Pozycja materiału w rankingach:
Współautorzy:
Weronika Trzeciak
Eksperci twierdzą, że tylko stare firmy robią samochody z klasą, a tandetna masowa produkcja zabija w samochodach duszę. Pasjonaci oldtimerów na całym świecie udowodnili, że niektóre auta jak na swój szacowny wiek mają się nadzwyczaj dobrze.
Nie jest wiadomo dokładnie, kiedy zorganizowano pierwsze targi samochodów zabytkowych. Przyjmuje się, że odbyły się one w Anglii w latach 30. Kraj ten jest uznawany za ojczyznę kolekcjonerstwa. Dlaczego właśnie tam? Po pierwsze: Anglia nie doznała większych zniszczeń podczas I wojny światowej, po drugie: angielscy arystokraci i zamożni mieszczanie posiadali zmysł kolekcjonerski, po trzecie: wpływ miała wysoka kultura techniczna, objawiająca się w tym, że nawet samochody 30-letnie były sprawne i zachowane w oryginalnym stanie.
W okresie PRL-u każdy samochód był eksploatowany do końca, wielokrotnie naprawiany i reanimowany (niestety często po amatorsku). Dopiero w latach 60. pojawiła się w Polsce myśl, jakoby pojazd taki może być zabytkiem kultury materialnej. Moda na retro tylko pogłębiła ten pogląd i uzmysłowiła ludziom wartość takich samochodów. Niestety akcja "Posesja", zorganizowana w celu oczyszczania ulic i podwórek z wraków, pozbawiła wiele polskich oldtimerów możliwości zaistnienia w kolekcjonerskim świecie. Podczas gdy w latach 70. na polskich ulicach można było zobaczyć użytkowane na co dzień samochody pochodzące z lat 30. i 40., w krajach zachodnich były one postrzegane jako zabytki (perełki kolekcjonerskie). Do dziś wadami polskich klasyków są duże zużycie, przeróbki i słaby stan techniczny. Kolejną przyczyną było wysyłanie wielu cennych motocykli i samochodów na Zachód. Przez to w Polsce zostały egzemplarze mało oryginalne i o mniejszej wartości.Zobacz także:
Artykuły
(202)
Galerie
(175)
Średnia ocen
(4.68)
Wiek: 29 | Miejscowość: Kraków/Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Wojciech Arciszewski 01.05.2011 08:23
Daję piątkę za dobry artykuł. Od dwóch dekad kolekcjonerstwo aut rozwija sie u nas wg normalnych zasad, ale trudno nam będzie dogonić kraje o historycznie ukształtowanej wyższej kulturze motoryzacyjnej. Dobrym przykładem są Czechy, w których produkcja aut i ruch kolekcjonerski ma bardzo długa tradycję i nawet komuna tego nie zniszczyła.
Aczkolwiek wspólnym grzechem komuny było to, że -wobec braków rynkowych-stare, zabytkowe auta zajeżdżano na śmierć, a z chwilą otrzymania przydziału na 126p, Trabanta, czy skodę 1000 wyrzucano na złom. Poza tym, aż tak dużo tych zabytkowych aut nie było, bo z wojny ocalał niewielki procent samochodów (głownie niemieckich) a zastrzykiem były wojskowe auta z demobilu i UNRRA, oraz zakupy aut dla sł€żb państwowych (słynne czarne Citroeny bezpieki), z których sporo udało sie ocalić.
W mojej rodzinie jeszcze do końca lat 70-tych były używane dwa poniemieckie auta terenowe VW , ale służyły jako auta do normalnej codziennej eksploatacji, z wstawionymi silnikami od powojennych garbusów. Poszły do ludzi i mam nadzieje, że nadal żyją w jakiejś krajowej kolekcji.
Bartłomiej Kowalewski 27.04.2011 17:50
Z łezką w oku się czyta ten materiał, nieskromnie mówi to były posiadacz pięciu garbusów
/od klasycznego niemca, pośrednią brazylijke po meksyk. /
pięć z+ dla Pana Łukasza czekamy na więcej
sława
Sławomir Ostrowski 26.04.2011 07:47
Brawo Łukasz bardzo dobry i ciekawy materiał!
Pierwszy film zarejestrowany okularami Google już w sieci! [YouTube]
(odsłon: +376)