Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

169586 miejsce

Sprawa Cimoszewicz - Jarucka wraca na wokandę

  • Źródło: IAR
  • Data dodania: 2008-05-08 16:51

Po rocznej przerwie, przed Sądem Okręgowym w Warszawie odbyła się kolejna rozprawa w procesie karnym przeciwko Annie Jaruckiej, byłej asystentce Włodzimierza Cimoszewicza, wówczas szefa MSZ. Jest oskarżona o między innymi posługiwanie się sfałszowanym dokumentem, upoważniającym ją do zamiany oświadczenia majątkowego Włodzimierza Cimoszewicza w 2002 roku oraz składanie fałszywych zeznań przed komisją śledczą ds. PKN Orlen.

Zeznający na dzisiejszej rozprawie biegły grafolog potwierdził, że na upoważnieniu, którym posługiwała się Jarucka rzeczywiście było faksymile Włodzimierza Cimoszewicza. Jak mówi pełnomocnik Cimoszewicza, mecenas Bogdan Michalak problem jednak w tym, że nie wiadomo, w jaki sposób ono tam się znalazło, bo z ekspertyzy wynika, że nie jest to kopia z wzorcowej pieczęci podpisu, która była przekazana do MSZ z Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej ani też kopia innych znanych dokumentów, na których podpis Cimoszewicza był odciskany za jego wiedzą. - Nie jest możliwa ocena, czy upoważnienie, którym dysponowała Anna Jarucka jest kopią w pełni zgodną z oryginałem dokumentu, to znaczy czy pod właściwą treścią faktycznie odciśnięto faksymile, a potem, skserowano, czy też upoważnienie powstało z połączenia tekstu nie z oryginalnym odciskiem, ale z kserokopią odcisku - stwierdził w opinii biegły grafolog.

Z zeznań Włodzimierza Cimoszewicza wynika natomiast, że były szef MSZ nigdy nie dawał Annie Jaruckiej upoważnienia do zmiany jego oświadczenia majątkowego, natomiast jego faksymile było używane tylko przy wypełnianiu dużej ilości zaproszeń na różne okazje. W innych dokumentach i pismach Cimoszewicz miał osobiście składać odręczny podpis.

Według obrońcy oskarżonej mecenasa Michala Kołodziejczyka, dzisiejsze zeznania biegłego oraz pracownicy Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej, która do maja 2002 roku dysponowała faksymile Cimoszewicza, to dopiero początek wielowątkowej sprawy i - jak podkreśla - na podstawie ekspertyzy biegłego nie należy wyciągać zbyt pochopnych i jednoznacznych wniosków.

Adwokat przypomniał, że do tej pory nigdy nie odnaleziono faksymile, czyli pieczęci z podpisem Włodzimierza Cimoszewicza. Jak się okazało pieczęć zaginęła po tym, jak została przekazana z Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, czyli w momencie gdy Cimoszewicz nie był już prezesem Komitetu, bo został szefem tego resortu. Natomiast oskarżona Anna Jarucka zaprzecza, by jako pracownik MSZ i wicedyrektor jednego z departamentów wysyłała inną pracownicę resortu po odbiór tej pieczęci z Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej w celu jej komisyjnego zniszczenia.

"Sprawa faksymile Cimoszewicza", choć dotyczyła rzekomych zmian w oświadczeniu majątkowym z 2002 roku, to na światło dzienne wyszła dopiero w sierpniu 2005 roku. Anna Jarucka przekazała wtedy komisji śledczej ds. PKN Orlen kserokopię rzekomego upoważnienia do zamiany oświadczenia majątkowego, jakie w 2002 roku miał jej wystawić Włodzimierz Cimoszewicz. Według Jaruckiej był to dowód, że ówczesny kandydat na prezydenta złożył niezgodne z prawdą oświadczenie, zatajając posiadane przez siebie akcje Orlenu. Prokuratura uznała później, że zrobił on to nieumyślnie i umorzyła śledztwo. Uznała natomiast za fałszywe zarówno upoważnienia, jak i zeznania Jaruckiej. Po tej aferze Włodzimierz Cimoszewicz zrezygnował z kandydowania na urząd prezydenta RP.

iar/melnarowicz/dyd

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.