Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

151896 miejsce

Spot, stop!

I znów zawrzało wokół spotów wyborczych. Politycy mają o co się kłócić, sędziowie mają o czym wyrokować, dziennikarze mają jedno i drugie, a wyborcy…? Wyborcy mają dosyć.

Niby nic nowego, sceny, jakich wiele w polskiej tragikomedii politycznej, a jednak, gdy usłyszałem znanego dziennikarza mówiącego o zagrożeniu wolności słowa w kontekście decyzji sądu o zakazie emisji spotu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości, zagotowało się i we mnie. Dlatego, że reklamy partyjne uważam nie tyle za zbędne, co, przede wszystkim, szkodliwe.

Czy w kilkadziesiąt sekund można przedstawić program polityczny albo zaprezentować opinii publicznej kompetencje wystawionych kandydatów? Nie można, bo formuła spotu nie została stworzona do prowadzenia merytorycznego dyskursu ani obiektywizowania poglądów – reklama jest z założenia ukierunkowana na wywołanie efektu, a efekciarstwo i blichtr znajdują się na przeciwległym biegunie myślenia. W skrajnych przypadkach spot reklamowy powstaje, by sprzedać to, czego bez wysiłku speców od marketingu nikt przy zdrowych zmysłach by nie kupił. Do standardów należy pokazywanie świata zdeformowanego – upiększonego lub karykaturalnego, w zależności od wytycznych kampanii.

Pół biedy, jeśli takie wypaczenie pojawia się w reklamie batonika, który inaczej mógłby pokryć się nalotem gdzieś w głębi półki jednego z setek regałów w hipermarkecie. Ale tu chodzi o coś więcej niż batonik. Telewizyjne spoty wyborcze promują przecież partie, które poprzez swoich przedstawicieli w parlamencie mogą mieć realny wpływ na zasady sprzedaży wszystkich batoników w kraju. Dlatego uważam, że między aprobowaniem tej formy kampanii politycznej a godzeniem się na masową manipulację można postawić znak przybliżonej równości. I nie ma dla mnie znaczenia, czy reklamuje się PiS czy PO, czy jakiekolwiek inne ugrupowanie – nawet jeżeli ich spoty będą zgodne z obowiązującym w Polsce prawem, nie staną się niczym innym niż zbitką pustych sloganów i językowych wydmuszek.

Tymczasem jednak dokładam się do interesu, wbrew własnym przekonaniom, na szkodę racji stanu. Razem z milionami obywateli wyciągam z podatniczej kieszeni grosiki, przekazując je na konto formacji, którą popieram (przy założeniu, że taka istnieje) oraz na wydatki dla wszystkich partii konkurencyjnych, żeby dzięki tym środkom mogły skuteczniej głosić obce mi poglądy. Potem siadam przed telewizorem i odcinam kupony...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.