Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

182431 miejsce

Sprzedawcy i producenci wyrzucają żywność

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2006-10-16 08:04

Wielu producentów i handlowców z regionu łódzkiego, w obawie przed fiskusem, zaczęło niszczyć żywność, której kończy się termin ważności, zamiast ofiarować ją biednym.

fot. Dziennik Łódzki/Właściciele sklepu w Ozorkowie większość niesprzedanego mięsa i wędlin niszcząDo dobroczynności zniechęcił ich przypadek piekarza z Legnicy, który zbankrutował, bo skarbówka kazała mu zapłacić gigantyczny podatek od darowizn w postaci bochenków chleba, przekazywanych m.in. domom dziecka.

Żeby nie podzielić jego losu, Krzysztof Parol, współwłaściciel piekarni w Głownie, pali pieczywo, którego nie sprzedał. Na stos idzie regularnie około 10 proc. wypiekanego chleba. - Zmuszają mnie do tego przepisy - przyznaje. - Gdybyśmy ten stary chleb i bułki rozdali, zapłacilibyśmy VAT od darowizny i podatek dochodowy. Nie stać nas na to.

Jerzy Antczak, właściciel sklepu w podłódzkim Ozorkowie, tylko część niesprzedanego mięsa oferuje za grosze właścicielom psów, a resztę niszczy. Też nie chce mieć kłopotów z fiskusem.

Swoich wyrobów nie rozdają pabianickie zakłady mięsne "Pamso", choć i im nie udaje się wszystkiego sprzedać. Wiceprezes Józef Cieślak pamięta, co przytrafiło się piekarzowi z Legnicy. - Nie jesteśmy bogatą firmą, więc nie chcemy mieć dodatkowych problemów. Wszystko, co zostaje, wysyłamy do zakładów utylizacyjnych - mówi.

Janina Jóźwiak, właścicielka sklepu na łódzkim Teofilowie, mówi, że jeszcze rok temu niesprzedane pieczywo i nabiał z kończącym się terminem ważności rozdawała biednym, bo nie wiedziała, że takie darowizny są opodatkowane. - Teraz po prostu wyrzucam. Ale to paranoja, że za wspieranie potrzebujących trzeba zapłacić haracz urzędowi skarbowemu - uważa.

Nie wszyscy sprzedawcy przejmują się przepisami

Alicja Adamska, właścicielka sklepu spożywczego w centrum Łodzi, przepisy zna, ale... się nimi nie przejmuje. Rozdaje żywność biednym z okolicy i nie płaci podatku. - Nie uważam, żebym popełniała przestępstwo. To niewielkie ilości. Mam wyrzucać jedzenie, kiedy jest tylu potrzebujących? - pyta.

Urzędy skarbowe w Łódzkiem nie doprowadziły (jeszcze!) do bankructwa żadnego darczyńcy. US w Skierniewicach podczas kontroli wykrył kilka przypadków rozdawania żywności. - Nie musieliśmy nakładać kar, bo wszyscy płacili VAT - mówi Wiesław Kupisiński, zastępca naczelnika US.

Dla chcącego nic trudnego

Nieoficjalnie urzędnicy skarbowi tłumaczą, że przepisy w tym przypadku łatwo obejść. Wystarczy fikcyjny protokół zniszczenia żywności, spisany przez przedsiębiorcę...

Z dobroczynności handlowców i producentów żywności korzystają organizacje, m.in. "Caritas", pomagające biednym i bezdomnym. Dostają głównie żywność, która ma krótki termin ważności. - Podatek od darowizn sprawia, że darczyńcy coraz mniej chętnie przekazują dary. To nie ułatwia nam działalności - twierdzi ks. Jacek Ambroszczyk, dyrektor "Caritas" archidiecezji łódzkiej.

Darczyńca musi zapłacić 7-procentowy VAT od wartości darowanego chleba, mięsa, wędlin, owoców i napojów. Jeśli żywność jest przekazywana osobom prywatnym, trzeba jeszcze uiścić podatek dochodowy od wartości darów.

- Darowizna jest darowizną, nieważne, czy chodzi o samochód, czy o bułkę - komentuje Jacek Mordarski, zastępca naczelnika Urzędu Skarbowego w Radomsku.

Krajowa Izba Gospodarcza zaapelowała w piątek o wprowadzenie zmian w prawie podatkowym, które ułatwiłyby przedsiębiorcom nieodpłatne przekazywanie towarów organizacjom charytatywnym i uregulowałyby problem podatku VAT od tych towarów.

- Miałbym święty spokój, gdybym wyrzucał pieczywo - powiedział Waldemar Gronowski, piekarz, który zbankrutował.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

"Sprzedawcy i producenci wyrzucają żywność" - tak jest, bo Polska, to nie druga Japonia (jeszcze...; i niech tak zostanie), a naród nie składa się z samych kamikadze. Kto nami rządzi? O, ludzie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

* Na stos idzie regularnie około 10 proc. wypiekanego chleba. - a może ów biznesmen będzie wypiekał o 10% mniej chleba i nic nie wyrzuci i nic nie podaruje? I straty będzie miał zerowe? A może on (wzorem kierowców lejących olej rzepakowy) odkrył, że palenie chlebem jest tańsze (w ogrzewaniu domu) niż koksem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Już kiedyś i teraz pisałem (piszę) - jaka jest różnica pomiędzy rozdanym chlebem a wyrzuconym? Żadna, chyba że ktoś za rozdany chce sobie coś odliczyć za darowiznę. A przeciez jeśli ktoś produkuje chleb i gazety, to musi się liczyć ze zwrotami. I też zwroty ma przecież wkalkulowane w koszta. Oczywiście, jeśli ktoś cenę chleba czy gazety ustali zbyt wysoko (bo np. połowa to zwroty) to mu towar nie pójdzie. Jeśli cena jest "zwykła" a ma pełno zwrotów to także może splajtować. Producent powinien produkować tyle, aby możliwie sprzedać korzystnie i wszystko to co wyprodukował. Każda zwrócona gazeta (i chleb) jest stratą producenta. I nasza także, bo surowce np. na gazetę zostały zmarnowane bezpowrotnie, co najwyżej makulaturę odzyskamy, ale farby, transport (i to w obie strony) są zmarnowane. Jeśli piekarze narzekają, że trudno zarobić na chlebie bo ceny są niemal urzędowe, to jak wytłumaczyć "rozrzutnych" charytatywnych piekarzy, którzy np. 10-20% chleba rozdają? To jak oni w ogóle zyski wypracowywują? Umówmy się, że piekarz, który ma dużo zwrotów źle planuje! A potem chce ratować sytuację i rozdaje chleb biedakom, ale chce zwrot części strat pod tytulem darowizna. A dlaczego nie rozdaje chleba bez sztandaru darowizny???
Jeśli ktoś ma szlachetne serce to rozdaje bez wypełniania formularzy o zwrot części nakładów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nota bene, dziś jest Dzień Żywności

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niech korespondenci brytyjscy i niemieccy napiszą w swoich krajach, że dzieci głodują w polskich szkołąch, a żywność jest wyrzucana na śmietniki! A może zainteresować Helsinki problemem, bo interesują się oni bardziej losem więźniów niż dzieci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co na to akcja *Bank Drugich Śniadań*?
* Darowizna jest darowizną, nieważne, czy chodzi o samochód, czy o bułkę - komentuje Jacek Mordarski, zastępca naczelnika Urzędu Skarbowego w Radomsku.* - ale samochod jest rejestrowany i jest to jednak inna sprawa.
Czy piekarz nie może zawieść pieczywa do szkoły bez żadnych dokumentów? Albo wydać na miejscu do obcego auta?
*Wystarczy fikcyjny protokół zniszczenia żywności, spisany przez przedsiębiorcę...* - a nawet, jeśli ktoś to podpisze, a pod spodem doda: "jednak przekazałem ubogim", to będzie mial sprawę karną? Niech w końcu jeden odważny piekarz tak zrobi i zobaczyny co się stanie. Moze w końcu ośmieszenie urzędasów da efekty. A tak będziemy pisać o biednych głodnych dzieciach i o wyrzucanym chlebie. Czyśmy powariowali?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak właśnie nasz kochany rząd dba o najbardziej potrzebujących.
Głośno ostatnio jest o tej żywności dla biednych. Dobrze że się o tym głośno mówi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.