Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Motoryzacja > Spotkania kolekcjonerów. O historii targów pojazdów zabytkowych

Pozycja materiału w rankingach:

7082 miejsce

Dział: Motoryzacja

Ocena: 37pkt

Oceń:

Spotkania kolekcjonerów. O historii targów pojazdów zabytkowych

Współautorzy:
Weronika Trzeciak


Eksperci twierdzą, że tylko stare firmy robią samochody z klasą, a tandetna masowa produkcja zabija w samochodach duszę. Pasjonaci oldtimerów na całym świecie udowodnili, że niektóre auta jak na swój szacowny wiek mają się nadzwyczaj dobrze.

Geneza targów



 / Fot. licencja CC 3.0/http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Rétromobile_2011_-_Squire_-_1935_-_001.jpgNie jest wiadomo dokładnie, kiedy zorganizowano pierwsze targi samochodów zabytkowych. Przyjmuje się, że odbyły się one w Anglii w latach 30. Kraj ten jest uznawany za ojczyznę kolekcjonerstwa. Dlaczego właśnie tam? Po pierwsze: Anglia nie doznała większych zniszczeń podczas I wojny światowej, po drugie: angielscy arystokraci i zamożni mieszczanie posiadali zmysł kolekcjonerski, po trzecie: wpływ miała wysoka kultura techniczna, objawiająca się w tym, że nawet samochody 30-letnie były sprawne i zachowane w oryginalnym stanie.

Pasji kolekcjonerskiej od zawsze towarzyszyła chęć wymiany zbiorów. Jak podają źródła pomysł zorganizowania targów zabytkowych samochodów narodził się w Brighton podczas spotkania właścicieli oldtimerów (inaczej vintage vehicles, czyli pojazdów z początku XX wieku). Od lat 50. imprezy takie organizowano także w Belgii, Francji, Holandii, RFN i Szwajcarii. Były też znane w Stanach Zjednoczonych. Przejawy tego typu inicjatyw można było również odnaleźć w krajach bloku komunistycznego, głównie w Czechosłowacji. Po 1945 roku powstał także odrębny nurt, polegający na kolekcjonowaniu pojazdów militarnych.

Sytuacja w Polsce



Scaldia Wołga / Fot. Weronika TrzeciakW okresie PRL-u każdy samochód był eksploatowany do końca, wielokrotnie naprawiany i reanimowany (niestety często po amatorsku). Dopiero w latach 60. pojawiła się w Polsce myśl, jakoby pojazd taki może być zabytkiem kultury materialnej. Moda na retro tylko pogłębiła ten pogląd i uzmysłowiła ludziom wartość takich samochodów. Niestety akcja "Posesja", zorganizowana w celu oczyszczania ulic i podwórek z wraków, pozbawiła wiele polskich oldtimerów możliwości zaistnienia w kolekcjonerskim świecie. Podczas gdy w latach 70. na polskich ulicach można było zobaczyć użytkowane na co dzień samochody pochodzące z lat 30. i 40., w krajach zachodnich były one postrzegane jako zabytki (perełki kolekcjonerskie). Do dziś wadami polskich klasyków są duże zużycie, przeróbki i słaby stan techniczny. Kolejną przyczyną było wysyłanie wielu cennych motocykli i samochodów na Zachód. Przez to w Polsce zostały egzemplarze mało oryginalne i o mniejszej wartości.

Oglądaj też fotogalerię: Stare samochody zajechały do łódzkiej Manufaktury
Fiat 125p / Fot. Łukasz Mic Ferrari 275 GTB / Fot. licencja CC 3.0/http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Rétromobile_2011_-_Ferrari_275_GTB_-_006.jpg Audi 224 Roadster / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Audi_224_Roadster_1.jpg
Łukasz Mic OFFline profil autora

Autor: Łukasz Mic

Napisz do autora

Artykuły (202) Galerie (175) Średnia ocen (4.68)

Wiek: 29 | Miejscowość: Kraków/Warszawa | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 3

Sortuj komentarze:

Wojciech Arciszewski 01.05.2011 08:23

Ocena: Ocena pozytywna 57 Ocena negatywna 96

Daję piątkę za dobry artykuł. Od dwóch dekad kolekcjonerstwo aut rozwija sie u nas wg normalnych zasad, ale trudno nam będzie dogonić kraje o historycznie ukształtowanej wyższej kulturze motoryzacyjnej. Dobrym przykładem są Czechy, w których produkcja aut i ruch kolekcjonerski ma bardzo długa tradycję i nawet komuna tego nie zniszczyła.
Aczkolwiek wspólnym grzechem komuny było to, że -wobec braków rynkowych-stare, zabytkowe auta zajeżdżano na śmierć, a z chwilą otrzymania przydziału na 126p, Trabanta, czy skodę 1000 wyrzucano na złom. Poza tym, aż tak dużo tych zabytkowych aut nie było, bo z wojny ocalał niewielki procent samochodów (głownie niemieckich) a zastrzykiem były wojskowe auta z demobilu i UNRRA, oraz zakupy aut dla sł€żb państwowych (słynne czarne Citroeny bezpieki), z których sporo udało sie ocalić.
W mojej rodzinie jeszcze do końca lat 70-tych były używane dwa poniemieckie auta terenowe VW , ale służyły jako auta do normalnej codziennej eksploatacji, z wstawionymi silnikami od powojennych garbusów. Poszły do ludzi i mam nadzieje, że nadal żyją w jakiejś krajowej kolekcji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bartłomiej Kowalewski 27.04.2011 17:50

Ocena: Ocena pozytywna 107 Ocena negatywna 88

Z łezką w oku się czyta ten materiał, nieskromnie mówi to były posiadacz pięciu garbusów
/od klasycznego niemca, pośrednią brazylijke po meksyk. /
pięć z+ dla Pana Łukasza czekamy na więcej
sława

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sławomir Ostrowski 26.04.2011 07:47

Ocena: Ocena pozytywna 76 Ocena negatywna 84

Brawo Łukasz bardzo dobry i ciekawy materiał!

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.