Pozycja materiału w rankingach:
Kilka pytań do Stanisława Tyma tuż po pierwszym pokazie "Rysia"

Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Salvatore Jurkowski 19.03.2007 07:56
e..... też byłem nie jest to może rewelacja ale są sceny gdzie można się uśmiać?!?
Aga Rzepkowska 18.02.2007 12:10
Tak dennego filmu nie widziałam od lat.....
To jest dramat, nie komedia.... Nie mogę zrozumiec, w jaki sposób tak wielu znanych i cenionych aktorów zgodziło sie na udział w tak kiepskiej produkcji.....
Film ział nudą, 1/3 kina spała.
Reżyser starał się zrobic film pod bardzo szeroką publiczność, z tych zamiarów wyszedł koszmarny kicz. To nie jest parodia naszych czasów - bo parodie są inteligentnymi zbiorami spostrzeżeń z posmakiem absurdu, a tutaj - totalny absurd, który miejscami nie nosi śladów inteligencji, raczej obnaża utratę smaku i wyczucia bardzo szanowanego przeze mnie Tyma.
Wibratory były żenujące, film obfituje w takie momenty. Liche scenki z wychylającą się spod biurka asystenktką, ściskającymi się nago, bardzo zarośniętymi panami Tymem i Kowalewskim (otyłość może być wspaniała - tu jest tylko pożałowania godna), albo scena, gdzie Tym bawi u dominy - okropne, jak wiele innych.
Jedyną sceną, po której przesunął sie pomruk uciechy był zezujący Szyc, który bardzo starał się rozwiązać problem nadmiaru listonoszy na strzeżonym terenie.
Spodziewałam się zupełnie innego filmu. Ci, którzy starają się doceniać jego wymowę zakrawają na kiepskich pseudointelektualistów, którzy boją się wyszydzić niski poziom, żeby nie wyjść na tych, co nie dostrzegli "drugiego dna", refleksji nad naszymi czasami.
Odważny człowiek nie bedzie ukrywał, że film jest marny, nawet nie mierny, a do komedii Barei nie ma go co nawet przez sekundę porównywać