Facebook Google+ Twitter

Sprawa Zyty Gilowskiej: była wicepremier fikcyjnym źródłem

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2006-08-03 09:18

Bez wiedzy Zyty Gilowskiej mąż jej koleżanki, Witold Wieczorek, zarejestrował ją jako tajnego współpracownika o pseudonimie „Beata” - wynika z zeznań tego agenta.

W środę Wieczorek przyznał, że czasem informacje przypisywane jej w dokumentacji pochodziły „z innych źródeł”. - Zyta Gilowska nie wiedziała o tym, że zarejestrowałem ją nieformalnie jako tajnego współpracownika - podkreślał wczoraj Wieczorek. - Wtedy uważałem, że chroniłem małżeństwo Gilowskich, ponieważ dowiedziałem się, że interesował się nim zespół do spraw działaczy Solidarności. Zarejestrowanie jako tajnego współpracownika chroniło ją przed nieprzyjemnościami. Jednak potem, widząc co się dzieje, miałem przez wiele lat kaca moralnego - zeznawał agent. Jego wczorajsze przesłuchanie przed Sądem Lustracyjnym rzuciło zupełnie nowe światło na rzekomą działalność agenturalną Gilowskiej.

Spotykała się ona ze swoją koleżanką w jej domu lub we własnym mieszkaniu. Piły kawę, plotkowały. Czasem koleżance towarzyszył mąż, Witold Wieczorek. Jak twierdzi Gilowska, na początku nie wiedziała, że jest on agentem. W środowisku uchodził za milicjanta, który zajmuje się sprawami gospodarczymi. Jak podkreślała wczoraj była wicepremier, właśnie z powodu jego pracy w milicji stosunki z mężem koleżanki były dość chłodne.

Jak przyznał wczoraj Wieczorek, te prywatne rozmowy wykorzystywał do sporządzania tajnych raportów z rzekomych rozmów z TW Beata. Czasem pochodzące z innych źródeł informacje przedstawiał jako zdobyte od Gilowskiej. Przyznał, że gdyby się wydało, że Gilowska nie jest świadomym współpracownikiem, wyciągnięto by wobec niego konsekwencje w pracy.

Wieczorek pobierał też dwukrotnie pieniądze „dla Beaty”. Raz było to tysiąc sto złotych, a raz jedenaście tysięcy (10 proc. średniej pensji w 1989 roku). Jak zapewnił sąd, nie przekazał ich Gilowskiej. Nie potrafił jednak jasno powiedzieć co z nimi zrobił.

W wielu przypadkach Wieczorek zasłaniał się niepamięcią, mówił mętnie. Raz nawet prowadząca rozprawę sędzia zwróciła mu uwagę, żeby „wyżej oceniał” inteligencję sędziów.

Wiedzę uzyskiwaną od Gilowskiej Wieczorek wykorzystywał m.in. do prowadzonej przez siebie sprawy „Albion”, która dotyczyła anglojęzycznych obcokrajowców przyjeżdżających do Lublina. Gilowska miała kontakt z jednym z nich na tamtejszym uniwersytecie. Opisywał też w raportach wizytę Gilowskiej w Niemczech. Jeździła tam jako opiekunka grupy studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, była bowiem pracownikiem naukowym tej uczelni.

Część przesłuchania Wieczorka została utajniona. Dziś kolejna rozprawa. Być może proces zakończy się jeszcze w sierpniu, na koniec tego miesiąca zaplanowano bowiem przesłuchanie ostatniego świadka.

Gilowska powiedziała wczoraj dziennikarzom, że mimo iż zeznania Wieczorka wyraźnie ją oczyszczają, nie odczuwa satysfakcji, ponieważ cała ta sprawa ją „ubrudziła”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.