Facebook Google+ Twitter

Spotkanie z autorytarnym reżimem USA

Właśnie wszedł na ekrany kin film "Spotkanie" - poruszający piekielnie ważną kwestię "nielegalności" człowieka w świetle prawa imigracyjnego, której towarzyszy odebranie wszelkich ludzkich i obywatelskich praw.

Plakat filmu "Spotkanie". / Fot. Matriały promocyjne ITI Cinema"Tak samo jak w Syrii" - rzuca beznamiętnym głosem oskarżenie piękna i dumna Mouna Khalil (Hiam Abbass), matka głównego bohatera w obliczu wszechwładzy urzędników i strażników oraz bezsilności niewinnego człowieka.

Dla jasności: Stany Zjednoczone Ameryki, gdzie rozgrywa się akcja filmu, należą do grupy państw określanych jako "pełna demokracja" i znajdują się na 17. miejscu rankingu Democracy Index. Syria zajmuje prawie ostatnie 154. miejsce jako jeden z najbardziej totalitarnych reżimów.

http://www.economist.com/media/pdf/Democracy_Index_2007_v3.pdf.

Wyreżyserowany przez Toma McCarthy'ego dramat nie należy do filmów drastycznych, epatujących przemocą. Dużo w nim ciepła i humoru. Pulsuje rytmami etnicznymi (Tarek jest bębniarzem) i dźwiękami klasyki (żona Waltera była pianistką). Muzykę skomponował Jan A.P. Kaczmarek, laureat Oscara do filmu "Marzyciel". Dzięki niej jest subtelnie, niekiedy zatrważająco, ale nigdy patetycznie.

Akcja zaczyna się obyczajowo i niemal sztampowo: niesympatyczny i po angielsku flegmatyczny, profesor ekonomii z Connecticut Walter Vale, grany doskonale przez Richarda Jenkinsa, niespodziewanie wkracza do swojego nowojorskiego mieszkania i zastaje tam parę imigrantów. On - Tarek Khalil (Haaz Sleiman) jest Arabem z Syrii, ona - Zainab (Danai Jekesai Gurira) afrykańską Muzułmanką z Senegalu. Ta egzotyczna para ożywi jego bezbarwne, puste życie jakie wiedzie od śmierci ukochanej żony. I dzieje się tak, jak przewidujemy - zabawnie i uroczo.

Dramat pojawia się niespodziewanie. Od tej pory film, wyprodukowany przez Michaela Londona (nominacja do Oscara za „Bezdroża”), staje się coraz bardziej przejmujący. Uświadamia, że tzw. demokracja amerykańska stosuje się tylko do niektórych, a wobec imigrantów system jest tak samo nieludzki jak w najgorszych reżimach. "Spotkanie" należy potraktować jak ostrzeżenie; to nie jest fikcja, to się dzieje naprawdę. I wszyscy jesteśmy bezsilni, nie liczy się sprawiedliwość, prawda, uczciwość ani przyjaźń czy miłość.

Stany Zjednoczone przymykały oko na nielegalnych imigrantów pozwalając im cieszyć się swobodami demokratycznymi przez wiele lat. Do 11 września 2001 roku.
Od tej tragicznej daty każdy człowiek bez Zielonej Karty, pochodzący z krajów uznanych za siedlisko terroryzmu, stał się automatycznie przestępcą, bez prawa do obrony, bez informacji, bez szans. Zwyczajne,
spokojne życie wielu ludzi zamienia się w piekło z dnia na dzień. Ambasada USA w 2007 roku informowała o około 600 tysiącach mieszkańców z nakazami deportacji.

Ten film warto zobaczyć mając na uwadze, że nasze przepisy i procedury imigracyjne działają z podobną bezwzględnością. Mój znajomy Isa, Czeczen nie przeżył zetknięcia z unijnymi przepisami imigracyjnym, a właściwie z bezkarnością prymitywnych strażników. W ośrodku imigracyjnym odebrano mu nie tylko godność, ale także leki, bardzo drogie, na żółtaczkę . Nie pomagały prośby i błagania, składane czystą polszczyzną (mieszkał i pracował w Polsce od ponad 10 lat). Gdy go wypuszczono był już nie do odratowania. Miał na utrzymaniu dużą rodzinę.

Zachęcam gorąco do obejrzenia filmu w imieniu Isy i wszystkich Tareków.

Reżyseria: Thomas McCarthy
Scenariusz: Thomas McCarthy
Zdjęcia: Oliver Bokelberg
Muzyka Jan A.P. Kaczmarek
Czas trwania: 104
Dyst. ITI CINEMA

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Wiem, że to są trudne tematy. To oczywiście retoryczna przesada, Syria nie jest lepszym krajem niż Stany. Ale z punktu widzenia ludzi, którzy tam siedzą i są traktowani jak zwierzęta nie ma różnicy. A nielegalny człowiek zawsze zostaje człowiekem. Powinien mieć prawo do informacji o swoim losie, nie wolno odbierać mu leków ratujących życie, nie wolno ignorować potrzeby stosowania innej diety z powodów religijnych. Nie chodzi tutaj o sam fakt deportacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To są trudne sprawy. Z jednej strony jest człowiek, który chce po prostu żyć. Z drugiej strony każde państwo ma prawo bronić się i swoich obywateli przed nielegalnymi imigrantami. Rozumiem doskonale racje jednej i drugiej strony jednak rację przyznaje państwu. Jeżeli człowiek decyduje się na zostanie imigrantem musi wiedzieć na co się decyduje. Inaczej za chwilę mielibyśmy w bardziej rozwinietych krajach najazd tabunów tak powiedzmy 700 tyś ludzi, którymi trzeba się zająć, dać miejsce do życia (na które czeka wiele polskich rodzin), może pracę (której może przez to nie dostanie jakiś Polak) itd. A skąd mamy pewność, że taki imigrant nie spowoduje zagrożenia?

PS USA to gorszy kraj niż Syria? Taa jasne. Wybrałbym jednak USA gdybym musiał (a mam nadzieję, że nie będę musiał wyjeżdżać z Polski).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Największy po Watykanie krwiopijca ludobójca, a statua wolonosci to iro9nia losu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.