Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Stan wojennej ciszy

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 11pkt

Oceń:

Stan wojennej ciszy


Kiedy w Dzienniku zjawił się pan w mundurze, miałam 4 lata i dziwiłam się, że generał, a służy w TV. Słabo pamiętam, co mówił on i inny człowiek w barwach khaki. Początek Stanu zapamiętałam jako niepokojącą ciszę.

Dorośli byli oszczędni w słowach, tylko częściej niż kiedykolwiek powtarzali: – Nie wolno. Mieliśmy zakaz wychodzenia po zmierzchu, a potem zabaw na ulicy w ogóle. Zabroniono też rozmów z obcymi i powtarzania spraw domowych. Było to trudne, bo lubiłam głośno imitować gong Wolnej Europy, dudniący zimowymi wieczorami w starym domu dziadków. Także dlatego dźwięk RWE należy do moich najwcześniejszych i najcenniejszych wspomnień. Drugie to słowo strajk.

Dużo pytań bez odpowiedzi

Mieszkaliśmy na peryferiach, gdzie na polach spotykało się bażanty, a do ogródków zaglądały zające. Zmęczeni i zmarznięci rodzice przywozili tam wieści o pałowaniu i Gazplacu, faktach, których już nie sposób było ukryć. A jednak znowu nie mogłam pytać dlaczego. Najbardziej odczuwałam to w niedziele, bo wtedy w domu byli wszyscy dorośli ze swoimi zasmuconymi twarzami i był czas na myślenie. Na przykład, dlaczego w kościele jedna pani recytowałatakim drżącym głosem: " Syn zabił matkę, brat zabił brata "? Codziennie oglądałam telewizję i nie widziałam zabijających się rodzin. I dlaczego na procesji śpiewamy "Ojczyznę wolną racz nam wrócić...", skoro na ulicach wolno mówić po polsku? Zresztą, spokój osiedlowych alejek przeczył wszelkim doniesieniom z "miasta".
Nadszedł rok 1984 i myślałam, że nic już nie grozi. Nie wiedziałam, że stan wojenny trwa dalej. Kończył się mój drugi miesiąc w szkole, gdy radio podało, że w rzece znaleziono ciało Księdza.

Karnawał i rewolucja

 

Czas nabrał twarzy, kolorów i dźwięków. Jako czwartoklasistka, zaczęłam przemierzać ulice tego nieznanego "miasta". Biegły dokładnie szlakiem manifestacji Karnawału Studenckiego i Pomarańczowej Alternatywy. Chociaż na drodze spotykałam jeszcze sinoniebieskich, którzy najczęściej kazali się rozejść, wolno już było pytać, a babcia powiedziała mi prawdę o Katyniu. Zresztą nawet, gdy czegoś nie było słychać na ulicy, było to widać z balkonu u wujka-dziennikarza, jakby celowo zamieszkującego hałaśliwe epicentrum.

W 1988 po raz pierwszy obchodziliśmy w szkole 11 listopada zamiast 17 października. A w czerwcu dosłownie nadepnęłam na ulotkę wyborczą Solidarności i tak dowiedziałam się, że Oni się poddali, złożyli broń. Zaraz po nich zrobiła to stara dyrekcja szkoły. Dorośli wybierali pierwszy Sejm, a my - wolność od stylonowych fartuszków i akademii ku czci rosyjskich kosmonautów. Mury runęły i w ich huku skończył się stan wojennej ciszy.

Zobacz także:

Aleksandra Solarewicz OFFline profil autora

Autor: Aleksandra Solarewicz

Napisz do autora

Artykuły (48) Galerie (1) Średnia ocen (4.07)

Wiek: 35 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska

O mnie: W 2008 roku III nagroda w międzynarodowym konkursie dziennikarskim Fundacji "Pamięć, odpowiedzialność, przyszłość" w Berlinie. W 2011: dyplom prezesa koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej "za pielęgnowanie dobrych tradycji AK" i... więcej

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 7

Sortuj komentarze:

Aleksandra Solarewicz 21.12.2006 10:28

Ocena: Ocena pozytywna 48 Ocena negatywna 40

Wysłałam Ci tę tajną informację na GG, ale Ty masz GG nieczynne :-)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Degler 19.12.2006 21:42

Ocena: Ocena pozytywna 44 Ocena negatywna 34

A jak cioteczka ma na nazwisko?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aleksandra Solarewicz 19.12.2006 17:08

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 36

:) jeśli Twój Tata ma na imię J., to nie dość, że chodził do LO z moją ciotką, to jeszcze uczył w moim instytucie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Degler 19.12.2006 11:14

Ocena: Ocena pozytywna 43 Ocena negatywna 43

Moje pierwsze wspomnienia to właśnie jakieś zadymy na ul. Inowrocławskiej. Ale to mogło być w '82... A potem byłem z tatą na działce, za płotem stał sąsiad i spytał: "co tam robisz?". Ja znalazłem wcześniej martwą wronę i odpowiedziałem "kopię grób dla wrony". Nie rozumiałem, czemu dorośli wybuchnęli na to śmiechem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aleksandra Solarewicz 15.12.2006 18:42

Ocena: Ocena pozytywna 48 Ocena negatywna 36

Dziękuję. Mnie się zdaje, że w ogóle teksty o stanie wojennym nie były za bardzo obdarzane komentarzami. Są rzeczy, które ogląda się.. no, właśnie, w ciszy.
Dzisiaj pokojarzyłam fakty i odkryłam, ze pamiętam... lato 1981. Ale historia :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jan Kowalski 14.12.2006 13:53

Ocena: Ocena pozytywna 49 Ocena negatywna 41

Sądząc po ilości komentarzy i ruchu punktowym, tekst przeszedł bez echa. A szkoda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Degler 13.12.2006 18:14

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 40

Poprawiłbym tylko jednak to zdanie z 1984 r. (zniesienie s.w. - 1983 r.), bo może być mylące. Poza tym - świetne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.