Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

24269 miejsce

Spotkanie autorskie Marka Krajewskiego

18 czerwca w warszawskim Matrasie przy al. Solidarności odbyło się spotkanie autorskie Marka Krajewskiego, poświęcone książce "Umarli mają głos. Prawdziwe historie" wydanej przez wydawnictwo Znak.

Mariusz Czubaj, Marek Krajewski / Fot. Weronika TrzeciakMarek Krajewski jest autorem dwóch kryminalnych cykli - o Eberhardzie Mocku i Edwardzie Popielskim. Niedawno ukazała się jego nowa książka "Umarli mają głos", którą napisał wspólnie z Jerzym Kaweckim, medykiem sądowym z Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu. To zbiór opowiadań opartych na prawdziwych historiach ze stołu sekcyjnego.

Mariusz Czubaj / Fot. Weronika TrzeciakZ tej okazji zorganizowano spotkanie autorskie, które poprowadził Mariusz Czubaj, wieloletni przyjaciel i współautor dwóch książek - "Aleja samobójców" i "Róże cmentarne".

Marek Krajewski po raz pierwszy zobaczył zwłoki ludzkie, kiedy miał 10 lat. Przechodził ul. Żelazną, znajdującej się w dzielnicy owianej złą sławą. Nagle zobaczył zbiegowisko i zwłoki człowieka, który skoczył z 10. piętra. Nieprzyjemny był to widok. A rok, może dwa lata wcześniej widział, jak dwóch ludzi okłada się cegłami i jednemu z nich tryska z głowy krew. Były to jego pierwsze doświadczenia z przestępstwem. Te dwa wydarzenia pamięta do tej pory w szczegółach.

Pisarz przyznał, że w 2003 roku po raz pierwszy udało mu się uczestniczyć w sekcji zwłok dzięki szwagrowi, który był wtedy prokuratorem we Wrocławiu. Zapoznał go z Jerzym Kaweckim. Krajewski trafił wówczas na przedłużony weekend, prawie nikogo nie było w zakładzie. I został poproszony przez medyka sądowego o bycie jego asystentem.

Marek Krajewski / Fot. Weronika Trzeciak- Wziąłem podkładkę, do której był przyczepiony formularz sekcji zwłok. I wypełniałem rozmaite rubryki - wymiary wątroby, wymiary śledziony, płuca. I widziałem jak wygląda człowiek na stole sekcyjnym, jak wygląda ludzki tłuszcz, opony mózgowo-rdzeniowe, płuca, itd. - wspominał Marek Krajewski.

Wtedy po raz pierwszy poznał niezwykłe umiejętności doktora Kaweckiego, jego rutynę i doświadczenie. Podał przykład jednego przypadków - bezdomnego człowieka, który został zakatowany dla zabawy przez pijanych młodzieńców. - Kawecki powiedział: "Panie Marku, niech pan zobaczy, jaka charakterystyczna wybroczynka". Zobaczyłem czerwoną plamkę, nie widziałem niczego charakterystycznego. A On mówi: "typowy odcisk buta typu adidas". Kilka dni później zatrzymano chłopaka z poprawczaka, który był na przepustce i nosił adidasy, przyznał się do tej zbrodni - opowiedział Marek Krajewski.

Marek Krajewski / Fot. Weronika TrzeciakDlaczego powstała ta książka? - To był impuls, jedna chwila. Dwa lata temu siedział u mnie Jerzy Kawecki i opowiadał o różnych wydarzeniach z jego życia zawodowego. I powiedział, „czasami tak sobie myślę, że kiedy będę na emeryturze, będę miał czas, to wtedy chciałbym napisać książkę, żeby pokazać wszystkim potencjalnym przestępcom, że nie ma zbrodni doskonałej” - powiedział Marek Krajewski. Poprosił wtedy o jedną historię, I gdy ją usłyszał, przyznał, że się mylił, gdy sądził, że rzeczywistość jest nieciekawa, nudna, banalna, przewidywalna. I powiedział wtedy Jerzy ty nie czekaj do emerytury, napiszmy to teraz razem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.