Facebook Google+ Twitter

Stadion Narodowy jak twierdza. O kibicu, który chciał ją zdobyć

Stadion Narodowy jest piękny, ale od środka. Z zewnątrz wygląda jak koszyk, a właściwie siatka z bazarku i... trudno do niego wejść. Ze stadionowych krzesełek wszystko jest już wspaniałe i kolorowe. Relacja z piłkarskiego otwarcia Stadionu Narodowego, oczami kibica, który nie chciał stać w kolejce.

W prawym dolnym rogu można dostrzec autora tekstu, a właściwie rękę, która go zasłania / Fot. Tomasz Bidermann/W24Jak przystało na prawdziwego kibica (według PZPN), kilka tygodni temu wysupłałem 32 zł na kartę Klubu Kibica Reprezentacji Polski. Zrobiłem to nie tylko z myślą o najtańszych wejściówkach na mecz z Portugalią, ale również eliminacjach do MŚ 2014. Przecież na tych zasadach, bilety na spotkanie z Anglią do otwartej sprzedaży raczej nie dotrwają. No chyba, że po Euro 2012 Donald Tusk postanowi pozbyć się PZPN. Wtedy karty trafią zapewne do kosza (wraz z pieniędzmi ludzi, którzy je kupili).

Bilet kupić się udało - sektor D5, rząd nr 5, miejsce 95. Trybuna za bramką, do której w 200-procentowej sytuacji nie potrafił trafić Ireneusz Jeleń (to na pewno było najgłośniejsze, chóralne "ku***", jakie kiedykolwiek słyszała Warszawa). Z tym oto bezcennym biletem, wyruszyłem na piłkarskie otwarcie Stadionu Narodowego.

Trzeba przyznać, że ZTM się do swoich obowiązków przyłożyło. Z centrum na Stadion Narodowy płynnie poruszał się sznur wypełnionych po brzegi tramwajów. Dobry początek, potem było już gorzej...

Widok bramy nr 3 nie napawał optymizmem. Tłum ludzi wchodzących sobie na głowę (przysięgam, siedzieli sobie na ramionach). Na szczęście z mapki na bilecie wynikało, że brama wiodąca na mój sektor znajduje się od strony Wisły. Pełen nadziei ruszyłem chodnikiem wzdłuż stadionu. "Ruszyłem" to za dużo powiedziane. Przeciskałem się przez kilkutysięczny tłum (zmierzający w dwie strony), dla którego przewidziano 3-metrowej szerokości dróżkę. Ulica była zamknięta dla kibiców, chociaż nie jeździło po niej zbyt wiele samochodów. Zapewne czekała na auta prezydenta i premiera.

Po kilkunastu minutach dotarłem do bramy nr 5. I tu niespodzianka. Przez niewielką szparę w ogrodzeniu ochroniarze wpuszczają tylko kibiców z zaproszeniami VIP. Kolejne tysiące pełznące w tę stronę, są zawracane do zatkanej bramy nr 3. W tym momencie zacząłem odczuwać meczowe emocje - do pierwszego gwizdka sędziego było już tylko 50 min, a perspektywa wejścia na trybuny wydawała się coraz bardziej odległa.

Po powtórnym przeciśnięciu się wąskim chodniczkiem, stanąłem przed tragicznym wyborem - ustawić się na szarym końcu "kolejki" (a raczej gigantycznej masy ludzi, nie zaczynającej się, ani nie kończącej w bliżej określonym miejscu) do bramy nr 3, czy zaryzykować i "zaatakować" wejście nr 2. Zagadnięty policjant nie rozwiał moich wątpliwości. - Tam jest pewnie tak samo jak tutaj - stwierdził bez przekonania sympatyczny funkcjonariusz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Mieszkam w Chojnicach w pomorskiem, więc mogłem w sierpniu ubr. wybrać się z grupą fanów Lechii na pierwszy rozegrany tam mecz. Grali z Cracovią. Też piękny obiekt. Trochę bolały nogi, bo od parkingu, gdzie zostawiliśmy autobus, było jakieś kilka km, ale wokół PGE Areny żadnego płotu. Wielka pusta przestrzeń wokół niej. Trochę miałem spaceru wokół stadionu, aby znaleźć właściwe wejście już bezpośrednio na trybuny. By usiąść na niej, stałem 5 minut w kolejce do jednej z wielu bramek, gdzie sprawdzono mi bilet. Więcej na http://chojnice24.pl/artykul/10813/w-policyjnym-konwoju-na-mecz-lechii/. Zdecydowanie normalniejszy jest "nasz" stadion, niż Narodowy!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na szczęście na Euro wszystkie wejścia będą już gotowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ludzie, którzy czekali pod bramą nr 3 około godz. 20 chyba nie mieli tyle szczęścia co Ty ;). Ze śpiewaniem rzeczywiście był problem ale druga połowa dała nadzieję na Euro - zaczynało się już coś kleić.

Komentarz został ukrytyrozwiń
slysz
  • slysz
  • 02.03.2012 01:10

Witam
Miałem podobny problem. Mój sektor to D3. Idę sobie w kierunku bramy nr 5 przychodzę do niej a tu niespodzianka: ZAMKNIĘTE!!!! Na szczęście udało mi się wejść przez bramę nr 3. Była bardzo oblegana, ale ja byłem tam już około godziny 19 więc przed 20 już byłem w swoim sektorze! Ogólnie atmosfera w miarę szkoda tylko, że jak próbowaliśmy coś krzyczeć to ludzie patrzyli na nas jak na idiotów tak jakbyśmy mieli zachować ciszę, ale czasami udało się poderwać sektor do dopingu.
Pozdrawiam Dawid

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.