Facebook Google+ Twitter

Stan wojenny z "tamtej" strony

W niedzielę, 25 lat temu, nie mogłem się pogodzić z brakiem Teleranka. Za to ucieszyłem się, gdy tata przyszedł do domu z karabinem..

Dla ośmiolatka, którym wówczas byłem i jego o dwa lata młodszego brata widok prawdziwej broni był nie lada atrakcją. Inaczej, niż dla naszego ojca, trzydziestojednoletniego inżyniera, porucznika Wojsk Obrony Powietrznej Kraju, który w Ludowym Wojsku Polskim znalazł się tylko dlatego, że zawsze pasjonowała go elektronika. Ponieważ Wojskowa Akademia Techniczna miała opinię jednej z najlepszych uczelni w kraju, ojciec zdecydował się zostać zawodowym żołnierzem.

Na marginesie, w latach 70. stopień „uwojskowienia” ówczesnych słuchaczy WAT pozostawiał wiele do życzenia. Pamiętam opowieści o porannej zaprawie podchorążych w lasku na Bemowie. Odziani w dresy znalazłszy się w zagajniku, poza zasięgiem wzroku tzw. sierżanterii, przerywali bieg, wyciągali ekstra mocne i niespiesznie spacerując, oddawali się rozważaniu nurtujących ich problemów. Nie brakowało oryginałów. Jeden z nich, zdolny informatyk, niejaki Rysio (dziś wysoki rangą oficer NATO) stał się bohaterem wielu anegdot. A to sprawą szczególnego stosunku do regulaminu. Otóż skłonny do popadania w zadumę podchorąży nie za bardzo przejmował się takimi drobiazgami, jak sposób noszenia munduru, trafne dopasowanie guzików i dziurek itp. W konsekwencji pewnego pięknego dnia władze uczelni poczuły się zmuszone wymierzyć mu karę aresztu za – jak głosiło uzasadnienie – „całkowity brak wyglądu zewnętrznego”. Takie to było wojsko...

Jeżeli chodzi o morale, przyjaźń ze Związkiem Radzieckim i tym podobne święte zasady przodującego ustroju, ojciec mój wydawał się na nie odporny. Być może zawdzięczał to tradycyjnemu, katolickiemu wychowaniu, jakie odebrał w rodzinnym domu. Z pewnością  zaważyły tu i wspomnienia z wiosny 1968 r., kiedy jako uczeń technikum widział na krakowskim Rynku po raz pierwszy armatki wodne i chłopców z ZOMO, pałujących  długowłosych studentów. Bez wątpienia na kształtowanie jego postawy wpłynęły informacje na temat tego, jak wyglądała „bratnia pomoc”, której państwa socjalistyczne udzieliły Czechosłowacji. Z tych powodów ojciec nie garnął się do PZPR-u. Nie przeszkodził żonie zapisać się do „Solidarności” i posyłał dzieci na - nieobowiązkową wówczas - naukę religii. W konsekwencji, „przewodnia siła narodu” uważała go za „element niepewny”. Resztki zaufania ze strony towarzyszy utracił, kiedy w 1980 r. okazało się, że jego starszy brat ośmielił się prysnąć do Stanów. Za niepoinformowanie o tym fakcie swoich zwierzchników, otrzymał ojciec naganę i – jako potencjalny szpieg CIA – został odsunięty od projektów, nad którymi pracował.

13 grudnia 1981 nasza czteroosobowa rodzina mieszkała w Bydgoszczy, niedaleko wojskowego lotniska tuż obok jednostki, w której pracował ojciec. Padał śnieg, po ulicy Szubińskiej  jeździły SKOT-y, osiedle Błonie sprawiało wrażenie wymarłego. Jaruzelski powtarzał w telewizji swoją mantrę, z której ja i brat rozumieliśmy tylko tyle, że jest wojna, a nasz tata jest żołnierzem. Ale z kim ta wojna? Polskie wojsko prowadzi wojnę z Polakami? To nie mieściło się w naszych głowach i wywoływało tym większy niepokój. Byliśmy głęboko przekonani, że kto, jak kto, ale akurat nasz tata nie mógłby do nikogo strzelać. A już na pewno nie do Polaków. Miałby strzelać do naszych sąsiadów..?

Kiedy po długim dyżurze ojciec pojawił się w domu ubrany w polowy mundur i z przewieszonym przez ramię pistoletem maszynowym oraz bronią osobistą w kaburze, byliśmy zachwyceni. Tym bardziej, że tata pozwolił nam dotknąć i obejrzeć z bliska „prawdziwy karabin” i „prawdziwy pistolet”. Do dziś ojciec dziękuje Bogu, że nigdy nie był zmuszony przeciw komukolwiek użyć broni.

Jakiś czas później – ale jeszcze przed 1989 r. – ojciec opowiedział nam o koncepcji „obronnej” państw Układu Warszawskiego (jej szczegóły dopiero niedawno ujawnił minister Radosław Sikorski). Otóż w przypadku wybuchu III wojny światowej „naszą” pierwszą linię obrony stanowić miała linia ciągnąca się od Pirenejów po Bretanię... Podkreślam: pierwszą linię  o b r o n y . Bo przecież chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że w roli agresorów mogli wystąpić wyłącznie imperialiści Zachodu... Ojczyzna pokoju - Związek Radziecki i jego bratni sojusznicy mieli się tylko bronić.. Co ciekawe procedury na wypadek wojny zakładały przejęcie pełni dowodzenia nad naszą armią przez towarzyszy radzieckich. Inaczej mówiąc: w razie wojny, polscy oficerowie de facto nie mieli nic do powiedzenia w zakresie obrony kraju. W wojnie „socjalizmu” z „imperializmem” Polska nie była podmiotem. Była jedynie polem walki... Nasza armia miała pełnić rolę mięsa armatniego, a społeczeństwo skazane było na zagładę. W przypadku użycia broni atomowej przewidywano, że na terytorium PRL (gdzie znajdowały się także bazy Armii Czerwonej) w pierwszym uderzeniu spadnie kilkadziesiąt rakiet. Każda z nich wielokrotnie przekracza mocą bomby, jakie zrzucono na Hiroszimę i Nagasaki.

13 grudnia 2006 r. mój ojciec, dziś emerytowany major WP, zachodzi w głowę, jak to możliwe, że w wolnej Polsce znaczna część opinii publicznej za opatrznościowego męża uważa Jaruzelskiego, który całą swoją karierę zbudował na przeciwstawianiu się polskiej racji stanu. Funkcjonariusza Informacji Wojskowej - formacji najściślej związanej z NKWD. Człowieka, na którym spoczywa odpowiedzialność za śmierć wielu osób i przetrącenie kręgosłupa całemu społeczeństwu. Mój ojciec ma nadzieję, że z czasem większość rodaków zrozumie, że prawdziwym bohaterem, który w stanie wyższej konieczności potrafił pójść drogą godną polskiego oficera był pułkownik Ryszard Kukliński.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

pózno odkryty, ale swietny (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kuklinski zdradzil PRL, owszem, zgadza sie. PRL to twor w ktorym kazda czesc nazwy była falszem, ani to Polska, anie Rzeczpospolita, ani nie Ludowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ja nie zazdroszczę nic nikomu Uważam że Kukliński był zdrajcą Gdyby nie brał pieniędzy od Amerykanów i to zrobił to co innego. Ale on naprawdę był bliskim współpracownikiem Jaruzelskiego otrzymywał apanaże o jakich się wielu żołnierzom nie śniło , bywał tu i tam jadał to i owo zył przez 10 lat może więcej jak panisko i zdradzał ojczyznę Rozumiesz przez wiele lat .Jego synowie to co innego bardzo mi żal że za czyny ojca zgineli nie powinno tak być co oni byli winni dlaczego odpowiadali za niegodne czyny ojca . za to należy się potępienie tym co to sprokurowali . Przysięgę składa się Ojczyznie i każdy honorowy żołnierz nie postąpił by tak .Mógł się nie zgadzać i odejść z wojska i pojechać do aneryki i robić dobrą robotę a tak był zwykłym zdrajcą tu brał i tam brał ..Ja jestem Gracja jak już

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowna Gino (Grażyno), zazdrościsz Kuklińskiemu.. Czy także tego, że za sprawą "nieznanych sprawców" stracił obu synów?
Nie życzę Twojemu mężowi, żeby tyle "zarobił". To Ryszard Kukliński działał zgodnie z polską racją stanu. Nie agent "Wolski", odznaczony w 1984 r. jako jedyny w historii Polak platynowo-złotym Orderem Lenina. Tym najwyższym odznaczeniem ZSRR uhonorowano Jaruzelskiego za stan wojenny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

w Legnicy w tamtym czasie non stop był podwyższony stan - wiesz co to znaczy , że wszyscy byli na nogach, a czołgi na poligonie gotowe do wyjazdu . A do Michała - co do Kuklińskiego to daruj sobie chciałabym, aby mój mąż tak się składa były żołnierz zawodowy tyle zarabiał co ON i miał tak dobrze ( to elita przy Jaruzelskim ), napewno nie sprzedawałby ojczyzny za dolary.Dla Mnie on zawsze będzie zdrajcą - bo Kukliński tak jak i mój mąż składał przysięgę Ojczyznie i ją zdradził był szpiegiem już wiele lat przed stanem wojennym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgrabniutki tekst bardzo, no ale Tyrpa już nie zejdzie z pewnego poziomu-umie już!..
Ale powiedz Kolego Tacie, że jego Kolega z uczelni WAT, zdegradowany do stopnia szeregowca w stanie wojennym płk Stanisław Dronicz kompletnie inaczej wyraża się o płk Kuklińskim (źle, "Wojsko i politycy", Agencja Wydawnicza CB 2002). Siedział, więc trudno podejrzewać go o koniukturalizm (twego Tatę też nie podejrzewam). Pisze tylko, że cholera wie, jak to było z tym wszystkim naprawdę. Mnie to już średnio obchodzi-przechodzę permanentnie nad Historią do Eschatologii. Tam przytulniej, lew je siano, generał Jaruzelski pije piwo Bartoszewskim:-)
Amen tako rzecze Bizantyjczyk.
PS. Masz już jednego "patyczka"! Ja to się nigdy nie dorobię-leniwy jezdem;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Te wojska nie musiałyby wkraczać. One tu były.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.12.2006 16:32

Z historią jest tak jak z ludzką pamięcią. Nikt jej nie spisze w sposób naukowy. Każdy natomiast z wiedzy historycznej korzysta. Trudno rzeczywiście mówić, że będziemy wiedzieć o tych wydarzeniach wszystko. Jedni będą w związku z tym dążyć do absolutnej prawdy hisotrycznej w koniecznym procesie dziejowym jak WiecznieZywy. Inni będą posługiwać się rozsądkiem zakładającym prawdopodobieństwo wydarzeń minionych nie wnikając zbytnio w "co by było gdyby". Wszystkiego wiedzieć na 100% nie możemy ale własną opinię na forum publicznym wyrażać trzeba. Nawet jeśli historycy nigdy nam ostatecznego werdyktu nie podadzą to do kluczowych wydarzeń w naszej historii trzeba mieć stosunek wyraźny. Inaczej nie mamy o czym rozmawiać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kwestia, czy Jaruzel był, czy nie był mężem opatrznościowym powinna być rozstrzygana tylko i wyłącznie przez historyków mających dostęp przede wszystkim do archiwów Armii Czerwonej jak i wszelkich innych z okresu. W związku z tym, ze te pierwsze nie były, nie są i jeszcze długo nie będą dostępne, wszelkie dywagacje na ten temat są po prostu niezdrowe. Najpierw trzeba ustalić (ze stu procentową pewnością), czy wojska UW wkroczyłyby do Polski, czy też nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niezbyt (na szczęście) pamiętam tamte chwile, a ten tekst wiele pokazuje. Może aż nazbyt wiele, bo z dzisiejszego punktu widzenia nadal trudno uwierzyć w to, co wówczas się działo. +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.