Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

112074 miejsce

Sprzedajcie wreszcie te narkotyki!

W nieodległej przeszłości, za komuny, gdy wybuchał strajk w zakładzie produkującym np. lodówki, w mediach pojawiały się informacje z wyliczeniami ile straciliśmy na nie wyprodukowaniu określonej ilości sztuk owego artykułu. A jak jest dzisiaj?

W jakim celu podawało się takie informacje?

Dzisiaj uśmiechamy się tylko widząc takie informacje i krótko kwitujemy: "Głupi reżim komunistyczny ze swoją propagandą! Bezsensowne wyliczenia!".

Takich danych nie można było wyliczyć w taki prosty sposób. Licząc czas pracy, potrzebny do wytworzenia produktu i mnożąc przez czas postoju, zupełnie to nie zgadzało się z rzeczywistością. Bo cóż z tego, że zakład funkcjonował, jeśli tak naprawdę nic nie mógł wytwarzać, gdyż np. odpowiedniej ilości blachy nie dowieźli na czas. Właśnie z powodu takich nonsensów, często wtedy strajkowano.

Informacja w mediach miała jednak sprawić, aby niezainteresowani, byli negatywnie nastawieni do protestujących „nygusów”. Kto pamięta tamte czasy, ten wie, że taka polityka informacyjna nie przynosiła przeważnie zamierzonego skutku.

A jak jest dzisiaj? Czy takich informacyjnych chwytów już nie używamy?

Od dawna obserwuję podobny schemat sensacyjnych wieści, o narkotycznym "biznesie". Ustrój się zmienił, a informacje podaje się w podobnym stylu. Odbywa się to tak, jakby obowiązywał jakiś szablon, dotyczących wszystkich mediów. Najpierw jest informacja o czynie przestępczym (wykrytym oczywiście) i "wyliczanka". Często to od niej rozpoczyna się takie doniesienie. Zamieszczam kilka przykładów. Zaręczam, że są ich dziesiątki, na przestrzeni ostatnich lat. Wystarczy tylko dobrze poszukać w archiwach.

Epatowanie kosmiczną kasą!

"W lodówce ukrył narkotyki o wartości prawie 12 tys. zł".
"Za to w zamrażalniku lodówki znaleziono np. trzy pakunki z amfetaminą zawiniętą w folię - relacjonuje Różańska-Komorowicz. Jeden taki pakunek jest warty od 40 do 60 tys. Zł".

"Grupa rozprowadziła łącznie ok. 25 tys. tabletek ekstazy oraz ponad 1 kilogram marihuany i amfetaminy.- Łączna czarnorynkowa wartość narkotyków to ok. 800 tys. Zł".
"Narkotyki warte 350 tys. zł ukryte były w instalacji gazowej".
"Narkotyki o wartości 100 tysięcy złotych znaleziono w Seceminie".
"Zlikwidowano kolejną plantację marihuany na Opolszczyźnie. Czarnorynkowa wartość znalezionych narkotyków przekracza milion złotych!"

Dlaczego jeszcze tego skarbu nie sprzedają?

Na przeciwnym biegunie sensacyjnych i bulwersujących informacji znajdujemy od kilku lat takie doniesienia:
"Policja nie ma pieniędzy. Wynajmuje laptopy"
"Życie" - brak pieniędzy na sądy i policję
"Policja łamie prawo, bo nie ma pieniędzy [WIDEO]"

Czy to nie dziwne?

Skoro te śmiecie narkotykowe są tak cenne, to należy je sprzedać na aukcji lub rozpisać przetarg nieograniczony. I już będzie trochę kasy na łatanie dziur budżetowych, o których słyszę od wielu lat...

Reasumując

Nigdy nie otrzymałem odpowiedzi na pytania: Po co te wyliczenia? Jak można wartość narkotyków wyrażać w złotówkach, czy w innej walucie? Komu i czemu ma służyć szastanie tymi gigantycznymi sumami? Czyżby to był oficjalny-nieoficjalny cennik na "prochy"? A może chcemy pokazać przysłowiowemu Kowalskiemu, ile traci nie wchodząc w ten intratny biznes?

Ciekawe jest i to, że tymi astronomicznymi sumami rzucają zarówno policjanci jak i dziennikarze, a później wszyscy pozostali nakręcający się takimi wiadomościami.

Wybrane dla Ciebie:


Zobacz inne materiały



Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

re
  • re
  • 06.08.2011 07:07

Czy autor ma jakiś pomysł na walke z narkobiznesem,czy tylko robi sobie żarty z tego tematu?Jako reporter obywatelski posiada(co prawda ograniczone,ale posiada) uprawnienia i śmiało może pofatygować się do Zarządu Więziennictwa i złozyć wniosek o możliwość rozmowy ze skazanymi za przestępstwa narkotykowe,przebywającymi czasowo na oddziałach szpitalnych penitencjarnych placówek.Moze kiedy przyjrzy sie bliżej z jakim ogromem nieszczęść mamy do czynienia i jakie społeczne spustoszenie czyni narkotykowy biznes,to może wówczas ton kolejnych artykułów nabierze poważniejszego charakteru.
Co do meritum:w ustawie o Policji nie ma mowy o tym aby organ ten spełniał rolę moralizatora,nauczyciela,pedagoga czy miał za zadanie uświadamianie społeczeństwa.taka role pełnią dziennikarze-również autor tego tekstu.Natomiast Policja,ABW i CBŚ są powałane,wyłacznie do wykrywania i ścigania przestępstw.
Nie jest również rolą wspomnianych organów polemizowanie z ustawodawcą czy karnistami,którzy przestępstwa o charakterze narkotykowym zakwalifikowali jako przestępstwa,u podstaw których leży chęć czerpania realnego(pieniężnego)zysku.Dlatego też w policyjnej nomenklaturze używa się wartości skalarnych-ilości i wartości,ponieważ tylko tak można określić skalę i wagę przestępstwa,co w przewodzie procesowych ma decydujące znaczenie.Póki co,jeszcze nie wynaleziono "urządzenia",które w oderwaniu od materialnego dowodu zmierzyłoby "przestępstwo".Autorowi może się nie podobać,że policja w określaniu wartości dowodu posługuje się jego "czarnorynkowym kursem".Tylko autor pomija fakt,że to własnie ten kurs-czarnorynkowy pieniądz-jest motywem przestępczego procederu i jako taki jest punktem odniesienia do określenia stopnia winy.
Na koniec chcę zaznaczyć,iż pierwszy post nie był skierowany bezpośrednio do autora ale do tej grupy czytelników,którzy mogliby literalnie odczytać powyższy tekst.Komunikaty organów ścigania maja swoje uzasadnienie i mieszczą się w ramach wymogów ustawy.
jednak kogo to obchodzi?patrząc na "łapki"odnosi sie wrażenie,że czytelników bardziej zajmuje internetowe "trolowanie"niz powaga poruszanego tematu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki Ci za inspirującą polemikę "re".

"Poza tym,co to by było za państwo które swój wymiar sprawiedliwości przekształciłoby w narkotykową dilerkę lub stało by się pospolitym paserem?"

Widzę totalne podobieństwo z alkoholem, gdzie państwo w pełnej zgodności z wszystkimi ustawami ustalonymi przez siebie uprawia taką "dilerkę". Jeszcze dowala potężną akcyzę!
A wiesz jak nazywa się ktoś, kto zarabia na czyjejś krzywdzie?
Dlaczego tutaj nie wprowadzić takich przepisów jak w przypadku narkotyków?
Na ten temat zamieszczę odrębny artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń
re
  • re
  • 05.08.2011 05:26

Cenę kształtują prawa rynku-popyt i podaż.To dotyczy każdego produktu.Policja nie wymyśla cennika,a jedynie w komunikatach podaje aktualną cene rynkową.Podawanie takiej wartości ma oparcie w przewodzie procesowym ponieważ a priori zakłada motyw przestępstwa czyli chęć uzyskania dochodu z obrotu substancjami nielegalnymi.Tylko i wyłącznie na takiej podstawie prokurator może wystąpić do sądu o sankcje dla osób zamieszanych w proceder.Co więcej,określenie takiej wartości ma bezpośrednie przełożenie na dotkliwość sankcji jak również na zasądzony wyrok.Trudno oczekiwać aby jednakowo traktować posiadanie np 5gr z posiadaniem 5 kg.Prawo kieruje sie nie tylko "twardością"ale przede wszystkim rozsądkiem.Innej możliwości nie ma.Wina można udowodnic jedynie w oparciu o fakty,a nie o domniemanie(przeliczanie ,ilu można uśmiercić przy pomocy jakiejś ćmagi)To by był obszar spekulacji,a za sam zamiar czy chęć (domniemanie)popełnienia przestępstwa póki co sądy nie skazują.
Poza tym,co to by było za państwo które swój wymiar sprawiedliwości przekształciłoby w narkotykową dilerkę lub stało by się pospolitym paserem?I bez tego mamy ciężko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dura lex, sed lex.

Jeżeli prawo jest takie jak piszesz "re", to świadczy tylko o jego beznadziejnej niekonsekwencji i jest to smutne. Piszesz, że "takie są wymogi prawa". Tym gorzej dla takiego prawa...A złe prawo można i należy zmienić. Dziś już wszyscy wiedzą, że prawo nie od Boga pochodzi...

Domyślam się, że "cennik na prochy" pochodzi z obserwacji czarnego rynku. Ale jest to przecież cena umowna, a więc hipotetyczna. To nie jest coś takiego, że masz jakąś ilość towaru i wymienisz go na konkretną ilość pieniędzy, wszędzie i zawsze.
Właśnie dlatego powstał ten artykuł. Jeżeli narkotyki są realnie tyle warte, to należy je spieniężyć... i przeznaczyć pieniądze na jakiś szlachetny cel, na przykład na doposażenie policji, zarobili przecież na to!

Dla mnie nawet tona takiego śmiecia nie ma żadnej wartości, a hipotetyczną szkodliwość mogę tak samo rozpatrywać, jak ty mówisz o "wartości realnej". Gdzie tu widać wartość realną? Nie sądzisz, że publiczne żonglowanie tymi górami pieniędzy, to zwykłe nakręcanie koniunktury?

Komentarz został ukrytyrozwiń
re
  • re
  • 04.08.2011 16:42

Po lekturze powyższego artykułu mozna odnieść wrażenie,że organy scigania działają tak jak działały komunistyczne organy władzy w odniesieniu do tzw 'gospodarki planowej".Tam również mówiono o "wartości" której rzeczywiscie nie było,a była jedynie w głowach "genialnych"planistów.
A więc po kolei.jeżeli policja podaje wartośc jakiejś substancji,czyni to nie po to,aby denerwować "kowalskiego"ale dlatego,że w dowodzie procesowym istnieje pojęcie "motywu"działania.Trudno jest sobie wyobrazić,aby przestępstwo istniało bez wspomnianego motywu.nawet,jeżeli ktoś jedynie przechowuje zakazaną substancję,bez udowodnionej chęci zysku,to samo posiadnie jest przestępstwem i podanie do wiadomości wartości rynkowej danej substancji jest okresleniem skali takiego przestępstwa.Takie sa wymogi prawa.
Co do wartości (ceny)-od momentu zebrania czy wytworzenia prekursora,aż do momentu wytworzenia substancji,mamy do czynienia z wartościa realną( nie wyimaginowaną)Cały proces technologiczny plus praca daje realną wartość produktu.I bez względu czy jest to produkt dozwolony czy zakazany,posiada on określona wartość rynkową.(dochodza kosztuy transportu,przechowywania i dystrybucji)
rzecz ma określona wartość- w odróżnieniu od np lodówki której to nie wyprodukowano z powodu braku blachy.
Prawo działa na zasadzie udowodnienia motywu,dziłania i użytych do tego celu środków.Nie ma w nim miejsca na gdybanie typu-co by było gdyby...(ilu mozna byłoby zabić etc.)Licza się tylko i wyłącznie fakty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy punkt widzenia i bardzo mocno mijający się z prostą obserwacją rzeczywistości. Choćby w aspekcie Breivika, który o żadnym zysku nawet nie wspominał ani przed zamachem, ani po, a przestępcą jest. Ale to taka dygresja.

Mimo twojego tłumaczenia "re" i tak nie dotykamy chyba sedna sprawy.

Po co przeliczać hipotetyczne wartości tych "skarbów" znajdujących się w magazynach policji?

Wyobraź sobie, że dla wielu ludzi cyferki z wielką ilością zer i tak nie przemawiają. Natomiast jeżeli chcesz obrazowo pokazać problem, to przelicz na przykład ile osób można byłoby uśmiercić podając maksymalne dawki jakiegoś skonfiskowanego świństwa.
Ale masz przecież prawo do takiego oglądu sytuacji.

Pozdrawia

Komentarz został ukrytyrozwiń
re
  • re
  • 04.08.2011 08:11

Każde działanie człowieka nastawione jest na zysk.Tym bardziej w kontekście działalności przestępczej,mówienie o "zysku realnym" jest zasadne.Wykazuje ono bowiem motyw dla którego ludzie popadają w konflikt z prawem.Samo informowanie o skonfiskowanej ilości substancji zakazanych np.5kg czy 5g,nie oddawało by prawdziwego motywu działania ludzi,którzy decydują się przekroczyć granice prawa.Nikt nie staje sie przestępcą tylko dlatego,że to lubi.W świetle tego, na pytania:Czy i Dla jakiej kwoty, gotów jestem ryzykować wolność czy życie-każdy "kowalski" musi odpowiedzieć sobie sam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.