Pozycja materiału w rankingach:
W pracy panował pozorny spokój. Ja go nie podzielałam. W pierwszych dniach grudnia zapytałam opiekuna wprost; odpowiedział: "nie będziemy mogli sobie życzyć Wesołych Świąt".
Po latach życia w zamkniętym obozie "demoludów", kiedy pojawiła się możliwość wyjazdu w inne rejony, ciekawi świata odkładaliśmy każdy grosz, aby urlopy spędzać za granicą. W 1981 roku, do podróży przygotowywaliśmy się w atmosferze nieokreślonego niepokoju.
nastroje wśród pracowników, panował pozorny spokój. Ja go nie podzielałam. Wreszcie, w pierwszych dniach grudnia zapytałam opiekuna wprost; odpowiedział: "nie będziemy mogli życzyć sobie Wesołych Świąt". I rzeczywiście!
Ponieważ mama mieszkała za rogatkami Gdańska a komunikacji po godzinie 22 już nie było, opustoszałymi ulicami wędrowała na nocleg do mnie.
do niej nie wracało. Zdarzały się też przypadki porywania samolotów wraz z pasażerami. Latem 1982 roku, zaproszona przez przyjaciółkę do Lublany na chrzest jej dziecka, z Gdańska do Warszawy leciałam samolotem LOT-u w obstawie uzbrojonych antyterrorystów.Zobacz także:
Artykuły
(109)
Galerie
(34)
Średnia ocen
(4.75)
Miejscowość: Borkowo | Kraj: Polska
O mnie: Jestem ..... i to sobie cenię!
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Stefania Najsarek 19.12.2008 22:37
tomfish, na bezczelne insynuacje, tu już odpowiadała nie będę.
Przy następnych, proszę liczyć się z konsekwencjami!
Autor usunął profil 19.12.2008 17:24
Stefanio, moje skojarzenia są jak najbardziej poprawne. Niby dlaczego jedno ma wykluczać drugie ?
Stefania Najsarek 19.12.2008 13:47
Tomku, to zdecyduj się.
Raz pod Księciem M. Różyckiego posądzasz mnie o romans z bliźniakami,
a tu z "niesłuszną" władzą. :)))
A tak poważnie; myślę, że masz braki w wiedzy o historii najnowszej Polsk,i a może
nie potrafisz czytać ze zrozumieniem ?
Autor usunął profil 19.12.2008 11:17
Niesamowite, moja matka nie mogła dostać przepustki na wyjazd do Poznania do chorego ojca, pojechał mój ojciec, czyli zięć, nie był tak zaangażowany w związki.
Ty jeździsz, w tamtych czasach na wczasy. Musiałaś nieźle ściskać się z władzą .
Autor usunął profil 16.12.2008 14:17
Steniu, wielki plus za to, że jesteś...... i to sobie cenisz! Lecz nie tylko Ty ten fakt cenisz i doceniasz :)))) Ciepło, Marr jr.
Autor usunął profil 16.12.2008 13:13
napiszę to tak , gaz płaczący = łzawiący ... bo mi ktoś zarzuci , że nie wiem
Autor usunął profil 16.12.2008 06:31
Ja też jeździłam w okresie stanu wojennego bez zezwolenia do rodziców, z W-wy podmiejskimi liniami PKP , raz potraktowano wszystkich podróżnych na dworcu w W-wie gazem płaczącym , "odbilam" w boczne ulice, żeby jak najszybciej wydostać się z oparów gazu ... IS
Autor usunął profil 15.12.2008 21:39
(+) Doskonałe...
13 grudnia 1981 zmarła moja babcia. Pamiętam mój strach, gdy jechaliśmy nasza syrenka z Wodzisławia do Świętochłowic, by moc być na pogrzebie. Bez zezwolenia, bocznymi drogami. Zezwolenia rodzice nie zdążyli załatwić.
Stefania Najsarek 15.12.2008 20:02
Adamie, a teraz inny robal, pod innej barwy sztandarem sączy jad i zatruwa umysły, serca i dusze Polaków nienawiścią do wszystkiego co odmienne, co nie przystaje do jego specyficznej moralności.
To też śmiertelny wróg rozwoju mentalnego naszego społeczeństwa.
Ten też dysponuje zastępami zaślepionych wojowników; i to też jest groźne.
To smutne, że tak jesteśmy skłonni poddawać się szkodliwym wpływom.
Aleksander Kast 15.12.2008 01:00
+)
Zadumałem się...Doskonale pamiętam emocje... dziękuję za ten tekst pani Stefanio.
Katowice. Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +134)