Facebook Google+ Twitter

Sportowiec - dyskryminowany pracownik

Sport i Unia Europejska mają ze sobą więcej wspólnego niż się nam wydaje. Udowadniają to zawodnicy, którym prawo wspólnotowe toruje drogę do kariery, ale także do równouprawnienia na europejskim rynku pracy.

Flaga UE, Wikimedia Commons, http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:European_flag_in_the_wind.jpg / Fot. S. Solberg J.Gwiazda, bożyszcze tłumów, ale także zwykły pracownik. Choć w przypadku sportowców to słowo jakoś rzadko przechodzi nam przez gardło. Tymczasem sportowcy stanowią niezwykle mobilną grupę pracowników. Nie da się także ukryć, że w przeważającej większości są to po prostu migracje zarobkowe. Zawodnicy korzystają, tak jak pozostali pracownicy UE, ze swobodnego przepływu pracowników. Sportowe emocje nie mają dziś granic, świadczą o tym choćby olimpiady, czy mecze o Super Bowl, które w telewizji śledzą miliardy osób. Jednak sportowcy nadal miewają problemy na unijnym rynku pracy. W tym wypadku granice zniknęły tylko pozornie. Liberalizacja w tej dziedzinie postępuje powoli, a wywalczyć musieli ją sobie sami zawodnicy.

Mobilność sportowców to już zjawisko masowe. W piłkarskiej lidze Belgii ponad połowa zawodników to obcokrajowcy. Tego typu przykłady można mnożyć w nieskończoność. Arsenal Londyn, czy Chelsea Londyn rozgrywają mecze bez Anglików w składzie. W FC Barcelonie czasem trudno znaleźć Hiszpana, a w Szachtarze Donieck Ukraińcy stanowią tylko niewielką część zawodników. Podobnie sytuacja przedstawia się w innych dyscyplinach sportu. Także w Polsce, gdzie koszykarska Dominet Bank Ekstraliga pełna jest graczy z USA czy Bałkanów. Ale nie zawsze tak było. Jeszcze na początku lat 90. krajowe federacje stosowany limity obcokrajowców. Wszystko zmieniło orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS).

Swobodny przepływ pracowników w ramach Unii Europejskiej zapewnia nam traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską. W artykule 3 ust. 1 czytamy - W celu realizacji zadań określonych w artykule 2 działalność Wspólnoty obejmuje, na warunkach i zgodnie z harmonogramem przewidzianym w niniejszym Traktacie: […] c)rynek wewnętrzny, charakteryzujący się zniesieniem między Państwami Członkowskimi przeszkód w swobodnym przepływie towarów, osób, usług i kapitału.

Drugim istotnym artykułem, jest art. 39 wspomnianego już traktatu:
1. Zapewnia się swobodę przepływu pracowników wewnątrz Wspólnoty.
2. Swoboda ta obejmuje zniesienie wszelkiej dyskryminacji ze względu na przynależność państwową między pracownikami Państw Członkowskich w zakresie zatrudnienia, wynagrodzenia i innych warunków pracy.
3. Z zastrzeżeniem ograniczeń uzasadnionych względami porządku publicznego, bezpieczeństwa publicznego i zdrowia publicznego, swoboda ta obejmuje prawo:
a) ubiegania się o rzeczywiście oferowane miejsca pracy,
b) swobodnego przemieszczania się w tym celu po terytorium Państw Członkowskich,
c) przebywania w jednym z Państw Członkowskich w celu podjęcia tam pracy, zgodnie z przepisami ustawowymi, wykonawczymi i administracyjnymi dotyczącymi zatrudniania pracowników tego Państwa,
d) pozostawania na terytorium Państwa Członkowskiego po ustaniu zatrudnienia, na warunkach ustalonych przez Komisję w rozporządzeniach wykonawczych.
4. Postanowienia niniejszego artykułu nie mają zastosowania do zatrudnienia w administracji publicznej.
(treść artykułów za stroną http://www.ukie.gov.pl)

Dodajmy do tego, że swobodny przepływ pracowników obowiązuje nie na terenie UE, ale na terytorium Europejskiego Obszaru Gospodarczego (państwa UE oraz Norwegia, Islandia i Lichtenstein). Tyle zapewniają nam traktaty. Sportowcy musieli jednak niekiedy dochodzić swych praw przed sądami. Najbardziej znaną tego typu sprawą, wręcz legendarną, jest sprawa Jean-Marca Bosmana. Do dziś w języku kibiców funkcjonuje sformułowanie, że dany zawodnik odszedł „na Bosmanie”, czyli za darmo. Bosman nie zapadł w zbiorowej pamięci jako nadzwyczajny snajper, czy świetny drybler. Tym niemniej znalazł swoje miejsce w historii futbolu.

Sprawa Bosmana

Bosman był zawodnikiem belgijskiej drużyny RC Liege. Umowa piłkarza dobiegała końca i klub zaproponował mu nowy kontrakt. Niestety wiązało się to ze znacznym uszczupleniem zarobków Bosmana, ten odrzucił ofertę i postanowił szukać nowego pracodawcy. W międzyczasie wygasł jego kontrakt z drużyną z Liege. Wtedy po belgijskiego piłkarza zgłosił się francuski klub US Dunkerque. Oba zespoły ustaliły kwotę transferową. Z niewiadomych przyczyn RC Liege zaczął kwestionować wypłacalność zespołu francuskiego i ostatecznie nie zgodził się na transfer.

Doszło do paradoksalnej sytuacji. Bosman, mimo że nie był związany umową z RC Liege nie mógł zmienić pracodawcy. Piłkarz nie dał za wygraną i udał się do sądu. Sprawa ostatecznie trafiła do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Trybunał powołując się na wspomniany już artykuł 39, stwierdził że opłata transferowa nie może być wymagana w tego typu przypadkach. Wolny zawodnik ma prawo wybrać sobie nowego pracodawcę wedle uznania. Tak oto rynek transferowy został wywrócony do góry nogami. To była prawdziwa rewolucja, która miała duże przełożenie na sytuację w europejskim sporcie. Teraz to piłkarz mógł decydować o własnym losie i kolejnych szczeblach kariery. Prawo Bosmana było także furtką dla zwiększenia zarobków sportowców. Klub oprócz pensji mógł zaoferować zawodnikowi duże pieniądze za samo podpisanie kontraktu, a mimo to nadal wychodził "na swoje".

Prawo Bosmana spowodowało, że kluby musiały inaczej formułować umowy z piłkarzami, aby uchronić się przed szkodliwymi dla nich reperkusjami orzeczenia ETS. Według obowiązujących teraz przepisów zawodnik może podpisać kontakt z nowym pracodawcą na pół roku przed wygaśnięciem obowiązującej go umowy. Nowy kontrakt wchodzi w życie dzień po wygaśnięciu poprzedniego, a "stary" klub nie dostanie za swojego gracza ani grosza.

W opinii Komisji Prawnej Parlamentu Europejskiego dla Komisji Kultury i Edukacji z 22 listopada 2006 w sprawie przyszłości zawodowej piłki nożnej w Europie czytamy - [...]stosowanie prawa UE, w szczególności wyroku Trybunału Sprawiedliwości w sprawie Bosman, w pozytywny sposób wpłynęło na prawa graczy zawodowych, ale jednocześnie zgodnie z danymi FIFPro ok. 50% graczy zawodowych w Europie nie ma zawartej ze swoim klubem umowy o pracę, zaś wiele umów o pracę i umów szkoleniowych w tej dziedzinie jest z punktu widzenia prawa problematyczne.

Sprawa Lehtonena

Fiński koszykarz Lehtonen jest mniej znany od Bosmana, ale jego przypadek także warto przybliżyć. Co ciekawsze i tym razem w sprawę zamieszany był belgijski klub. Lehtonen został zatrudniony przez drużynę Castors Namur-Braine ASBL. Umowę podpisano jednak w niedozwolonym terminie. Według ówczesnych przepisów transfer zawodnika z innego klubu europejskiego do drużyny z Belgii mógł zostać zawarty do 28 lutego.

Transfer Lehtonena przeprowadzono 3 kwietnia. Klub Belgacom-Quaregnon, który był rywalem zespołu Lehtonena złożył skargę do belgijskiego sądu arbitrażowego i został uznany zwycięzcą play-offów, bo w Castors Namur-Braine ASBL wystąpił „nieuprawniony” zawodnik, czyli Lehtonen. Sprawa znowu oparła się o ETS, który stwierdził, że Lehtonen został pozbawiony możliwości wykonywania obowiązków wynikających z jego umowy o pracę. Sprawa Lehtonena była kolejnym etapem w drodze do urzeczywistnienia idei UE w świecie zawodowego sportu.

Sprawa Simutienkowa i sprawa Kolpaki

Igor Simutienkow, z zawodu piłkarz, pochodzi z Rosji. Jakby na to nie patrzyć, dla UE jest obywatelem państwa trzeciego. Udało mu się znaleźć angaż w hiszpańskiej drużynie Union Deportivo Terenife. Był zarejestrowany jako zawodnik spoza UE. Przepisy w Hiszpanii określały ilu zawodników spoza UE, może znajdować się w kadrze zespołu. Simutienkow powołując się na umowy o współpracy między Rosją a Unią Europejską, chciał uzyskać jednak taki sam status jak piłkarze hiszpańscy, czy szerzej, wywodzący się z UE. Europejski Trybunał Sprawiedliwości przyznał mu rację.

Umowa partnerska Rosja – Wspólnota Europejska „ustanawia dla rosyjskich pracowników, legalnie zatrudnionych w państwie członkowskim, prawo do równego traktowania, jeśli chodzi o warunki pracy, w takim samym zakresie, zakresie jakim przysługuje to – na mocy traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską, który wyklucza wszelką dyskryminację na tle narodowościowym – zatrudnionym na podobnych warunkach obywatelom państw trzecich”. Oznacza to, że Simutienkow musi być traktowany tak, jak piłkarze pochodzący z krajów Unii Europejskiej.

Bliźniaczo wyglądała także sprawa Słowaka Marosa Kolpaka. To były bramkarz niemieckiej drużyny piłki ręcznej TSV Ostringen. Przepisy obowiązujące w niemieckim związku piłki ręcznej mówiły, że w jednym meczu może występować maksymalnie dwóch zawodników spoza UE. Tacy zawodnicy w „papierach” wpisywani mieli kategorię A. Kolpak był trzecim zawodnikiem w zespole z tą kategorią. Na mocy ustawy stowarzyszeniowej Słowacji z UE wykazał, że zabranianie mu wykonywania pracy, z powodu limitu obcokrajowców, jest bezprawne.

Prawo Webstera

Ostatnio głośno zrobiło się o innym piłkarzu, który postanowił w sądzie dochodzić swych praw. Już teraz w futbolowych kręgach mówi się, że będzie to rewolucja porównywalna jedynie z prawem Bosmana. Wszystko za sprawą Andrewa Neila Webstera. Piłkarz znalazł lukę w przepisach FIFA (a te oparte są na zasadach UE) która umożliwia przejście do innego klubu przed upłynięciem terminu ważności kontraktu. W porównaniu z prawem Bosmana, prawo Webstera niesie, jak widać, jeszcze dalej posunięte konsekwencje.

Aby prawo Webstera miało rację bytu należy spełnić kilka warunków. Chodzi tu o art. 17 regulaminu FIFA. Mówi on, że jeśli zawodnik podpisze długoterminowy kontrakt (co najmniej 4,5 roku) to może po upływie 3 lat od jego podpisania jednostronnie go wypowiedzieć. Po upływie dwóch lat kontrakt może zostać wypowiedziany przez zawodnika, który ukończył 28 rok życia.

Aby artykuł 17 miał zastosowanie:
- piłkarz musi w terminie 15 dni od zakończenia sezonu (data ostatniego oficjalnego sezonie oficjalnego meczu) poinformować pracodawcę o swojej decyzji.
- nowy klub piłkarza musi mieć siedzibę w innym kraju niż poprzedni (Webster chciał przejść ze szkockiego Hearts of Midlothian Edynburg do angielskiego Wigan Athletic)
- nowy klub musi zapłacić staremu klubowi odszkodowanie. (w przypadku Webstera była to kwota równa jego rocznym zarobkom w drużynie Hearts ok. 250 tys. Funtów)

Warto zauważyć, że jak na razie prawo Webstera stanowi swego rodzaju straszak. Piłkarscy agenci, reprezentujący zawodników, wykorzystują je do załatwienia podwyżek dla swoich podopiecznych. Tak było w przypadku piłkarza Korony Kielce Grzegorza Bonina. Prawo Webstera miało także pomóc Arturowi Borucowi. Od dłuższego czasu mówi się, że bramkarz narodowej drużyny opuści Celtic Glasgow i zasili jedną z europejskich potęg (mówiło się m.in. o Milanie, Bayernie czy Arsenalu). W pewnym czasie pojawiły się pogłoski, że Boruc wykupi swój kontrakt właśnie na mocy prawa Webstera. Sprawa skończyła się jednak podpisaniem nowego kontraktu ze szkocką drużyną.

Jak kluby będą się bronić przed następstwami prawa Webstera? Zapewne zostaną zmuszone do częstszego negocjowania umów z zawodnikami, a to najczęściej prowadzi do wzrostu wynagrodzenia. Być może już niedługo "tygodniówki" poszybują w górę. Tylko, że trzeba znaleźć pieniądze na ewentualne podwyżki. Możliwe jest także zwiększenie dysproporcji w światowym futbolu. Teraz bogate kluby będą mogły łatwiej, a przede wszystkim taniej wykupić piłkarskie talenty z biednych klubów. Przypomnijmy, że Robinho kosztował Real Madryt 30 mln dolarów. Teraz za gracza o podobnych umiejętnościach zapłaciliby kilkadziesiąt razy mniej.
Nie da się ukryć, że prawo Webstera będzie prawdziwą zmorą dyrektorów sportowych.

Wszystkie pokazane sprawy, na czele z najnowszym prawem Webstera zbliżają sportowców-pracowników do takich samych praw jak pracownicy innych branż Unii Europejskiej. Jednocześnie historie Bosmana, Simutienkowa czy Lehtanena pokazują, że dużo brakuje jeszcze unijnemu prawodawstwu w kwestii swobodnego przepływu pracowników. Istniejący obecnie system transferowy nazywany „postbosmanowskim” także daleki jest od ideału. Nie da się ukryć, że sektor sportowy stara się z całych sił uodpornić na działania prawa Bosmana. Zachodzi tu oczywisty konflikt interesów.

Każdy klub, który wydał ciężkie pieniądze na danego zawodnika i jeszcze wypłacał mu pokaźną pensję nie chce stracić go, nic na tym nie zyskując. Na koniec warto jednak porzucić kwestie równości na rynku pracy, kwestie mobilności, czyli to wszystko co mało interesuje przeciętnego kibica. Bo przecież gdzieś między tą bitwą pomiędzy zawodnikami, klubami, FIFA i stanowieniem prawa są jeszcze kibice. Sport jest kwestią nader delikatną. Nie jest tajemnicą, że choćby podczas odbywającego się raz na cztery lata mundialu widoczny jest ogólnoświatowy spadek produktywności, bo wszyscy przez miesiąc żyją futbolem. Sport jest niezwykle złożonym zjawiskiem. Dlatego kwestie swobodnego przepływu pracowników będą w sektorze sportowym budzić jeszcze wiele kwestii spornych.

Nie można dziwić się Anglikom, którzy nie są zadowoleni, że w Premiership nie ma prawie angielskich bramkarzy, czy napastników. Nie może dziwić sytuacja, w której trener polskiej kadry koszykarzy narzeka, że nie ma jak zebrać składu na Mistrzostwa Europy, bo większość naszych rzuca piłką tylko na treningach.
Zbyt duża ilość zawodników zagranicznych nie daje możliwości rozwoju młodym, rodzimym sportowcom. I to także jest bolączką dzisiejszego sportu. Tylko, że swobodny przepływ pracowników niuansów ważnych dla specyficznego świata sportu nie uwzględnia. Być może dlatego środowisko sportowe broni się przed liberalizacją, która nie może w tym przypadku przynieść jedynie pozytywnych zmian.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 18.03.2009 21:04

Chciałbym zwrócić uwagę na fakt że jeszcze 100 lat temu nikt nawet nie myślał że można komuś zabronić pracować w dowolnym kraju a teraz szumnie ogłasza się umożliwienie czy też ułatwienie zatrudnienia.
Nikt nie wiedział że można komuś zabronić podróżować. Żyjemy w systemie prawnym w którym ilości zakazów są tak wielkie że tak na prawdę mało kto wie co jeszcze wolno.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Już dawno z takim zainteresowaniem nie czytałem tekstu o sporcie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.