Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20355 miejsce

Sposób USA na walkę z przestępczością

Choć USA nękane są wieloma poważnymi problemami społeczno-politycznymi, na jednym polu odniosło w ostatnich latach ogromny sukces - w kraju tym nieprawdopodobnie wręcz zmniejszyła się ilość popełnianych przestępstw. Jak to możliwe?

Jedną z najbardziej alarmujących kwestii do rozwiązania ostatnich 20 lat, stał się odsetek popełnianych przestępstw na terytorium Stanów Zjednoczonych. Problem ten przez kilka dekad znajdował się na szczycie listy priorytetów i wydawało się, że to walka z góry przegrana. W tak http://www.flickr.com/photos/akhir/4601422242/sizes/o/in/photostream/ CCBY / Fot. Nomadiq Mileslicencja, Creative Commons - uznanie autorstwa wielkim kraju jak USA, z tak wieloma wciąż gettami biedy i milionami zubożałych imigrantów, rozwiązanie problemu wydawało się niemal niemożliwe. Dzięki współpracy kolejnych rządów i prezydentów, udało się jednak wybrnąć z impasu i dziś liczba morderstw popełnianych w ojczyźnie Charlesa Mansona, jest najniższa od połowy lat 60. Obserwacja radzenia sobie z problemami przez Amerykanów jest zawsze ucząca, toteż warto przyjrzeć się drodze, jaką przeszły Stany Zjednoczone w ostatnim półwieczu by ostatecznie odnieść finalny sukces.

Według danych Departamentu Sprawiedliwości, rok 2009 i prawdopodobnie 2010, to czas, w którym wskaźnik morderstw jest najniższy od około 50 lat. Warto przytoczyć inną, szokującą liczbę - od 1992 roku, zabitych zostało 170 tysięcy Amerykanów, co jest wynikiem większym niż śmierć poniesiona przez obywateli USA łącznie w I Wojnie Światowej, wojnie w Korei oraz Iraku! Dane te są zaskakujące, jednak jest jedna kwestia, która zakłóca świętowanie zwycięstwa państwa nad obywatelami siejącymi postrach - nikt do końca nie wie jak udało się rozwiązać problem przestępstw, a teorii jest wiele.

Zbawienna legalizacja aborcji?



Szefowie policji wskazują na ich tytaniczną pracę oraz skuteczność. Obecność mundurowych i ich działania, mają jakoby odstraszać potencjalnych przestępców. Demografowie natomiast wskazują na starzenie się społeczeństwa; oczywistym jest, że człowiekowi staremu i niedołężnemu, dość ciężko popełnić jest czyn karalny ze względów czysto fizycznych. Inni http://www.flickr.com/photos/flickr4jazz/2546016087/sizes/o/in/photostream/ CCBY / Fot. flickr4jazz, licencja Creative Commons - uznanie autorstwa uważają, że do zmniejszenia liczby przestępstw przyczyniły się zmiany "zasad gry" w świecie dealerów narkotykowych, które na terenie USA stały się w ostatnim czasie nieco bardziej "cywilizowane". Jeszcze inna teoria przypisuje zasługi administracji Clintona, wskazując na znaczny wzrost zatrudnienia policjantów i wysłania ich w teren. Kolejna z tez mówi o legalizacji aborcji jako czynniku zatrzymującym wzrost przestępstw. Jak? W latach 70 i 80, wiele małych istot przyszło na świat jako "dzieci niechciane", zostawione samym sobie, bez opieki oraz troski, wyrastając na pokolenie bandytów budzących strach począwszy od lat 90.

Prawda jak zwykle, zapewne leży po środku, choć warto wspomnieć o jeszcze jednej, jak się wydaje, oczywistej przyczynie spadku liczby przestępstw. Amerykańskie więzienia szczelnie wypełnione są więźniami, a ich liczba w ostatnich latach gwałtownie wzrosła. Początek kryzysu gospodarczego na pewno nie sprzyja utrzymaniu tego stanu. Być może państwo dokona cięć w finansowaniu pracowników więzień czy nawet policjantów. Może to oznaczać powrót do bezprawia panującego na ulicach, choć i dzisiaj niezliczone są dzielnice miast, w których szerzy się brutalna przemoc spędzająca sen z powiek zwykłych mieszkańców.

Pełne więzienia gwarantem spokoju?



Warto jednak jeszcze raz wrócić do kwestii więzień. To właśnie w USA znajduje się najwięcej osadzonych, którzy stanowią niebagatelną liczbę niemal 25% w skali świata. W latach 90, liczba skazańców umieszczonych w zakładach karnych wzrosła do pół miliona. Ta statystka wciąż rośnie, choć już nie tak gwałtownie. Ciekawym wydaje się fakt, że od około 1960 do końca lat 70, kiedy kary były łagodniejsze a i traktowanie więźniów bardziej "cywilizowane", poziom przestępczości był bardzo wysoki. Wraz jednak z zaostrzeniem kar a nawet większymi wymaganiami stawianymi przed osadzonymi (praca fizyczna, kary za nieposłuszeństwo), wskaźnik szybko spadł.

Wydaje się, że oto znaleziono doskonałe rozwiązanie problemu. Bezkompromisowość sądów i władz więzień, wygląda na dobrą drogę, jednak wielu socjologów a nawet kryminologów wskazuje na istnienie problemu. Twierdzą oni, że popełnianie przestępstw jest jak gangrena. Warto spróbować najpierw opatrzyć rany, a dopiero w ostateczności dokonywać amputacji. George Gascón, szef policji w San Francisco, w jednej z wypowiedzi dla lokalnych gazet powiedział, że "wzrost wyroków skazujących, w niektórych społecznościach usunął całe pokolenia młodych mężczyzn, którzy odsiadują w więzieniu wyroki starczające na niemal całe życie. Myślę, że fakt ten zapewne ma niekorzystny wpływ na całe środowiska, w których się oni obracali".

Rozwiązanie chwilowe?



Niezliczona jest rzesza młodych mężczyzn (głównie w wieku 18 - 35 lat), którzy odsiadują długie wyroki, zostawiając przyjaciół, rodziców, a przede wszystkim swoje dzieci bez opieki. Wydaje się, że w Stanach wkrótce do głosu dojdzie pokolenie dzieci, których ojcowie widziani http://www.flickr.com/photos/celebdu/10731154/sizes/o/in/photostream/ CCBY / Fot. celebdu, licencja Creative Commons - uznanie autorstwa są tylko przez kraty. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jaki efekt może przynieść dorastanie w takich warunkach. Nigdy bowiem wcześniej w hitorii Stanów Zjednoczonych, tak wielu młodych ludzi nie widziało swoich rodziców w innym ubraniu niż we więziennym uniformie.

Problemem jest także koegzystencja w więzieniu naprawdę groźnych przestępców, dopuszczających się morderstw czy gwałtów, wraz z drobnymi złodziejami czy sprawcami (często nieumyślnymi) wypadków drogowych. Po pobycie w podobnym środowisku, powracająca do swego rodzinnego miejsca, osoba ta już nigdy nie będzie taka sama. Zwolnionym nie zapewnia się większej pomocy, rzadko udaje się im rozpocząć nowe życie w zgodzie z prawem. Socjologowie amerykańscy zastanawiają się, jaki wpływ, wszystkie te czynniki będą miały na rozwój USA w kolejnych latach. Czy pokolenie dzieci skazańców jest w stanie urzeczywistniać amerykańskie marzenia, czy też Stany Zjednoczone czeka powrót do kryzysu lat 90?


Wypowiedzi socjologów, policjantów etc. zebrane z artykułów magazynu "The Time"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Jeśli chodzi o USA, warunki w jakich żyją więźniowie są zazwyczaj bardzo złe (pozostawienie ponad setki skazańców w jednym pomieszczeniu, np. na sali gimnastycznej - zero prywatności, "pomieszanie" mniejszości i gangów, prowadzi do nieuniknionych konfliktów; umieszczanie więźniów w izolatkach, w których [dosłownie] tracą zmysły; brak zapewnienia [w większości więzień] jakichkolwiek rozrywek czy zajęć - rzeczy takie jak biblioteka więzienna są naprawdę rzadkością w USA [choć piękne holiłódzkie filmy sugerowałyby coś innego]).

Na dodatek panie Piotrze - resocjalizacja nie jest stratą pieniędzy!!!!!!! Zwolniony więzień, który nie przeszedł żadnego procesu resocjalizacji, jest zazwyczaj jeszcze bardziej agresywny i zdemoralizowany po odbyciu kary i jeszcze bardziej zagraża społeczeństwu. Ludzie nie chcą płacić na bandytów, ale to myślenie niezwykle krótkowzroczne!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie zawsze trzeba spełniać oczekiwania więźniów w sprawie warunków w jakich mają przebywać. Bo prócz przepierek mogą także uprawiać ziemię i produkować dla siebie żywność. Mogą też dla urzędów wykonywać prace i usługi a wcale nie muszą mieszkać w warunkach lepszych niż wielodzietne rodziny, dzieci w sierocińcu czy posiadać warunki lepsze niż chorzy w szpitalach.
Ważne jest by kara była natychmiastowa - a to w naszym kraju raczej nie jest aktualnie możliwe: póki korporacje sędziowskie będą dyktować warunki a nie społeczeństwo i jego potrzeby.
Nagłówki w gazetach, które co najmniej kilka razy w roku informują o zbiorowych morderstwach w USA, nie wskazywały dotąd na poprawę bezpieczeństwa w USA. Również strategia obrony USA wskazuje na zdecydowanie większe zagrożenie państwa ze strony wewnętrznych konfliktów niż wroga zewnętrznego. To pewnie też jedna z przyczyn wzmożonej aktywności tego państwa na zewnątrz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myli się Pan Panie Piotrze. Przeciętny emeryt nie potrzebuje systemu elektronicznego, strażników uzbrojonych i całej infrastruktury więziennej.
Więzniowie moga sobie sami sprzątać i prać, pewne służby wykonywać , ale gotować już chyba nie.
Tak jest na całym świecie. Dlatego często niegroźni więźniowie odbywają karę w areszcie domowym z czipem zapieczętowanym . Jak np. Pan Polański .
Bo niby dlaczego miałby korzystać pół roku z "pensjonatu" za darmo, na koszt podatnika szwajcarskiego. Ostatnio taki jeden plantator haszu głodował strajkował aby uzyskać taki domowy areszt. Nie udało mu się i strajk przerwał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie prześledzenie tego problemu na przykładzie historii rozwiązywania newralgicznego tematu może dać podstawy do opracowania specjalnego programu, który może stać się realnie skuteczny i bardziej oszczędny w działaniu. Dotychczasowe marnotrawienie obywatelskich podatków na resocjalizację jest zbyt kosztowne. Utrzymanie więźnia przekracza kilkakrotnie emeryturę przeciętnego emeryta a to już należy nazywać po imieniu skandalem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.