Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31311 miejsce

Stalin powraca do pałacu

W stołecznym Teatrze Dramatycznym od 6 kwietnia możemy oglądać spektakl "Młody Stalin". Czym tym razem zaskakuje Słobodzianek?

plakat do sztuki "Młody Stalin" / Fot. Teatr DramatycznyJako chichot historii można potraktować fakt, że spektakl "Młody Stalin" wystawiany jest w Pałacu Kultury i Nauki. Monument nosił niegdyś imię Józefa Stalina, ale stracił tę nazwę po kończącym epokę stalinizmu XX Zjeździe Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego w 1956 roku. Autor sztuki w ramach promocji pragnął zawiesić na PKiN ogromny portret młodego dyktatora, podobny do tego widniejącego na budynku tuż po wybudowaniu. Nie uzyskał jednak zgody od zarządu pałacu.

Spektakl to dla artysty osobiste rozliczenie z przeszłością. Słobodzianek urodził się na Syberii w 1955 roku (2 lata po śmierci Stalina) - jego rodzice za działalność w AK spędzili 12 lat w sowieckich łagrach. Powrócili do Polski pod koniec lat 50. Twórca przyznaje: „Jeszcze długo po śmierci Stalin był duchem, który dominował nad wszystkim w mojej rodzinie. Rodzinne imprezy, święta czy imieniny zawsze kończyły się wspominaniem łagrów i Stalina. (...) To była przedziwna fascynacja ofiary oprawcą. Buntowałem się przeciw tej martyrologii! Chciałem się z tego wyzwolić. Ta sztuka to ostateczna próba wyzwolenia. Rodzaj samooczyszczenia”.

Premiera sztuki miała miejsce 6 kwietnia bieżącego roku. Dramat polityczno-historyczny zgromadził na jednej widowni Janusza Palikota, Jerzego Urbana, Bronisława Wildsteina, Piotra Semkę, Jacka Żakowskiego, Michała Boniego i Tadeusza Mazowieckiego. Czy teatr można nazwać magicznym miejscem, w którym podziały idą w niepamięć?

Dla autora głównym źródłem historycznej wiedzy podczas tworzenia scenariusza „Młodego Stalina” była książka Montefiorego „Stalin. Młode lata despoty”. Wyreżyserowania sztuki podjął się Słowak - Ondrej Spišák.

Podtytułem trzygodzinnego spektaklu jest: „Prawdopodobna historia w VII obrazach”. Przez szereg epizodów mamy okazję obserwować narodziny przyszłego dyktatora (Marcin Sztabiński). Sztukę otwiera scena wesela Gruzina Soso (w ten sposób do Stalina zwracała się rodzina). Nocą, w rodzinnym Tyflisie, w restauracji Tilipuczuri młody rewolucjonista celebruje wraz z najbliższymi zawarcie związku małżeńskiego z Kato (Paula Kinaszewska). Podczas przemowy sugeruje, że nie wie, kto naprawdę jest jego ojcem, wytykając matce kontakty z wieloma mężczyznami(w istocie jest to niewyjaśniona kwestia). Zachowuje się bezwzględnie wobec kobiety, która dała mu życie - upokarza i ośmiesza ją na oczach wszystkich. Pyta: „Kim jest człowiek bez ojca?”

Gęstniejąca atmosfera osiąga apogeum, gdy do karczmy wpada Kamo (Michał Czernecki) - kolega z podwórka, informując o pożarze w miasteczku. Wesele zostaje przerwane, goście ruszają na pomoc. W miłosnym uścisku zastaje nowożeńców naczelnik Ochrony Demian Gerardowicz(Krzysztof Dracz), który aresztuje Stalina za podpalenie komisariatu. Opuszcza ciężarną żonę. Zostaje umieszczony w więzieniu. Przekonuje współwięźniów o niewinności. Jako socjaldemokrata wygłasza poglądy dalekie od anarchistów. Dzięki łapówce wychodzi z więzienia i dogaduje się z naczelnikiem. Kontaktuje się z Ludmiłą Stahl (Agnieszka Warchulska) - milionerką i socjaldemokratką, agentką Lenina. Dzięki niej odkrywa wielki świat - odwiedza Wiedeń i Londyn. Bierze udział w zjeździe socjaldemokratów pod przywództwem Lenina . Jest tam Krupska(Izabela Dąbrowska) - żona Lenina, Trocki(Michał Czernecki), Plechanow( Janusz R. Nowicki), Martow (Krzysztof Dracz), Kamieniew (Piotr Siwkiewicz), Zinojew(Mariusz Drężek), Wiera Zasulicz(Halina Skoczyńska) czy Róża Luksemburg(Agnieszka Wosińska) - caly korowód historycznych postaci rewolucyjnych działaczy.

Głównym tematem ich dysput, a także źródłem oburzenia, są złe warunki hoteli, w których zostali zakwaterowani. Kolejny obraz to scena nieudanego napadu na przewożone do banku pieniądze. Dokonują go terroryści, koledzy Stalina, którzy pragną rewolucji, chcą kraść, podkładać bomby i palić. Są ciemni, nieświadomi i pozbawieni wizji. Mariko(Anna Szymańczyk) i Sasziko(Anna Markowicz) krzyczą z infantylnym zapałem: „My też chcemy napaść na bank!”. Sztuka kończy się wymownym dialogiem Soso z matką, która widząc okrutnego potwora we własnym dziecku, żałuje, że nie zmarł podczas epidemii, kiedy straciła pozostałych synów. Stalin przeklina ją. Spektakl szczegółowo obrazuje gruzińskie zwyczaje, poczynając od strony kulinarnej, a kończąc na narodowym tańcu - lezgince.

W „Młodym Stalinie” jest mnogość epizodów, które jedynie zaznaczają problemy lub rysy postaci. Widzimy młodego Hitlera (Michał Czernecki), który marzy o karierze malarskiej. Jest pełen ludzkich uczuć - obawia się, że nie dostanie się na akademię i nie chce sprawiać zawodu bliskim. W wiedeńskiej kawiarni przy stolikach siedzą: Wittgenstein (Piotr Siwkiewicz) - przyszły filozof, Freud (Janusz R. Nowicki) i Jung (Krzystof Dracz) oraz szereg przedstawicieli inteligencji parającej się tworzeniem literatury lub dziennikarstwem. Słobodzianek poprzez satyrę i ironię ośmiesza inteligencję. „I znowu nic nie napiszę!” - złości się jak dziecko Kraus (Krzysztof Ogłoza). Literaci przedstawieni są jako środowisko spędzające czas na kawiarnianych rozmowach, które charakteryzują się przerostem formy nad treścią. Psychiatra Freud udowadnia Jungowi, że ma skłonności ojcobójcze. Dochodzi do absurdu - okazuje się, że on sam i każdy jego pacjent obarczony jest kompleksem Edypa.

Obserwujemy wschodzący kapitalizm - amerykański przedsiębiorca Fels (Maciej Wyczański) mami socjaldemokratów z Wschodu produktami z Zachodu. Proponuje finansowanie rewolucji, licząc na monopol handlowy na wschodnim rynku. Członkowie związku, złapani w sidła materializmu, cieszą się jak naiwne dzieci. To mali, śmieszni, niepotrzebnie zacietrzewieni ludzie. Są przekonani o tym, że z łatwością zmienią i uleczą ze zła świat - ich idee jeszcze nie uległy wypaczeniu. Stara Europa odchodzi w cień, ustępując nowej, która oferuje mieszkańcom znaczne rozluźnienie obyczajów - m.in. swawolne tancerki rewiowe - tzw. girlsy. Spektakl przedstawia tło kulturowo-ideowe, które rzutowało na przemiany całego wieku.

Jedna ze scen przenosi akcję do Krakowa. Znany kabaret Zielony Balonik ma problemy finansowe. Członkowie kabaretu śpiewają sarkastycznie: „Musimy siać, choć wiatr porywa ziarno” - zastanawiają się, czy po kolejnej premierze otrzymają dotacje, dlatego starają się dobrać repertuar, który spodoba się urzędnikom. Jest to komentarz do współczesnej sytuacji finansowej artystów, zwłaszcza teatrów. Ironią losu może wydawać się fakt, że spektakl jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej.

Znaczącą część pierwszej połowy sztuki zajmują tańce. Nie jest to trafny pomysł - wykonywane na scenie wielominutowe pląsy nużą publikę. Oprócz lezginki, są niedopracowane, a czasami epatują rubasznością. Nieco lepiej prezentują się elementy śpiewane oraz muzyka na żywo - wrażenie robią wykonywane przez aktorów gruzińskie przyśpiewki nawet na kilka głosów. Z kolei piosenki kabarecistów z Zielonego Balonika nie porywają publiczności i ciągną się w nieskończoność, wypełniając cały obraz z siedmiu.

Konwencja sztuki jest niejasna. Zgodnie z zapowiedziami, umieszczonymi na stronie teatru, miała to być gangsterska opowieść. Oprócz kilku wystrzałów i wybuchów bomb, mało tu wspólnego z łotrzykowską historią. Momentami publiczność śmieje się cicho z niewybrednych żartów rzucanych ze sceny. Sztuka nie spełnia antycznej zasady movere. Zawiodą się ci, którzy oczekiwali mrocznej atmosfery i tragizmu.

Przede wszystkim spektakl jest polemiką nad przyczynami, które uczyniły Stalina jednym z największym zbrodniarzy XX wieku. Czy były to uwarunkowania rodzinne? Młody chłopiec był okrutnie bity przez pijaka, który mógł być jego ojcem, ale mógł nim być równie dobrze każdy z licznych kochanków jego matki. Czy polityka stała się dla niego narzędziem do leczenia kompleksów, wyniesionych z domu? A może winić należy ideologię, która zalęgła się, a potem ewoluowała w umyśle przyszłego dyktatora? Młody Soso, niedoszły pop i poeta, pragnął sprawiedliwości, ale pod wpływem wielu czynników postanowił sięgnąć po brutalne metody. Stalin jest przedstawiony w kontraście do większości postaci - wykazuje się powagą, jest raczej cichy i zamknięty w sobie, nie poddaje się urokom wielkiego świata. Mówi o sobie: prorok. Ma wielkie, lecz chore ambicje. Świat polityki deformuje jego kręgosłup moralny. Ostatecznie staje się cynikiem i fanatykiem. Korzysta z momentu, kiedy potrzebny jest charyzmatyczny i pozbawiony skrupułów przywódca, który pociągnie za sobą miliony. Tuż przed zejściem ze sceny aktor odtwarzający postać Stalina wykonuje lezginkę - można powiedzieć, że jest to taniec tryumfatora, który doskonale wie, jak wykorzystać zdobytą władzę.

„Młody Stalin” może być odczytywany jako dramat rodzinny. Pierwsza scena - wesele - to kluczowy moment, w którym Soso może jeszcze wybrać - poświęcić swoje życie rodzinie lub rewolucji. Kato nosi pod sercem jego syna, a Stalina darzy wielką miłością - wie, że jej życie z przyszłym rewolucjonistą nie będzie sielanką, lecz decyduje się na małżeństwo. Podczas przygotowań do obiadu, syn właściciela restauracji zadaje ojcu pytanie: „Czy Soso będzie dobrym mężem dla Kato?” . Kobieta pragnie prowadzić spokojne życie u boku męża. Prosi go, by nie opuszczał jej. Kolejne wydarzenia utwierdzają ją w przekonaniu, że prawdziwą miłością męża jest rewolucja. Kiedy powraca do rodzinnego miasteczka, nie odwiedza żony. Nie ma nawet ochoty zobaczyć po raz pierwszy malutkiego synka. Stalin niszczy, krok po kroku, życie żony.

Dla Słobodzianka teatr jest miejscem refleksji intelektualnej. Ma budować samoświadomość, kształtować postawę obywatelską, wzbudzać odpowiedzialność za otaczający świat. Widać to w „Młodym Stalinie”, gdzie treść jest ważniejsza niż forma. Należy docenić grę aktorską Marcina Sztabińskiego oraz Agnieszki Warchulskiej - te dwie kreacje wywarły na mnie wrażenie. Pozostali aktorzy odtwarzają rolę poprawnie. Przez większość czasu brakuje lekkości i płynności, choć wizyta u modystki(Agnieszka Wosińska) i przygotowania do zamachu to dwie sceny, które ożywiają publikę (dopracowany ruch sceniczny). Poza tymi momentami sztuka nie angażuje widza. Gdyby część artystyczna była bardziej dopieszczona, przekaz dotarłby do odbiorcy z większą mocą. Zaryzykuję stwierdzenie, że niektóre części dramatu wolałabym przeczytać w formie książkowej, niż obejrzeć na scenie.

Historia, opowiedziana ku przestrodze - historia, która może się kiedyś powtórzyć. Słobodzianek demaskuje mechanizmy rządzące społeczeństwem i bezwzględnie ośmiesza to, co niemoralne. „Młody Stalin” to sztuka kontrowersyjna - część publiki doceni siłę intelektualną dzieła, lecz przeciętnego widza odstraszy zbyt trudna w odbiorze forma.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.