Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

42231 miejsce

Stambuł w sidłach Orhana Pamuka

Stambuł oglądany oczami tureckiego noblisty przepełniony jest nostalgią i hüzün, osobliwą melancholią. Wystarczy tylko szeroko otworzyć oczy, by zobaczyć miasto sprzed kilku dekad i zachwycić się jego smutnym, przemijającym pięknem.

Bosfor widziany z dachu stambulskiego domu / Fot. Karolina Kunda-KuwieckijOrhan Pamuk umitycznił Stambuł. Jego książka Stambuł. Wspomnienia i miasto stanowi swoistą biblię dla wielbicieli byłego Bizancjum. Utrzymana jest w charakterze kroniki, utkana z niezliczonych reminiscencji, impresji i myśli. Stambuł posiada cechy pamiętnika, autobiografii i przewodnika, dowodzi czym miasto ów niegdyś było i jakie pozostanie w umysłach i pamięci jego miłośników. Trudno odciąć się od portretu miasta sporządzonego Pamuka i suwerennie je odbierać. A może jest tak, że każdy, kto przeczytał
książkę, już zawsze postrzegał będzie Stambuł przez pryzmat wspomnień pisarza?

Błądząc po labiryncie uliczek

Stambuł jest miastem, które sprzyja zapomnieniu. Zapomnieniu, dokąd się szło i w jakim celu. Wystarczy skręcić w inną uliczkę, by po chwili rozpocząć błądzenie po niekończącej się plątaninie alejek o coraz bardziej obco brzmiących nazwach. Im bardziej stromo, tym biedniej; pusto i nieswojo. Gdy jedna po drugiej kręte zaułki wyrastają jak spod ziemi traci się poczucie czasu, miejsca i celowości. A przemykające koty zdają się tajemniczo wskazywać kierunek dalszej wędrówki. W labiryncie pnących się coraz wyżej uliczek i parkowych alei nie sposób nie poczuć zmęczenia. Czasem oddech staje się zbyt płytki, a nogi odmawiają posłuszeństwa. Ale ponieważ nie jest się mieszkańcem tylko wędrowcem, idzie się dalej, wyżej, aż całkiem zatraca się poczucie rzeczywistości. „(...) na moje nogi i na całego mnie spadał nagle jakiś dziwny ciężar, a brak chęci promieniował z ciała prosto na moją duszę i wiedziałem już, że nie dam rady iść dalej”.

W czeluściach Bosforu

Stambulscy tragarze uliczni / Fot. Karolina Kunda-KuwieckijBosfor kusi i uwodzi. Oddalające się miasto hipnotyzuje, a zapach spienionych fal wabi niczym afrodyzjak. Gdyby nie głos rozsądku mogłoby się zdawać, że z głębin słychać zwodniczy syreni śpiew. Pamuk twierdzi, że Stambuł jest „miejscem, na które należy patrzeć z oddali, nie zerkając za kulisy”. Miasto widziane z oddali składa obietnicę wieloaktowego spektaklu. To preludium do skarbów, które kryją się w kłębowisku dzielnic i ich zaułków. „A potem zobaczy w oddali cały Stambuł z jego rozgardiaszem: meczetami, biednymi przedmieściami, mostami, minaretami, wieżami, ogrodami i gigantycznymi wieżowcami”. Spacery nad brzegiem Bosforu należą do jednych z najprzyjemniejszych. Dają wytchnienie od zgiełku miasta, pozwalają odpocząć, wsłuchać w niespieszny rytm własnych myśli. Bosfor nadaje Stambułowi głębszy sens, dystansuje do nieustannego postrzegania miasta w kontekście wschodniego lub zachodniego charakteru. I zaraża nastrojem hüzün. „Czasami wyobrażam sobie samotnego, smutnego człowieka, który wsłuchany w odgłos własnych kroków idzie bez celu przed siebie nabrzeżem(...) Człowiek dociera na cypel – do Akıntıburnu albo latarni morskiej przed cmentarzem Aşiyan – gdzie słyszy stłumiony ryk niespokojnych morskich prądów i ze strachem patrzy na połyskującą bielutką pianę, która pojawia się bez powodu, i tak jak A.Ş.Hisar oraz niegdyś ja czuje, że Bosfor odkrywa właśnie przed nim swoją duszę”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.