Facebook Google+ Twitter

Stachuriadę czas zacząć. Grochowicka polana zaprasza po raz osiemnasty

W najbliższy weekend (22-23 czerwca) na leśnej polanie spotykają się miłośnicy twórczości Edwarda Stachury. W planach mają poezję śpiewaną, teatralne warsztaty i gry leśne.

 / Fot. Autor: nieznany/Domena publiczna. Z zasobów: http://tnn.pl/ikonopis.php?idz=5312Leśna polana sąsiaduje ze wsią Grochowice (gmina Kotla w powiecie Głogów, dolnośląskie), tam 45 lat temu przebywał zbuntowany młody poeta Edward Stachura, który uciekając od ówczesnej koszmarnej rzeczywistości, podjął pracę przy wyrębie lasu. Tu narodziła się jego kultowa powieść o niepokornych duchem, wolnych, ludziach leśnych - „Skiekierezada”.

- Prawdę mówiąc, nie wiemy aż tak dokładnie, czy rzeczywiście na tej polanie przebywał Stachura – wyjawia dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Kotli, Karolina Telwikas. - Ale w samych Grochowicach jest dom babci Olechnownej pod numerem 37, gdzie Stachura miał swój pokój i stąd wychodził do pobliskich lasów na wycinkę.

Teraz zjawiają się tutaj corocznie, a jest to już 18. spotkanie, pasjonaci utworów poetyckich i prozatorskich Edwarda Stachury. Są poetycko wrażliwi i uwielbiają Stachurę.

- Ci, którzy przyjadą na grochowicką polanę, są zachwyceni napotkanym tutaj krajobrazem i urokiem, dla nich, kultowego lasu Edwarda Stachury - dodaje Telwikas.

Słowom pani Karoliny przytakuje 49-letni Waldemar Szkudlarek z Nowej Soli.

- Tam jest bosko i tyle! - stwierdza. - Zauroczyłem się Stachurą, rzecz jasna, od przeczytania jego „Siekierezady”, trzydzieści lat temu. Od tego czasu czytałem ją, nie wiem sam, ile już razy - mówi. - Mało tego. Kilkakrotnie zatrudniałem się jako drwal przy wyrębie lasu w nadleśnictwie, w którym także pracował Stachura! Bosko jest tam zwłaszcza zimową porą.

Szkudlarek ma już od kilku dni spakowany plecak, a w nim, oczywiście, powieść „Siekierezada”, mocno zniszczoną od wielokrotnego czytania.

Podobna książka, tak zniszczona, znajduje się i w mojej biblioteczce w Książu Śląskim. Ostatnio czytałem „Siekierezadę” w lutym tego roku, w czasie srogich mrozów. Niespotykana duchowa uczta! A spotkawszy w wiejskim sklepie okolicznych leśnych ludzi, przybyłych właśnie ze zrębu, spoconych, umorusanych i z zapachem żywicy ze ściętych drzew – wypiłem z nim kilka piw. Smakowały jak nigdy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.