Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11284 miejsce

Spotkanie "Klubu z Kawą nad Książką" z Katarzyną Bondą

Współautorzy: Łukasz Mic

20 czerwca, podczas Imienin Jana Kochanowskiego, odbyło się spotkanie "Klubu z Kawą nad Książką" z Katarzyną Bondą, nazywaną królową polskiego kryminału.

Spotkanie z Katarzyną Bondą / Fot. Weronika TrzeciakNa początku spotkania Katarzyna Bonda przyznała, że nie czyta tylko kryminałów. Jeśli chodzi o ten gatunek, to rzadko się zdarza, by ktoś ją tak uwiódł, by nie dostrzegła elementów zawodowych. Przy okazji poleciła książkę "Noc ślepowrona", thriller sensacyjny dziejący się w Chinach. - Nie jest to sztampowa powieść kryminalna, w której jest detektyw. Tylko jest to bardziej powieść. Opowiada o zbiegu z chińskiego ośrodka nazywanego rehabilitacyjnym, a tak naprawdę będącego obozem pracy. Bohater okazuje się szpiegiem, dociera do dziennikarza brytyjskiego i dopiero wtedy zaczyna się akcja - powiedziała Katarzyna Bonda.

Autorka wymieniła także swoje ulubione książki niekryminalne - "Middlesex" Jeffreya Eugenidesa o wędrującym genie, który tworzy hermafrodytę, "Królowa Południa" i "Szachownica flamandzka" Artura Pereza-Revertego oraz "Szczygieł" Donny Tartt.

Skąd autorzy kryminałów czerpią pomysły? - Jest to najbardziej wyeksploatowany gatunek. A co ciekawe, jest tylko siedem motywów zbrodni. Motyw seksualny, zemsta, motyw urojeniowy, podpalacze, pedofile, motyw emocjonalny i rabunek - wyjaśniła Katarzyna Bonda. - Dlatego autorzy kryminałów się napinają. Bo nie chodzi w tym przypadku o motyw zbrodni ani rodzaj obrażeń. Tylko chodzi o zupełnie inne kwestie, np. o tło społeczne, jak w przypadku Skandynawów. Do kryminałów wchodzą elementy, które do tej pory były niedozwolone, wręcz zakazane i były błędem. To dlatego, że ten gatunek cały czas się rozwija i będzie się rozwijał - dodała.

Katarzyna Bonda z prowadzącym spotkanie / Fot. Weronika TrzeciakBonda opowiedziała także, dlaczego postanowiła tak rozbudować wątek historyczny w swoim najnowszym kryminale "Okularnik". Przyznała, że na początku miał to być wątek poboczny, jednak w trakcie pracy stwierdziła, że to ważny element, a jej zaangażowanie emocjonalne było tak intensywne, że nie mogła tego zbagatelizować. Chciała zostawić to na oddzielną książkę, jednak wcieliła go do tej powieści.

- Jak natrafiłam na pogrom wsi prawosławnych dokonany przez "Burego", nazywany w tamtych rejonach "sprawą Burego", to się wahałam. Rozsadzenie gatunku jeszcze bardziej, wiązało się z tym, że książka mogła być odrzucona przez czytelnika, który oczekuje historii od punktu A do punktu B. Ale zaryzykowałam, bo stwierdziłam, że jest w tym pewien element autobiograficzny. Moja babcia zginęła w tym pogromie. Interesował mnie nie sam pogrom, tylko przestrzeń przeliczenia pewnych elementów, które multiplikują się po latach - przyznała Bonda.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.