Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Kino i TV > Stanisław Tym: - Komedia to mój zawód

Pozycja materiału w rankingach:

70685 miejsce

Dział: Kino i TV

Ocena: 0pkt

Oceń:

Stanisław Tym: - Komedia to mój zawód

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • 2007-02-11 12:15
  • Odsłon: 1630
  • Komentarzy: 2

Kilka pytań do Stanisława Tyma tuż po pierwszym pokazie "Rysia"

- W "Misiu" były kolejki, bary. Czy w "Rysiu" nie za mało jest ulicy?
- Film trwa 143 minuty, więc gdybym jeszcze robił przekrój społeczeństwa...
Fot. PAP/Jacek Turczyk
- Rzeczywiście to wyjątkowo długi film...
- Ja jestem debiutant, a debiutant popełnia jakiś grzech. Lepiej, żeby film był za krótki. Powinien trwać 143 minuty i nie być za długi.

- Od pierwszego klapsa "Rysiowi" towarzyszy nadzwyczajny rozgłos. To miłe?
- Różne rzeczy widziałem, jestem dużym chłopczykiem. Nie oszukujmy się, człowiek jest próżny.

- Obsada jest silna do najmniejszego epizodu. Dlaczego pan się zdecydował na taki gwiazdozbiór?
- Im są lepsi, tym lepiej. Komedia jest wyjątkowo trudna do grania.

- Co było najtrudniejsze? Filmowcy skarżą się zwykle na brak pieniędzy. Panu podobno ich nie brakowało ?
- Zdjęcia trwały 40 dni. Najbardziej brakowało czasu. A jeśli przyjąć, że czas to pieniądz... Zawsze mówię, że w PRL-u nie było taśmy, a teraz nie ma czasu.

- Myślał pan, co by o tej produkcji powiedział Bareja?
- Nie mam takiej odwagi, żeby o tym myśleć.

- Wieści z planu donosiły, że niby wszystko było gotowe, dialogi wyuczone, a pan nagle zmieniał sceny.
- Nie, nie. Rzeczywistość niczego mi gwałtownie nie dopowiadała. Trzeba mieć rzemieślniczą świadomość, a z pointą czeka się do ostatniego momentu. Znam dobrze aktorów, oni się na mnie nie obrażają, więc mówię słuchaj, wiesz...

- W "Misiu" widz dokopywał się do drugiego dna. Nie sądzi pan, że w "Rysiu" też będzie szukał ukrytego klucza?
- Nie ma go. Ale jeśli ktoś szuka, to nawet jak znajdzie gałązkę oliwną, powie: O! Klucz! Myśmy ze Staszkiem Bareją nigdy nie robili filmów z kluczem, tylko o rzeczywistości. To jest ciekawsze.

- Czyżby brak odpowiedniego fachowca sprawił, że zdecydował się pan zadebiutować jako reżyser filmowy?
- Dostałem taką propozycję.

- Czy poczuł pan smak tej funkcji i znów pan coś wyreżyseruje?
- Nie wiem. Jestem bardzo zmęczony. Jak się otrząsnę, przypatrzę, co się zdarzyło, to będę wiedział, czy powinienem jeszcze coś robić.

- Wiedzie pan zaciszne życie, mieszkając w głuszy na Suwalszczyźnie. Filmowy zamęt to ruina dla takiego spokoju...
- Pierwszy raz wystąpiłem w filmie 50 lat temu, potem długo się uczyłem pisania komedii teatralnych i filmowych, reżyserowania ich, byłem dyrektorem teatru, pracowałem w kabaretach. Komedia to jest mój zawód.

Rozmawiała Renata Sas

Komentarze: 2

Sortuj komentarze:

Salvatore Jurkowski 19.03.2007 07:56

Ocena: Ocena pozytywna 36 Ocena negatywna 50

e..... też byłem nie jest to może rewelacja ale są sceny gdzie można się uśmiać?!?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aga Rzepkowska 18.02.2007 12:10

Ocena: Ocena pozytywna 55 Ocena negatywna 51

Tak dennego filmu nie widziałam od lat.....

To jest dramat, nie komedia.... Nie mogę zrozumiec, w jaki sposób tak wielu znanych i cenionych aktorów zgodziło sie na udział w tak kiepskiej produkcji.....
Film ział nudą, 1/3 kina spała.

Reżyser starał się zrobic film pod bardzo szeroką publiczność, z tych zamiarów wyszedł koszmarny kicz. To nie jest parodia naszych czasów - bo parodie są inteligentnymi zbiorami spostrzeżeń z posmakiem absurdu, a tutaj - totalny absurd, który miejscami nie nosi śladów inteligencji, raczej obnaża utratę smaku i wyczucia bardzo szanowanego przeze mnie Tyma.

Wibratory były żenujące, film obfituje w takie momenty. Liche scenki z wychylającą się spod biurka asystenktką, ściskającymi się nago, bardzo zarośniętymi panami Tymem i Kowalewskim (otyłość może być wspaniała - tu jest tylko pożałowania godna), albo scena, gdzie Tym bawi u dominy - okropne, jak wiele innych.
Jedyną sceną, po której przesunął sie pomruk uciechy był zezujący Szyc, który bardzo starał się rozwiązać problem nadmiaru listonoszy na strzeżonym terenie.

Spodziewałam się zupełnie innego filmu. Ci, którzy starają się doceniać jego wymowę zakrawają na kiepskich pseudointelektualistów, którzy boją się wyszydzić niski poziom, żeby nie wyjść na tych, co nie dostrzegli "drugiego dna", refleksji nad naszymi czasami.
Odważny człowiek nie bedzie ukrywał, że film jest marny, nawet nie mierny, a do komedii Barei nie ma go co nawet przez sekundę porównywać

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.