Facebook Google+ Twitter

Starcia gigantów – przed rundą ostatnią, trzecią

Zdawało się, że będzie co oglądać. Uszykuje się trunki, chrupki i sesje przed telewizorem będą niczym nocne maratony filmowe. Kabaret na miarę IV RP. Dwie rundy 1 i 12 października za nami. Wielkiego przegranego już znamy.

Były prezydent, który zapadł na tropikalną chorobę pokonał nieznacznie Prezesa Rady Ministrów. Pan K. oraz pan K. Dwóch gigantów zmierzyło się 1 października. Wizerunek, problemy merytoryczne, idee, podobno najwłaściwsze kryteria oceny, mają się tu nijak do rzeczywistości. Jeżeli chodzi o wizerunek, w przypadku pana A.K. było nie najgorzej, mimo ciężkiej choroby, tropikalnej oczywiście. Zagubiony wzrok premiera natomiast, był równie pozytywny, co wyraz twarzy, jakby wyrażały zniesmaczenie i znudzenie faktem przybywania na debacie.

Dlaczego wygrał chory pan K.? Wie co to gestykulacja, pewność siebie, przyznanie się do błędu, unikanie agresji i owijania tematu w bawełnę. W przeciwieństwie do zdrowego pana K., który szedł w zaparte, podkreślając, podobno namacalne sukcesy i spełnione obietnice kampanii wyborczej sprzed dwóch lat. Przecież to oczywista oczywistość, mieszkania są, tanie państwo – a jakże! Pominę problemy merytoryczne, o tym powieść napisać można, nie komentarz. Wzajemne wyrzuty, zero konkretów na politykę przyszłości.

3 mln zł na kancelarie dla braci bliźniaków, zaryzykowałabym stwierdzenie, popularnych niczym siostry Olsen – kwestia poruszona, aczkolwiek nadal niewyjaśniona podczas drugiego starcia. Wygrana pana przewodniczącego T. już nie nieznaczna lecz miażdżąca. Człowiek uśmiechnięty, konkretny, optymista. Takich ludzi nam trzeba. Polsce, zasługującej może i na cud gospodarczy, ale przede wszystkim na uznanie w oczach partnerów z Unii. Zła polityka kłaniania się – zgoda na tarczę antyrakietową w zamian za brak wiz, jakichkolwiek innych korzyści – cóż to za polityka. Oddalanie się ideologicznie od Unii, agresja, utrudnianie prowadzenia interesów – to już każdy widział. Wizje – priorytet premiera – powrót do przeszłości, część n-ta, czyli kogo mianować i zamknąć. Priorytet przewodniczącego – nowa Irlandia, optymizm (definicja – oglądanie świata przez różowe okulary, stronienie od modlitw, w zamian działanie z pozytywnym nastawieniem do spodziewanych efektów). Pan T. wciskał kit? Możliwe, ale przynajmniej daje nadzieje na to, że gdzieś w głębi duszy zaiskrzy myśl – jeszcze jednak nie wyjadę, poczekam, może kto inny wróci, zanim ja emigruję i przestanę się zastanawiać, kto tu jest wygranym, a kto przegranym?

Ekstraliga, trzech finalistów, brązowy medalista znany. Srebrnego i złotego nie poznamy 15 października. Baraż o złoto 21 października. Kto zwycięży? Zawsze szczery, prawy, sprawiedliwy i… konkretny obecny premier, uśmiechnięty, kreatywny, elokwentny przewodniczący PO czy wyluzowany, pewny siebie, lekko schorowany były prezydent?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

A ja się zgadzam z tymi, którzy twierdzą, że "ze względów humanitarnych" szefostwo LiD powinno zabronić Aleksandrowi Kwaśniewskiemu wzięcia udziału w debacie. Jak tak dalej pójdzie, facet się wykończy na te choróbska tropikalne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.