Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

55337 miejsce

Stanisław Michalkiewicz - zakamuflowana opcja korwinowska

Jeżeli ktoś funkcjonuje w życiu publicznym według zasady "my nie ruszamy waszych, a wy naszych" to jest to Stanisław Michalkiewicz, który nie dostrzega tego, że na prawicy nie tylko funkcjonuje Jarosław Kaczyński, ale również Korwin-Mikke.

 / Fot. W24Stanisław Michalkiewicz niemal każde posunięcie Jarosława Kaczyńskiego rozkłada na czynniki pierwsze. Gdyby nie opanował tej metody do perfekcji, to z pewnością nigdy by nie wpadł na pomysł nazywania Jarosława Kaczyńskiego "wirtuozem intrygi" czy też "politykiem, który często potyka się o własne nogi". Okazuje się, że nie wszyscy politycy cieszą się takim uznaniem Michalkiewicza; Janusz Korwin-Mikke może tutaj liczyć na specjalne względy.

Michalkiewicz przyjaźni się z Korwinem do wielu lat; razem siedzieli w więzieniu, potem wspólnie zakładali UPR. Obaj od wielu lat reprezentują ideę polskiego konserwatyzmu - liberalnego i rozwijają ją na łamach "Najwyższego Czasu".

Stanisław Michalkiewicz wielokrotnie podkreślał, że nie jest już czynnym politykiem; obecnie zajmuje się publicystyką i w związku z tym nie przynależy do żadnej partii. Rozumiem, że Janusz Korwin-Mikke jest jego druhem, ale skoro Michalkiewicz postanowił wpływać na rzeczywistość z pozycji dziennikarza, to również nie powinien być obojętny wobec wystąpień swojego kolegi. Wspieranie partii politycznych z zakamuflowanych pozycji jest bardzo niesprawiedliwe.

Jeżeli salon dla Michalkiewicza jest zły, ponieważ bardzo szybko po katastrofie smoleńskiej zaakceptował rosyjski punkt widzenia, to co dopiero powiedzieć o Korwinie, który sugeruje, że każda osoba, która nie wierzy w przedstawioną interpretację zdarzeń, jest chora, dotknięta przez złośliwy "wirus smoleński".

Z tego co mi wiadomo, to żaden salonowy cadyk nie odważył się postawić tezy, że jeżeli doszło do zamachu w Smoleńsku, to bardziej prawdopodobne jest to, że stał za tym Macierewicz z Kaczyńskim, a nie Putin z Tuskiem. Skoro Michalkiewicz poświęca tyle uwagi antyPolakom z "Wyborczej", to mógłby chociaż raz bohaterem felietonu swojego kumpla. Tego wymaga dziennikarska rzetelność! Tego wymaga zwykła przyzwoitość! Gdybym był złośliwy, to bym przypomniał, co redaktor Michalkiewicz mówił o Smoleńsku, w TV Trwam. Zgodnie z tym, co powiedział, należałoby go uznać za takiego samego wariata co Macierewicz, dotkniętego korwinowskim wirusem smoleńskim.

Można zrozumieć to, że Michalkiewicz jest po tej samej stronie co Korwin, że walczą o wspólne idee. W takim razie publicysta Radia Maryja nie powinien udawać apolitycznego dziennikarza i protestować, kiedy ktoś przypina mu łatkę partyjną.

Zadaniem prawicowego publicysty jest też komentowanie i ocenianie ruchów prawicowych polityków. Wynika to z tego, że prawicowy elektorat często sugeruje się w swoich decyzjach ocenami liderów swojego środowiska, a Michalkiewicz po prawej stronie z pewnością do takich się zalicza. Dlatego na jego spotkaniach jest wielu zwolenników PiS, dlatego tak często dochodzi tam do gorących dyskusji (głównie dlatego, że Michalkiewicz jest bardzo krytyczny wobec braci Kaczyńskich).

O Korwinie-Mikke jeśli już wspomina, to tylko dobrze; że był autorem uchwały lustracyjnej, że chciał wprowadzić ustawę, uniemożliwiającą kolejnym rządom powiększanie długu publicznego. Krytyki Korwina natomiast brak.

A przecież to nie jest tak, że lidera KNP nie ma za co krytykować. Proponuje posłuchać tego, co mówi o nim Rafał Ziemkiewicz, który przecież należał do UPR-u i był rzecznikiem prasowym Korwina; teraz jednak zmienił pozycję i dla korwinowskiej sekty jest zdrajcą, karierowiczem oraz PiS-owskim lizusem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.