Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13006 miejsce

Stanisław Lem - "Bajki robotów". Książka za recenzję

"Bajki robotów" są zbiorem opowiadań niezwykłych, od lat przyciągającym rzesze czytelników. Świat elektryczerzy, błyskotliwych konstruktorów i kapryśnych maszyn dostarcza przedniej zabawy oraz skłania do rozważań.

Nowatorska w swej konwencji twórczość Stanisława Lema zaistniała na rynku
 / Fot. projekt okładki: Przemek Dębowski/mat. Wydawnictwa Literackiegowydawniczym po raz pierwszy w 1964 roku. "Bajki robotów" od tamtego czasu doczekały się wielu wydań i tłumaczeń na języki obce. Obecna edycja Wydawnictwa Literackiego (WL) uzupełniona jest o szatę graficzną autorstwa Przemka Dębowskiego. Można mieć nadzieję, że Dębowski nie poprzestanie na kilku pracach jakimi są jego projekty okładek do wznowień Lema i stanie się równie "kultowy" jak Daniel Mróz, którego grafiki i rysunki wzbudzały podziw i zdumienie.

Świat jaki czeka na czytelnika "Bajek robotów" jest w swych podstawach i zarysach znaczony konturem przywołującym homeryckie eposy i literaturę średniowiecza. Na takim gruncie osadzona jest baśniowość i wspomniana w posłowiu Jerzego Jarzębskiego "apokryficzność" książki. Splata się ów świat, wolą autora, ze światem fantastyki jak najbardziej naukowej, co od lat budzi podziw, bawi, uczy i przysparza kolejnych wielu zainteresowanych. Wyobraźnia i wiedza Stanisława Lema zaprasza czytelnika do zapoznania się z futurystyczną, acz przyodzianą w normy retro historią, starą jak ludzka pamięć. Jest zatem każda z historii bajką, która mieni się właściwymi sobie cechami jak alegoryczność, mądrość ludowa i morał. Całość takiej bajki jest fabułą nieskomplikowaną, czyli o dość prostej konstrukcji i czytelnym planie.

Wielce dowcipne i pomysłowe dworskie realia zaludniają postacie nigdzie indziej nie spotykane: elektrycerze, bladawce, elektrowiedowie, elektrosmoki i monarchowie otoczeni maszynami cyfrowymi, metalami i pierwiastkami. Naukowe tło wydarzeń i elementy s-f występują też w pewnym dystansie do monarszych instytucji. Zawsze jednak bohaterowie pozostają uwikłani w relacje z taką czy inną formą władzy. W "Uranowych uszach" odkrywamy tyranię w groteskowym założeniu pewnej technokracji. Zupełnie inaczej rozwija się fabuła w "Przyjacielu Automateusza", który przywodzi na myśl zawoalowaną aluzję do bajki "Księżniczka na ziarnku grochu" Andersena i równie dobrze wydaje się być pewną trawestacją wątku z mitu o Syzyfie. Wspomniane postacie i oryginalne nazewnictwo świetnie korespondują z pisarstwem utrzymanym w takim tonie, któremu trudno zarzucić słabsze partie.

Konfrontacja i pojedynek, to kolejne charakterystyczne zjawisko i sytuacja w świecie stworzonym przez Stanisława Lema. Pobrzmiewa w tym echo rycerskiego zwyczaju i honoru odniesionych do rozważań podanych w wymiarze przypominającym powiastkę filozoficzną. W opowiadaniu "Jak Mikromił i Gigacyan ucieczkę mgławic wszczęli" tytułowi konstruktorzy prowadzą spór ocierający się o kwestie z pogranicza logiki pragmatycznej, utylitaryzmu i teleologii. Pierwsze wrażenie skłania do doszukiwania się w pojedynku konstruktorów Dawida i Goliata, aczkolwiek rozstrzygnięcie zdaje się dążyć do nieskończoności : Mikromił powiadał potem, że to on zwyciężył, bo się kosmolud Gigacyanowy rozleciał, zanim zdążył "be" lub "me" powiedzieć; Gigacyan wszakże na to, że celem rywalizacji było nie siłę spajającą zmierzyć, lecz rozum, to jest, który z ich tworów mądrzejszy, a nie - który się lepiej kupy trzyma (s.84).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.