Facebook Google+ Twitter

Sprawa Katarzyny W. Zanim wydacie wyrok, pomyślcie

Katarzyna W. jest produktem niedoskonałej instytucji rodziny, jest produktem pobieżnego traktowania przez osoby odpowiedzialne za ukształtowanie dorastającego człowieka, braku akceptacji przez najbliższych. Jest w końcu produktem cywilizacji XXI wieku - epoki ludzi zagubionych i wychowujących zagubione w świecie dzieci.

Niemal od samego początku śledzę wszystkie dostępne w internecie materiały dotyczące tragicznych wydarzeń w Sosnowcu. Czytam fakty i komentarze, analizuję (na zwykły ludzki rozum - bez fachowego podejścia wyuczonych psychologów). Z perspektywy moich przeżytych 49 lat dochodzę do wniosku, że tak naprawdę to coraz mocniej jestem zdegustowana otoczką medialną, jaka narosła wokół tej sprawy i coraz bardziej mam wrażenie, że większość ludzi ma dziwną skłonność wyciągania wniosków "na skróty". Tylko to co się wydarzyło tu i teraz, na bieżąco, jest w stanie zainteresować zarówno piszących jak i komentujących tę traumatyczną historię.

Mnie natomiast przez cały czas rodzą się pytania, na które nadal nie mam odpowiedzi.

Młoda dziewczyna uczy się w szkole średniej. W klasie maturalnej porywa się na samobójczy krok. To pierwszy dostrzegalny krzyk o pomoc. Kto go usłyszał? Kto starał się jej pomóc?

Młoda dziewczyna wchodzi w związek z młodym chłopakiem. Chłopak pochodzi z rozbitej rodziny. Ma ojczyma oraz przybraną siostrę. Jego zainteresowania są dosyć nietypowe: militaria, bractwo rycerskie, wampiryzm /Likanie/. To też swoistego rodzaju poszukiwanie swojej tożsamości.

Dziewczyna pochodzi z rodziny zagrożonej patologią (ojciec zaglądający do kieliszka, założona "niebieska karta" co potwierdza przemoc w domu). Sama jest osobą bardzo niedojrzałą, zatrzymała się w swoim rozwoju emocjonalnym na etapie w którym czuła się najbezpieczniej, na etapie małej dziewczynki. Wiek metrykalny jest odległy od wieku emocjonalnego (sporo o tym można przeczytać w książce "Skradzione jutro"). Katarzyna ma skłonności samoagresywne (próby samobójcze), przeplatane z agresją wobec otoczenia (uderzenie męża drzwiami). Nawet w pewnym momencie przyszło mi na myśl czy nie doświadczyła w swoim dzieciństwie sytuacji, związanych z molestowaniem. Wiele zachowań, o których przeczytałam w publikowanych artykułach wskazuje na to, że nie potrafi ona sobie poradzić ze sobą, czuje do siebie niechęć, nienawiść, nie ma normalnej samooceny. Zastanawiam się jak trudne musiały być w jej domu warunki emocjonalne, skoro ma ona tak wypaczony obraz o świecie, o samej sobie?

Dom teściów ( i męża). Teściowa jest kobietą "po przejściach", w powtórnym związku małżeńskim, nie do końca chyba akceptującą wybór syna (jak sporo matek, uważających, że syn mógł mieć lepszą żonę). Młody człowiek mimo deklarowanej wiary i przynależności do kościoła rzymsko-katolickiego, dopiero w sytuacji podbramkowej (ciąża dziewczyny) decyduje się na sformalizowanie związku małżeńskiego i to wbrew deklaracjom religijnym tylko cywilny. Można przypuszczać, że raczej pod presją, bo "dziecko musi mieć ojca". Dziecko ( pomimo deklarowanej wiary ) nie zostało ochrzczone. Czego więc ojciec uczył się przebywając we wspólnotach kościelnych, skoro nie potrafił podjąć elementarnych decyzji świadczących o dojrzałości i przygotowaniu do założenia rodziny? Czy w tych wspólnotach są ludzie którzy potrafią te wartości przekazać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (29):

Sortuj komentarze:

anna
  • anna
  • 12.04.2012 14:31

Do Barbary Krzykały..Droga Pani żadne ubóstwo,ani nędza,a tym bardziej wychowanie nie usprawiedliwia morderstwa!!..Coś się Pani pomieszało.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Anna Fajst
  • Anna Fajst
  • 06.03.2012 01:09

Do PanaGrzegorza Wink oraz tych co podzielaja jego zdanie - nie zapominajmy ze Katarzyna W / jak sama przyznala / juz bedac w ciazy robila wszystko aby pozbyc sie dziecka / bila sie wielokrotnie po brzuchu - co byc moze bylo powodem pozniejszych problemow z Magda po urodzeniu /, potem byla zazdrosna o Bartka wzgledem Madzi gdyz on dziecku a nie jej najwieksza uwage poswiecal, w ogolnych wypowiedziach / u tesciowej w dniu przyznania sie do czynu / wciaz powtarzala ze miala przekichane zycie bo ciaza potem slub, po urodzeniu Madzi zostawila ja i uciekla na 2 tygodnie. Z calym szacunkiem do ludzi na tym forum ale normalnie myslacy czlowiek powie ,, dziecko bylo dla niej przeszkoda w zyciu,, - jak mozna tlumaczyc wyzej opisane fakty nieszczesliwym dziecinstwem kieda ktos swiadomie chce stracic dziecko, potem je zostawia, potem nie wzywa pogotowia i zakopuje swiadomie klamiac ze Madzia zostala porwana. I nie zapomnijmy. Wedlug bieglych psychiatrow zostala Katarzyna W uznana za PSYCHOPATKE ale POCZYTALNA. Zastanowmy sie i nad wyzej opisanymi faktam zanim zaczniemy ja usprawiedliwiac.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Anna Fajst
  • Anna Fajst
  • 06.03.2012 00:32

Moja droga pani, autorko artykulu - bylabym daleka od robienia z Katarzyny W ofiary wlasnego losu. Dlaczego? Ja mialam takie samo dziecinstwo i pozniejsze zycie jak katarzyna malo tego gdy zostalam matka i zona nadal bylam terroryzowana przez meza fizycznie i psychicznie. Ale gdy ktoremus z moich dzieci dziala sie tragedia ratowalam je w kazdy mozliwy sposob, malo tego staralam sie wychowywac swoje dzieci tak aby nigdy nie brakowalo im mojej milosci i zainteresowania. A wedlug pani oceny powinnam byc zasraszona i pozbyta uczuc bo zycie mnie stlamsilo. Nie! jest przyslowie ,, co nas nie zabije to nas wzmocni,,. Ja wlasnie dla dzieci ktore byly dla mnie najwiekszym wsparciem stalam sie bardzo silna, to dzieci a nie maz staje sie dla matki podpora duchowa. Dzis kazde z moich dzieci jest dorosle , maja swoje dzieci i sa wspanialymi rodzicami dla nich. Nie ma usprawiedliwienia dla Katarzyny W za to ze nie wezwala pomocy i tak bestialsko potraktowala niezyjaca corke zakopujac ja . Zwierzeta maja cmentarze i pogrzeby. Katarzyna W bedac w ciazy juz robla wszystko aby pozbyc sie dziecka. To co Pani pisze jest bzdura ktora jedynie moze uruchomic mechanizm kolejnych zgonow dzieci z winy matki bo kazda bedzie sie tlumaczyc zlym dziecinstwem i problemami rodzinnymi. Pani artykul jest dobra lektora dla takich matek ktore nie chca miec dzieci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Weroniko ! rozmyślasz nad efektem końcowym , a ja napisałam o tym co mogło doprowadzić do jej paniki i irracjonalnego zachowania po upadku dziecka. Po stwierdzeniu przez nią ze zrobiła coś potwornego ( opuściła dziecko) wpadła w panikę i przestała myśleć racjonalnie.... potem to już się potoczyło jak lawina. Ratowała swoje poczucie winy. Tylko ze tego NIKT powtarzam NIKT nie wziął pod uwagę. W sytuacjach ekstremalnych rozsądek przestaje funkcjonować . Po tym potwornym zdarzeniu mechanizm panki podyktował jej tak idiotyczne zachowania i tu należy patrzeć na to przez pryzmat lęku i braku jakichkolwiek rozsądnych posunięć .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czytając ponownie ten artykuł,zastanawiam się nad jedną rzeczą..Czemu ta kobieta gdy spadło jej dziecko nie zadzwoniła po pogotowie??
Nic z tego nie rozumiem,nie miała czasu na pomoc dla swojego dziecka,ale miała czas aby myśleć gdzie je zakopać i co powiedzieć światu.
Zastanawiam się również dlaczego media interesują się czy ona przyjdzie na pogrzeb?Po co pytam skoro już je pochowała pod stertą kamieni.
Mogę zrozumieć trudne życie tej dziewczyny,ale nie rozumiem jej bezdusznego uczucia przy zasypywaniu własnego dziecka kamieniami.
Która matka zrobiłaby coś takiego??Nie jestem od osądzania,i na szczęście.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przede wszystkim to nie my jesteśmy od wydawania takich, czy innych wyroków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja nie osądzam, nie rzucam kamieniem, nie robiłabym też jednak z dziewczyny wyjątkowo biednej sierotki pokrzywdzonej przez los, rodzinę, społeczeństwo. Skoro tak wiele osób po równie trudnym dzieciństwie wyszło na tzw. "ludzi", a Katarzyna nie dawała rady, wnioskuję, że jest słabsza, bardziej wrażliwa...czy więc tak niezwykle wrażliwa dziewczyna, wywaliłaby ciało maleńkiej istotki, która kochała ją bezgranicznie i bezwarunkowo?
Nie wiem, nie jestem psychologiem, uważam, że nikt kto nim nie jest i nie przeprowadził dogłębnej analizy, rozmowy z tą dziewczyną, jej bliskimi, nie powinien ani ganić, ani bronić, to grubsza sprawa, zostawmy ją specjalistom. Za chwilę społeczeństwo podzieli się na dwa obozy i powtórzy się akcja jak ta z krzyżem...

Komentarz został ukrytyrozwiń
kac
  • kac
  • 09.02.2012 20:10

Dla mnie to nie bylo morderstwo tylko nieumyslny wypadek

Komentarz został ukrytyrozwiń

Katolika ? tak
Chrześcijanina NIE !!!

Katolik tym się rożni od chrześcijanina,że Kodeks kościoła jest dla niego ważniejszy niż Pismo święte. A te dwie księgi nie mogą nigdy współistnieć. Katechizm kościoła katolickiego jest w sprzeczności z zasadami Pisma ale ludzie kościoła usilnie próbują zrobić wodę z mózgu katolikom i dlatego katolicy postępują tak jak Pan, Panie ,,nie katolik nie patriota" właśnie przytacza. Proszę nie mylić wiary w Boga z dewocyjną religijnością.
To drugie to tylko zwyczaje i tradycje ustanowione na przestrzeni wieków przez ludzi w ,,państwie kościelnym".

Komentarz został ukrytyrozwiń
nie katolik nie patriota
  • nie katolik nie patriota
  • 09.02.2012 16:43

Taka jest właśnie mentalność katolika. Nagrzeszyć, wyspowiadać się, zrobić skruchę a Zbawca wybaczy. I jeszcze raz: Taka jest właśnie mentalność katolika. Nagrzeszyć, wyspowiadać się, zrobić skruchę a Zbawca wybaczy... I tak w kolko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.