Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

173675 miejsce

Środa w NHL

Philadelphia ograła "Pingwiny". Colorado lepsze w karnych. "Gwiazdy" przyćmiły "Rekiny"

Niemiłą niespodziankę przeżyli kibice zgromadzeni w środowy wieczór w Mellon Arena w Pittsburghu. Ponad 17 tysięcy ludzi liczyło na zwycięstwo swoich faworytów, jednak "Lotnicy" okazali się przeszkodą nie do przejścia. Pierwsze starcie, choć miało wyrównany przebieg, to dzięki lepszej skuteczności okazało się zwycięskie dla gości. Bilans strzałów wyniósł 9-9, ale to przyjezdni zjeżdżali na przerwę w dużo lepszych nastrojach niż gospodarze. Nim wszyscy kibice wygodnie usadowili się na swoich miejscach "Lotnicy" prowadzili już 1:0. R.J. Umberger i Daniel Briere łatwo rozegrali krążek w ataku, zaś Joeffrey Lupul ładnym strzałem pokonał Dany Sabourina. Już pięć minut później Philadelphia zdobyła drugą bramkę. Scott Hartnell zagrał do Jeffa Cartera i po uderzeniu tego drugiego bramkarz gospodarzy wyciągał "gumę" z siatki. Na 30 sekund przed końcem kontaktowego gola dla Pittsburgha zdobył Ryan Malone. Dwaj gwiazdorzy "Pingwinów", czyli Sidney Crosby i Jewgienij Małkin rozmontowali obronę gości i ich partner z ataku mógł wpisać się na listę strzelców.
W drugiej odsłonie lekką przewagę osiągnęli gospodarze (strzały 10-8 dla Penguins), ale nie byli w stanie doprowadzić do wyrównania. Znakomicie w bramce gości spisywał się Martin Biron. Tym czasem Flyers zdobyli kolejną bramkę. W 29 minucie meczu Jason Smith udanie zagrał do Mike'a Richards'a i ten uderzył w sposób nie dający szans na obronę. W ostatniej tercji Pittsburgh ponownie był aktywniejszym zespołem, ale zdobycie gola mimo kilku okazji okazało się zbyt trudne dla Penguins. W tabeli Atlantic Division Philadelphia jest pierwsza z 18 punktami, zaś Pittsburgh Penguins mają trzy "oczka" mniej i są na czwartej pozycji.

Colorado lepsze w karnych



Dobrą passę w środowy wieczór podtrzymali hokeiści Colorado Avalanche. Mimo dużego oporu ze strony "Nafciarzy" z Edmonton, dzięki lepiej wykonywanym rzutom karnym, zakończyli to spotkanie swoim zwycięstwem. Dlatego też blisko 16 tysięcy widzów w Pepsi Center przeżywało wspaniałe chwile. Już w pierwszym starciu obaj bramkarze mieli dużo pracy. Dwayne Roloson w bramce gości musiał interweniować w 16 razy, zaś jego odpowiednik z bramki rywali - Peter Budaj - 12 razy. Żadnemu z nich nie udało się zachować czystego konta. Już w 4. minucie gry gospodarze wyszli na prowadzenie. Jeff Finger posłał w bój Ian'a Laperriere'a i ten zdobył gola. Po kilku chwilach na tablicy świetlnej był już remis. Andrew Cogliano wyłożył krążek Kyle'owi Brodziakowi, a ten zmusił do kapitulacji Petera Budaja. Jednak w 12.minucie "Lawiny" ponownie prowadziły. Akcję Ian'a Laperriere'a i Andrew'a Brunette wykończył skutecznym strzałem Tyler Arnason. Po utracie drugiego gola goście mocno się sprężyli i po upływie kolejnych 120 sekund znaleźli się na prowadzeniu. Najpierw na listę strzelców wpisał się Dick Tarnstrom, który zwieńczył akcję Tom'a Gilberta i Shawn'a Horcoffa. Chwilę później trzecią bramkę dla Oilers zdobył Ales Hemsky, którego obsłużył Jarret Stoll (gol w przewadze).
Druga tercja przebiegała pod dyktando gospodarzy (bilans strzałów 11-7 dla "Lawin"). Jednak mimo posiadania inicjatywy Colorado nie potrfiło udokumentować tego zdobytymi bramkami. Ponieważ goście także byli na bakier ze skutecznością kibice nie obejrzeli bramek.

W ostatniej odsłonie próbę podwyższenia rezultatu podjęli "Nafciarze", jednak mimo oddania 13 strzałów ani razu nie pokonali Petera Budaja. Ku uciesze swoich kibiców Avalanche zdołali doprowadzić do remisu. Udało im sie to po jednej z siedmiu prób jakie podjęli w tej tercji. W 43. minucie meczu swoją drugą bramkę w tym spotkaniu zdobył Ian Laperriere (asysty: Tyler Arnason i Andrew Brunette).

W dogrywce to gospodarze częściej niepokoili bramkarza Edmonton (4 razy), zaś goście wyraźnie myśleli tylko o obronie (1 strzał w dodatkowym czasie gry). Ponieważ nikt nie zdobył gola, sędziowie zarządzili rzuty karne. W nich jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Wojtek Wolski (w całym meczu spędził na lodzie 16 minut i 27 sekund), zaś decydujące trafienie należało do Marka Svatosa, po strzale którego gospodarze i ich fani mogli unieść ręce w geście tryumfu. Po tym spotkaniu Colorado Avalanche prowadzi w Northwest Division z 20 punktami, a Edmonton Oilers mając ich 11 są na 5 pozycji.

"Gwiazdy" przyćmiły "Rekiny"



Dallas Stars udanie zrewanżowali sie drużynie San Jose za porażkę 4:2 na własnej tafli w meczu rozegranym 29 października. Po tamtym spotkaniu "Gwiazdy" zanotowały serię 3 porażek z rzędu. Tym razem jednak goście odnieśli drugie zwycięstwo i wygląda na to, że ponownie włączyli się do walki o czołowe lokaty w Pacific Division. Pierwsza tercja tego ciekawego spotkania to bez wątpienia popisowa gra kapitana gości. Mike Modano, bo o nim mowa zdobył bowiem w tej części gry dwa gole. Nie był to jedyny powód do smutku dla kibiców Sharks, których w HP Pavilion zjawiło sie blisko 17,5 tysiąca. Otóż gospodarze mieli w tej części gry przygniatającą przewagę, gdyż oddali 18 strzałów przy raptem 6 próbach Dallas. Goście jednak pokazali "Rekinom", co to znaczy skuteczna gra. W trzeciej minucie Stu Barnes podał do Siergieja Zubowa, zaś ten wyłożył krążek do Mike'a Modan. Napastnik gości swoim uderzeniem zmusił do kapitulacji stojącego w bramce gospodarzy Jewgienija Nabokowa.

120 sekund później, zawodnik Stars (Matt Niskanen) został odesłany na ławkę kar. Ku rozpaczy fanów Sharks, Dallas skutecznie skontrowali ich ulubieńców i było już 2:0. Tym razem do Mike'a Modano podawał Jere Lehtinen. "Rekiny" zdołały zdobyć w pierwszej tercji kontaktowego gola. Grając w przewadze w 20 minucie przeprowadzili efektywną akcję. Craig Rivet i Jeremy Roenick wypracowali sytuację strzelecką dla Matthew Carle'a. Warto dodać, że ta część gry była bardzo ostra. Arbitrzy odsyłali zawodników obu zespołów siedmiokrotnie na ławkę kar.

Druga tercja to dalszy napór gospodarzy na bramkę Marti'ego Turco (strzały 7-4 dla Sharks). Podobnie jak w pierwszym starciu także i teraz ekipie San Jose zabrakło skuteczności. Bramkarz Stars nie dał sie ani razu pokonać. Zaś goście jeszcze raz udanie zaatakowali. Tym razem egzekutorem okazał się Steve Ott, po zagraniu Todd'a Fedoruk'a.

Ostatnia odsłona to niesłabnący atak "Rekinów". Bilans uderzeń 14-2 dla gospodarzy mówi sam za siebie, jednak fenomenalnie grał goalkeeper gości. Wszystkie próby podjęte przez San Jose zostały skutecznie przez niego zastopowane. Sharks nie pomogła nawet decyzja o wycofaniu bramkarza. Dallas utrzymało korzystny dla siebie rezultat do końca. Dzieki zwycięstwu Stars wrócili na czoło Pacific Division mając w dorobku 16 punktów. San Jose Sharks zostali zepchnięci na drugą lokatę ze stanem posiadania 15 punktów.

Wyniki i strzelcy bramek 7 listopad (środa) 2007:

Buffalo - Boston 2:1, dogrywka
Buf: A.Kotalik, C.MacArthur
Bos: M.Savard

Pittsburgh - Philadelphia 1:3
Pit: R.Malone
Phi: J.Lupul, J.Carter, M.Richards

Tampa Bay - Florida 3:1
TBL: J.Hlavac, M.St.Louis, V.Lecavalier
Flo: K.Kreps

Detroit - Nashville 3:2, karne
Det: D.Cleary, J.Hudler
Nsh: R.Suter, J.Dumont

Chicago - Columbus 5:2
Chi: J.Wisniewski, J.Toews, B.Seabrook, D.Keith, P.Sharp
Col: R.Klesla, N.Żerdiew

Colorado - Edmonton 4:3, karne
Col: I.Laperriere 2, T.Arnason
Edm: K.Brodziak, D. Tarnstrom, A.Hemsky

Anaheim - Phoenix 5:6, dogrywka
Ana: C.Kunitz, T.Marchant, M.Schneider, D.Miller, C.Perry
Phx: P.Mueller 3, S.Reinprecht, R.Vrbata, S.Doan

San Jose - Dallas 1:3
SJS: M.Carle
Dal: M.Modano 2, S.Ott

W nocy z czwartku na piątek czasu polskiego na lód za oceanem wyjechali:

New Jersey - Philadelphia
NY Rangers - Pittsburgh
Carolina - Tampa Bay
Boston - Montreal
Ottawa - Washington
Calgary - Vancouver
Phoenix - Dallas



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.