Pozycja materiału w rankingach:

Przepraszam, że nie podziwiam i nie gloryfikuję alkoholików, którzy wyszli z nałogów, palaczy, którzy przestali palić, narkomanów, hazardzistów...
Zobacz także:
Artykuły
(4)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(2.92)
Miejscowość: ełk | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
hanna szelążek 15.03.2010 14:39
mylisz się Jadwigo zetknęłam się z problemem blisko i nie chodziło mi o brak pomocy. Widziałam bezsilność bliskich ich walkę i w końcu rezygnację, która jak się okazało, bardziej była skuteczna(zobaczyli, że są tam sami). Dziś wiem, że nikt, nikomu nie pomoże, gdy ten sam nie będzie tego chciał. Postawa typu: chcesz chlać, ćpać - chlej, ćpaj ale nie wciągaj mnie to swojej gry, to nie ja będę ponosić koszty twoich decyzji(maltretowana żona, matka, babca wyrzuca oprawcę na bruk), może być dobrą postawą, choć medialnie nie do wybaczenia... Pogarda dla pewnych zachowań, brak akceptacji może dać lepsze rezultaty. Wybaczyć-oczywiście, każdy popełnia błędy, ale bez nacisku, gdy tego nie chcę. Polska nie jest krajem bogatym i gdy mam do wyboru dzieci z onkologii to proszę mi wybaczyć - chciałabym aby moje "podatki" szły na nie i mam prawo głośno o tym mówić. Gdy zachodzi w ciążę dziecko wcale się nie wymądrzam, przytulę je i ogarnę tylko nie chcę aby media robiły z niej bohaterkę, tylko właśnie te media pokazały też dzieci z domów dziecka i jak zmarnowane może być życie jej i jego. Wiem, że to nie jest reguła, ale myślę, że dziennikarstwo to pokazanie dwóch stron. Świat jest czarny i biały jak ktoś tu wspomniał. Może potrzebna jest edukacja przez zadawanie "trudnych" pytań. Wiemy, że dzieci(małe i duże) szybko się uczą i gdy widzą, że się pomaga tym "złym" a tych "dobrych" nie zauważa to robią źle-bo chcą być zauważone. Już mamy tego efekty.
Zaczynają pić, palić... - ten pił, tamten pił i nic żyją, jest im fajnie... Zabiję człowieka, posiedzę, napiszę książkę i nakręcą film będę sławny i bogaty... Taki świat mi się nie podoba i przepraszam, że kogoś uraziłam.
Ewa Szafranowicz 10.03.2010 13:47
Każdy ma prawo do wypowiedzi. I do ich komentowania. Mój komentarz jest następujący: pierwotny pomysł zamieszczenia tego materiału był lepszy. Na odrębny artykuł jest dla mnie nieprzemyślany i niedopracowany.
Jadwiga Kowalczyk 10.03.2010 08:38
Hanna uznała, że ma prawo wykrzyczeć swój niesmak, wywołany zapewne (wg. Jej rozeznania)nadmiarem propagandy wokół zjawisk patologicznych. Nie zetknęła sie z problemem osobiście ani w najbliższym otoczeniu, ani w rodzinie, ani w gronie przyjaciół. I oby nie musiała.
Henryk Kokot 10.03.2010 07:52
"Święty Jacenty", znowu trafiłeś w sedno sprawy. Żadni naprawiacze nie pomogą, jeśli dusza nie chce, lub nie zna możliwości wyjścia z nałogu. Wielokrotnie mogłem się o tym przekonać obserwując tych walczących. Istnieją środowiska, gdzie nie innych wzorców, pomysłów na życie. Więcej można znaleźć w art "licencja na zabijanie"- zapraszam do lektury.
Co się tyczy naprawiaczy tzw. streetworkerów, to skuteczni są tylko ci, którzy sami przez to przeszli i albo się uleczyli, albo znaleźli w sobie pasję uzdrawiania. Ci inni "nie czują tematu".
Rafał Gdak 10.03.2010 07:09
Zgadzam się z pierwszym komentarzem Anny Krajewskiej. Świat nie jest czarno-biały, a człowiek jest istotą słabą. Są też determinanty, które zwiększają ryzyka wpadnięcia w szpony nałogów. Gdy zaś dziecko zachodzi w ciążę należy widzieć w tym dramat, a nie wymądrzać się pustym gadaniem "powinna się uczyć" Łatwo przy tym popaść w dulszczyznę i czuć się lepszym.
A tak poza tym "większa radość w niebie z jednego nawróconego grzesznika niż z 99 sprawiedliwych"
Justyna-Maria Bartkowiak 10.03.2010 06:52
Jacenty zgadzam się z Tobą
Pokonać samego siebie...to naprawdę trudne .
Isabella Degen 09.03.2010 23:06
To co Pani napisała jest swojego rodzaju prowokacją. Myślę, że chce Pani być zauważona podobnie jak osoby z problemami.
Czy to chodzi o to aby "wsadzić kij w mrowisko" ? Tak jak Pani napisała...aby być zauważonym trzeba zgrzeszyć.
Ewa Łazowska 09.03.2010 22:11
Słusznie - Jacenty. Uzależnienia to z pewnością choroba, ale świadomość w naszym społeczeństwie na ten temat jest prawie zerowa, o czym świadczy, niestety, - między innymi - tekst pani hanny. Jest to choroba duszy - duszy nie kochanej w dzieciństwie, krzywdzonej i jak mówią sami trzeźwi (tak, tak) alkoholicy - mającej słabą podmurówkę. Mało tego. Jest to choroba, z której tak na prawdę nigdy się nie wychodzi - choć przestaje się pić, ćpać itd. itp. I nie bez powodu leczeniem alkoholizmu i narkomanii zajmują się zawodowo psychiatrzy i psychoterapeuci. Najłatwiej jest potępiać. Trochę trudniej zrozumieć i wczuć się w sytuację człowieka uzależnionego od nałogów. :( Pozdrawiam.
Mariusz Raniszewski 09.03.2010 22:11
Jacenty, może zbyt dosadnie, ale może dlatego odpowiednio donośnie :) Dziękuję za ten głos profesjonalisty. Pozdrawiam
Anna Krajewska 09.03.2010 22:00
Jacenty ;)I nazwałeś to po imieniu-dosadnie i rzeczowo.Brawo