Facebook Google+ Twitter

Sprawa Papały: świadek koronny przed warszawskim sądem

Warszawska prokuratura o współudział w zabójstwie generała oskarżyła Andrzeja Z. pseud. „Słowik” i Ryszarda Boguckiego. Robert P., świadek koronny z procesu łódzkiego będzie zeznawał w tej sprawie i może pomóc gangsterom.

Wszelakie media, i papierowe, i cyfrowe powlekane wysoce zaawansowaną technologią przypominają regularnie o jednej ze swych głównych pożywek. Jednym z najważniejszych punktów w przeglądzie doniesień z krajowych podwórek bywa pogoń za sensacją w sprawie zabójstwa generała Marka Papały.

Akt oskarżenia przedstawiła Ryszardowi Boguckiemu i Andrzejowi Z. "Słowikowi" Prokuratura Apelacyjna w Warszawie w 2009r. Przede wszystkim zarzut dotyczył namowy do zabójstwa generała Marka Papały. Z chwilą wyłączenia jednego z wątków sprawą głośnej zbrodni zajęła się również prokuratura łódzka. Ubiegłoroczne doniesienia o zatrzymaniu Igora M. "Patyka", który przewodził grupie złodziejów samochodów okazały się być momentem przełomowym. Pojawił się też świadek koronny. Łódzka Prokuratura Apelacyjna uznała, że zeznania Roberta P. są jak najbardziej wiarygodne. Tym samym może być to pomocne oskarżonym gangsterom, gdyż nie sposób podtrzymać wersji o trwającym od dłuższego czasu spisku czy zmowie w wyniku czego zabity został generał Papała. Bogucki i "Słowik" mieli w tym wszystkim odgrywać niepoślednią rolę. Według świadka koronnego, który był członkiem grupy "Patyka" zdarzenie miało charakter przypadkowy, incydentalny. Zapytywano jednak czy Robert P. widział strzelającego Igora M. i nie uzyskano jednoznacznie potwierdzającej odpowiedzi.

Takich czy innych wątpliwości w sprawie jest wiele. Ponadto nadal przeważają opinie na modłę "po zamachu na gen. Marek Papała http://www.radiownet.pl/publikacje/sumlinski-gen-papala-stanowil-zagrozenie http://www.marekpapala.pl/galeria_portret.html licencja: CC 3.0 / Fot. radiownetKennedy`ego" czyli nacechowane szczególnym umiłowaniem kreowania teorii spiskowej. Prawdą jednak jest, że przy okazji tego typu spraw nie trudno wytworzyć taką specyficzną atmosferę. Jeżeli sprawca mordu nie znalazł się w ciągu 48 godzin to można ze spokojem oczekiwać potopu sensacji i to ze zdwojoną siłą. Nie dziwi zatem czarnowidztwo prokuratora indagowanego przez Newsweek: "Tego, kto zabił Marka Papałę, według mnie, nie dowiemy się nigdy". Można jednak myśleć, że przypadek zagadki nierozwiązanej nie będzie miał miejsca. O wiele bardziej prawdopodobne jest, że "ta sprawa ożyje teoriami sensacyjnymi" jak powiedział swego czasu Sylwester Latkowski dla TVN24 w "Faktach po faktach".

Fakt, iż Robert P. będący świadkiem koronnym może przyczynić się do uratowania gangsterów przed więzieniem w niczym nie zmienia dychotomicznego obrazu sprawy zabójstwa generała Marka Papały. Zresztą nie wiadomo kiedy można odnosić się do danego procesu jako pojedynczego. Dualizm powstały z zajmowania się jedną i tą samą sprawą przez dwie różne prokuratury spowodował, iż coraz częściej zabierają głos biegli w prawie. O tym, że schizofreniczna natura postępowania nie jest właściwa przekonuje od dawna prokurator generalny Andrzej Seremet: "Nie może mieć miejsca sytuacja, że o ten sam czyn będą oskarżone różne osoby, a scenariusz postępowania tych osób kategorycznie by się od siebie różnił." Stwierdza też, że "sprawa Papały ujawnia dysfunkcjonalność działania prokuratury." TVN24 przytacza wypowiedź mecenas Marty Smołki, pełnomocnika Ryszarda Boguckiego, która wskazuje, że zaistniała "absurdalna konstrukcja, w ramach której w tej samej sprawie toczy się śledztwo i proces sądowy". Tak więc, dwie prokuratury podtrzymują stanowisko świadczące jedynie o tym, że przyjęte wersje jakby wzajemnie się wykluczały.

Według ustaleń TVN24 świadek koronny stawi się przed sądem w dniu 6 maja br. Zbigniew Ćwiąkalski przyznaje: "Zeznania świadka koronnego mogą mieć wpływ na los oskarżonych". Zaznacza jednak, że ocena wiarygodności świadka pozostaje w gestii sądu. Podobnie zastrzega się Andrzej Seremet przypominając, że nie może wydać takiej opinii: "Przesądziłbym kierunek śledztwa." Nie może też opowiedzieć się za warszawską lub łódzką wersją wydarzeń, gdyż mimo, że posiada na ten temat własne zdanie to jest ono tak dalece subiektywne, iż "wpływałoby na decyzje niezależnych prokuratorów." Jako prokurator generalny nie może sobie pozwolić na wygłaszanie takich sądów. Pewnej konfuzji przysporzyła narada w jego gabinecie z udziałem zwaśnionych Prokuratur Apelacyjnych z Łodzi i z Warszawy. Nie wycofano swoich wersji i pozostano przy uprzednich założeniach. Seremet poczynił uwagę, iż prokurator generalny wciąż cierpi na niedostatek uprawnień co świetnie obrazuje przykład jednej sprawy i dwóch prokuratur. Nie wydaje się też by zmiany przygotowywane w Ministerstwie Sprawiedliwości mogły uzdrowić istniejący stan rzeczy.

Jedyne co wiadomo na pewno to moc oficjalnie przedstawianych faktów składających się na całościowy obraz zdarzenia Daewoo Esperoo wikipedia/CC3.0 / Fot. Maggot666PLjakie miało miejsce w dniu 25 czerwca 1998r. w Warszawie. Zginął ówczesny komendant policji gen. Marek Papała. Około godz. 22 generał pojawił się swoim ciemnowiśniowym daewoo espero na parkingu przed domem w którym mieszkał przy ul. Rzymowskiego 17. Sprawca oddał jeden śmiertelny strzał. Jak podają media był to pistolet TT z tłumikiem.

Wersja łódzka zakładająca przypadkowe użycie nielegalnie posiadanej broni jest wielce prawdopodobna, choć jest to gdybanie podyktowane intuicją. "Rutynowy" obchód miejsc w których można ukraść samochód był codziennością dla specjalistów za jakich uchodzą członkowie grupy "Patyka". Wielu zainteresowanych nie rozumie dlaczego akurat samochód nie będący luksusowym wzbudził zainteresowanie złodziejów? Wątpliwości budzi też teza jakoby tacy specjaliści kradnąc samochody decydowali się mordować właścicieli. Fachowcy prowadzący obserwacje w terenie starają się minimalizować ryzyko wpadki i stronią od kalkulowanej na zimno "mokrej roboty". Ponadto środowisko przestępcze w swym rozeznaniu świetnie orientuje się co do miejsca zamieszkania takich osób jak komendant główny policji. Ignorancją jest i swoistym fopaux* nie wiedzieć jakim wozem porusza się taka osoba. Media i poczta pantoflowa przypominały o wieściach w rodzaju nagrody dla cyngla, który pozbędzie się "Wielkiego Psa", "Marynarza", "Kobry", "Betki" i jak tam jeszcze zwano generała Papałę. Oczywiście w pewnym momencie znakomita większość tej nomenklatury stała się już tylko tłem, szumem informacyjnym i jedną z ciekawostek dla dziennikarzy żądnych rekonstruować zdarzenie. Ciekawi przy tym mniej częste zapytanie o tak zwany złodziejski kodeks honorowy. Zdaje się, że jeżeli tego rodzaju "instytucja" istnieje jak onegdaj to można było spodziewać się, że naruszenie osoby policjanta jest niewybaczalnym błędem w sztuce o czym wie każdy zawodowiec. Stąd zapewne niektóre z hipotez traktujących o morderstwie politycznym.

Przypadkowy strzał jaki oddano by pozostać w posiadaniu zagarnianego mienia to wiarygodna wersja. Jeżeli jednak nie zaistniał moment w którym nakryto złodzieja, a dokonywano faktycznej napaści trudno mówić o elemencie paniki jaką mógł powodować się strzelec. Znów pojawia się możliwy udział płatnego mordercy, który nieprzypadkowo znalazł się w miejscu w którym mógł oczekiwać na Marka Papałę. Jednakże grupa "Patyka" nie zdawała się być zespołem zdeterminowanych "kilerów". Ich przestępcze kariery odstają od norm jakie na co dzień spełniali ich bliscy znajomi z Pruszkowa i okolic znanych jedynie z map penitencjarnej geografii. Cóż jednak może pasować do wzorców i szablonów w sprawie w której sprawcą zabójstwa okazuje się być... świadek koronny, którego po latach wsypał inny świadek koronny.

Warszawska wersja wspomina jeszcze o przypadkowym świadku, który wyglądał o feralnej godzinie z okna na 6-tym piętrze i oznaka policyjna wikipedia/public domain / Fot. unknown
widział sprawcę. Wietnamczyk, który mieszkał przy Rzymowskiego akurat "palił papierosa". Niestety, był zbyt daleko by rozpoznać rysy twarzy zabójcy. Jak donosiło TVN24: "Widział jak daewoo espero Papały wjechało tyłem między dwa auta. Wtedy do samochodu podszedł mężczyzna, po chwili oddał strzał i szybko odszedł. (...) miał on w ręce coś, co przypominało kształtem gaśnicę samochodową. Spekulowano, że mogła to być reklamówka, w którą złapał łuskę po pocisku." Być może panowie finalizowali transakcję, która stała się dla jednej ze stron ostatnią jakiej dokonywano? Można domniemać i takiego rozwoju wydarzeń.

W walce o wpływy "na mieście" wiele niemożliwych scenariuszy okazywało się być rzeczywistością. Mało zatem wiadomo o ewentualnej solidarności gangsterskiej czego zdaje się trudniej dowieść śledczym niż przedstawić wskazanego sprawcę zabójstwa dzięki instytucji świadka koronnego. Posiadacz takiego statusu zyskuje przedziwną zdolność zyskiwania pewnych korzyści w jakich jest zainteresowany. Ma możliwość dość swobodnej konfabulacji, której skutki mogą być różne od dalekowzrocznych przewidywań ustawodawców, karnistów, prawników jakichkolwiek. Świadek koronny może pomagać swoim kompanom, może rzucić cień podejrzeń i stworzyć przyczynek fałszywego wyobrażenia o zasadniczym zrębie sprawy, może pogrążać niewinne osoby w swych wynurzeniach. W przypadku sprawy Papały nasuwa się więc kolejne pytanie: dlaczego świadek koronny nie zdecydował się zabiegać o uznanie swych zeznań za niezwykle ważne wcześniej. Dysponując taką wiedzą mógł oczekiwać darowania swoich przewin. "Patyk" został wskazany jako zabójca Papały po prawie 15 latach!


* - (z ang.) fopaux

article by Paweł Jankowski


utwór udostępniany na licencji CC3.0

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Artykuł ten pokazuje też słabość społeczeństwa, którego przedstawiciele nie potrafili zapewnić bezpieczeństwa GENERAŁOWI i szybko oraz skutecznie odkryć prawdy i jego śmierci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba "faux pas" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.