Pozycja materiału w rankingach:
Roksana Supeł nie została wpuszczona na pisemną maturę z języka polskiego, bo spóźniła się na egzamin dwie minuty. Jeśli Okręgowa Komisja Egzaminacyjna nie pozwoli jej podejść do egzaminu w czerwcu wraz z osobami, które egzaminu nie pisały z przyczyn losowych, zdawać będzie mogła dopiero za rok.
– To najgorsza rzecz, jaka mnie w życiu spotkała – płacze abiturientka z XXX Liceum Ogólnokształcącego. - Waliłam w drzwi, błagałam żeby mnie wpuszczono, ale pani woźna dawała mi tylko znaki, że nic nie może zrobić. – Dyrekcja postąpiła bezwzględnie – mówi Irena Supeł, mama dziewczyny. – Dzieci zaczęły pisać dopiero o 9.14. Córka spokojnie mogła do nich dołączyć.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Agnieszka Gierczak 12.05.2007 11:37
Ludzie w stresie robią różne głupie rzeczy. Znajoma maturzystka na dzień przed poszła do sklepu kupić czarne długopisy, bo tylko takimi można pisać na maturze. Kupiła aż 3 na wszelki wypadek. Dopiero wchodząc do sali olśniło ją, że wszystkie są niebieskie.
Dziewczyna spózniła się 2 minuty, a nie 15!
Grzegorz Korzeniowski 12.05.2007 11:10
Z tego co pamiętam, to do sali wpuszczać można dopóki na tablicy nie zostanie zapisana godzina, więc dziewczyna powinna normalnie pisać.
Radosław Wojnowski 12.05.2007 11:03
na mature sie spoznic no ludzie...
Tomasz Kowalski 12.05.2007 10:46
A mnie się decyzja dyrektora (jeśli kto woli: dyrektorki) podoba. Serio. Porządek musi być.
Kolejne trzęsienie ziemi we Włoszech
(odsłon: +619)