Facebook Google+ Twitter

Spsiała polityka

Dziś dzięki takim bulterierom polityczne życie w Polsce wyraźnie spsiało, a może nawet się skundliło

Kocham zwierzęta. Duże i małe. Moje miłosierdzie chrześcijańskie kończy się jednak w momencie kiedy atakuje mnie pająk lub komar. Leję wówczas gadzinę gazetą (używam do tego celu tabloidu „Fakt” i do niczego więcej, żona kupuje ze względu na konkursy, które stanowią jedyną pozytywną treść piśmidła).

Wracając do zwierząt. Na szczególną moją miłość zasłużyły sobie psy. Mam je od zawsze i to w większej niż przeciętna ilości. Bywały cztery, trzy pieski – najprzeróżniejszych ras, charakterów i wielkości. Najczęściej były to znajdy, podrzutki. Wszystkie jednakowo kochane.

Głośno ostatnio w Polsce o samozwańczym bulterierze. Nie jest to znajda, nie jest to podrzutek więc szczęśliwie nie muszę się nim opiekować. Niezbyt specjalnie też psa przypomina. Szczególnie jeżeli chodzi o charakter i dobre wychowanie. Psina owa sama się bulterierem mianowała, co już samo w sobie jest przywłaszczeniem. Naraziła tym samym dobre psie imię na szwank. Rzeczony bulterier przemierza salony władzy. Pręży mięśnie i podgryza każdego kto nawinie się pod ostre kły jego wielkiej paszczęki. Kogo zaś ugryźć nie może - to psim zwyczajem obsikuje. Groźny to brytan i niezwykle zajadły. Szczególnie na Donalda Tuska (dziadek w Wehrmachcie!) i polityków PO („darmowe” plakaty wyborcze).

Nie jest jednak zbyt wybredny. Pokąsał ostatnio – niejako przez przypadek – rękę swojego pana. Przypadek, nie przypadek, ale rany pozostają. Szczyci się owa psina wielką prawdomównością. Istotnie jest prawdomówny; aż do bólu! Prawdomówność, prawda w ogóle jak łatwo się przekonać czytując Sykstusa Empiryka (ale czyż psiny czytają filozofów?) nie jest jednoznaczna. W złym tonie jest informowanie kobiety o jej brzydocie mimo iż jest brzydka. W złym tonie jest informowanie kaleki o jego kalectwie. Cóż, nasza psina odebrała widocznie wykształcenie w szkole chamstwa, bezczelności ale i politycznej głupoty. Zapomniała (albo nie wie - co prawdopodobniejsze), że istnieją kagańce. Nie wie, że każdego ujadającego burka można wziąć na „krótką smycz” i przetrzepać mu skórę. W ostateczności nieposłuszne, złośliwe burki trafiają do psiej ochronki, a niekiedy zajmuje się nimi rakarz. A wszystkie te możliwości w rękach elektoratu.

Nie życzę takiego losu naszemu bulterierowi. Kocham bowiem wszystkie psy. Ten jest mi jednak wyjątkowo obmierzły (ale przecież pies też człowiek!) i w cichości ducha liczę, iż trafi na większego od siebie podgryzacza, który skutecznie przepędzi go od michy. Dziś ma jeszcze w misce gnaty poprzerastane mięsem. Daj Bóg, żeby jednak szybko stracił kły i wyliniał. Jakość życia – moralna tylko niestety – wyraźnie by zyskała.

Dziś dzięki takim bulterierom polityczne życie w Polsce wyraźnie spsiało, a może nawet się skundliło! Istnieją szkoły psiej ogłady. Można w nich nauczyć pieska dobrych manier. Brakuje podobnych szkół, w których politycy (posłowie szczególnie) mogli by się dowiedzieć się co to „savoir vivre”, co to „bon ton”. Czy certyfikat jakiego posłowi Kurskiemu i wielu innych (ze wszystkich opcji politycznych!) nie zobowiązuje go do zachowań „nieparlamentarnych” (parlamentarne straciły w polskim Sejmie dawną treść)?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

elan
  • elan
  • 30.07.2006 13:45

To nie bulterier, to bullshit.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.