze z całego świata, także Polacy. Po cichu mówiło się o medalu, bo naszych siatkarzy na pewno stać było na znakomitą grę. Nastroje były jednak tonowane – za faworytów uznawało się Brzylię, Rosję, Serbię i Czarnogórę oraz Włochów. Już po pierwszych meczach zaczęło być głośno o Polakach

Nasi siatkarze szli jak burza, niszcząc kolejnych rywali. Meczem, który pokazał prawdziwą siłę polskiej siatkówki było spotkanie z Rosją. Kiedy Polacy przegrywali 2:0 w setach, wszyscy myśleli, że to koniec. A jednak nie. Bardzo dobre decyzje trenera Raula Lozano zmieniły obraz gry. Szala zwycięstwa z minuty na minutę przechylała się na polską stronę. Aż w końcu stało się. Tiebreak 14:10 dla Polaków i piłkę w górze ma Maiursz Wlazły, atakuje i koniec spotkania, a na tablicy świetlnej wynik 2:3 dla Polski. Później jeszcze wygrany 3:0 mecz z Serbią i Czarnogórą i Polacy są w strefie medalowej.

Euforia. Ludzie zbierają się wszędzie, aby oglądać w akcji naszych bohaterów. Tysiące kibiców przed telewizorami oglądało półfinałowy mecz z Bułgarią. Z nadzieją wpatrywaliśmy się w srebrny ekran. Nie zawiedli, pokazali że są lepsi przynajmniej o klasę i pokonali Bułgarów 3:1. Szaleństwo i niekończąca się radość: Polska zagra z Brazylią w wielkim finale mistrzostw świata. Wszyscy dookoła zdawali sobie sprawę, z kim przyjdzie nam się zmierzyć. Wielka, niepokonana Brazylia, a w jej składzie największe gwiazdy światowej siatkówki z Gibą na czele. Polacy nie dali rady, przegrali 3:0, ale do kraju wrócili jako wicemistrzowie świata.

Oprócz sukcesu drużynowego Polacy osiągnęli także indywidualne sukcesy. Paweł Zagumny został wybrany najlepszym rozgrywającym świata, Mariusz Wlazły znalazł sie w trójce najbardziej wartościowych graczy.

Na lotnisku czekało naszych siatkarzy gorące powitanie. Kibice, władze oraz rodziny siatkarzy z niecierpliwością czekali na powrót srebrnych medalistów. Gratulacjom i radości nie było końca. Piotr Gruszka, kapitan reprezentacji, powiedział wtedy, że następnym razem wrócą do kraju ze złotymi medalami. Nam wypada tylko powiedzieć - trzymamy za słowo.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 25.12.2006 15:55

Faktycznie, dwie wielkie imprezy, a zakończyły się w jakże odmiennych nastrojach. A swoją drogą, to w Niemczech było mnóstwo polskich kibiców, wspaniały doping i sromotna klęska, w Japonii zupełny brak atmosfery wielkiej imprezy, a skończyło się na wicemistrzostwie świata.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.