Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28487 miejsce

Starcie tytanów. Wielka zadyma (cz.4)

Kończy się lato. Dni i noce są coraz chłodniejsze. Niebawem znowu dojdzie do wielkiej zadymy

Któż z nas nie chce mieć ciepłego, przytulnego domu? Nie ma chyba takiej osoby. Wielkimi krokami zbliża się do nas jesień a jej śladem nieubłaganie podąża zima. Z niepokojem wpatrujemy się w coraz niższy słupek wskazujący temperaturę za oknem. Przygotowujemy się do walki o przeżycie. Z kominów wielu domostw będzie niebawem buchał kłębiący się, czarny i żrący dym. Wielu marzy, by dymił codziennie i nieprzerwanie.

Dymiący komin. Spalanie odpadów / Fot. Artur HampelNie będę pisał w tym miejscu o ilościach emisji szkodliwych substancji, nie będę podawał cyfr, statystyk i żadnych innych naukowych przesłanek. Opracowań tego typu jest bardzo dużo. Pragnę jednak skupić uwagę na pewnej zależności, o której niby wszyscy wiedzą a jednak nie potrafią zmienić swoich przyzwyczajeń.

Otóż jako gatunek ludzki od stuleci sami sobie kopiemy grób. Pomimo ogromnego zanieczyszczenia środowiska nie potrafimy zmobilizować się do tego, by sposób naszej konsumpcji, naszego myślenia i w efekcie działania podlegał metamorfozie z korzyścią dla środowiska naturalnego, dla ziemskiej atmosfery, wody i gleby.

Niektóre z wielkich koncernów zmieniły sposób postrzegania własnej działalności szkodzącej środowisku i starają się minimalizować negatywne jej skutki dla przyrody. Nie jest żadną tajemnicą, że wspomniane koncerny zaczęły ponosić ogromne wydatki związane ze zmniejszeniem szkodliwych emisji spalin do atmosfery, prowadzą działania promocyjne dotyczące ochrony środowiska oraz w sposób praktyczny starają się wpłynąć na poprawienie jakości otoczenia, w którym działają. Nie jest żadną tajemnicą, że działania takie spowodowane zostały naciskiem społeczności – lokalnych i globalnych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Ciekawe spojrzenie, sporo racji jednak to polityka państwa poprzez różne mechanizmy sprawia, że taki a nie inny sposób ogrzewania jest na kieszeń przeciętnego obywatela. Tak naprawdę najbardziej racjonalne byłoby ogrzewanie się energią elektryczną, jeżeli nawet elektrownia węglowa to komin z filtrem, ale takie ogrzewanie jest po prostu za drogie, z ceny energii połowa to podatki. A ze śmieciami to w ogóle jakaś porażka, brak jakiejś sensownej strategii

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arturze, chciałem wskazać, że samo państwo nie wspomaga świadomości ekologicznej, gdyż w rzeczywistości reprezentuje interesy dużych korporacji działających ręka w rękę z siłami pseudoekologicznymi.
Rynek polski i europejski jest zablokowany na tanie chińskie wiatraki.
Polska blokuje rozwój MEW, a klujące się rozwiązania dotyczące ochrony wód wzmocnią te trendy, nie mówiąc już o możliwości wykorzystania ich w transporcie czy nawet w rekreacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jedna mała uwaga. Społeczność globalna jest tylko jedna. Bo globalny obejmuje cały świat.
Regionalne społeczności są zdecydowanie lepszym sformułowaniem.

Co do meritum, to w duzej części się zgadzam, ale przede wszystkim co do samego mechanizmu. Jest wiele spraw, gdzie ludzie myślą, że ich głos/wybór/konkretne działanie nic nie dadzą, dlatego sobie odpuszczają. Zapominając o tym, że podobnych ludzi jest czasem miliony.

Natomiast co do samej emisji spalin i innych szkodliwych substancji. Nie ma tak naprawdę wyliczeń, kto ile emituje CO2. Są dane dla całej ludzkości. Nie można też przesadzać z tym dbaniem o środowisko, chociażby dlatego że wiele firm robi na tym wielki biznes. Zresztą, świat chciał globalizacji i postępu, to widzimy jego skutki. Mało kto myśli o tym, w jakim świecie przyjdzie żyć naszym prapaprapra dzieciom (jeśli istnieje takie określenie).

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja patrzę na przyszłość bardziej brutalnie. Wydaje mi się, że rozum człowieka w ewolucji ma jeszcze słabo ugruntowaną pozycję. Jak napisałeś Arturze, sami kopiemy sobie grób, do którego sporo z nas szybko musi tam trafić, a i tak chyba nic z tego tzw. Homo sapiens nie zrozumie... Natura chyba sama szybciej wynajdzie jakiś sposób na życie wśród dioksyn i innych trucizn, które cywilizacja wytwarza w nadmiarze. Oczywiście kosztem znacznego zmniejszenia populacji tego osobnika, który dumnie się H.sapiens nazwał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak Robercie, założeniem było poruszenie tylko jednego wątku, ale za to jakże istotnego. W odniesieniu do Twojego komentarza, to przyznam, że jest w nim sporo racji. O ile mogę być zwolennikiem naturalnego rozkładu drewna, to nie będę zwolennikiem popadania w skrajności a o takich właśnie piszesz.
Co do małych wiatraków montowanych na dachach, to każde gospodarstwo domowe może sobie takie zainstalować (nie potrzebne są zezwolenia na urządzenia o mocy do 2kW)
Niestety urządzenia są mało popularne i w praktyce w ogóle nie promowane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo cenny temat. Artykuł jest jednak jednowątkowy, podczas gdy problem takim nie jest.
Weźmy choćby pod uwagę mieszkańców Puszczy Białowieskiej. Dla potrzeb realizacji ideologicznego chciejstwa pozbawiono ich możliwości używania dla celów energetycznych miejscowego surowca, jakim jest drewno. Ekologiści doprowadzili do tego, że nie jest możliwe kupienie drewna, bo cenniejsza dla kraju jest, gdy ono zgnije.
Czy dla Ciebie również?
W ten sposób gnije w Puszczy juz ponad dwa miliony metrów sześciennych drewna, a miejscowi będą się dogrzewać zasiarczonym węglem (z pewnością z dodatkami). Za pięć lat będzie gniło juz pięć milionów metrów szcześciennych!
Jak wiesz dobrze Arturze, nie jest to własny wybór człowieka. Został do tego zmuszony przez Państwo. Przy okazji gnicia takiej masy drewna bilans produkcji tlenu nie może się poprawiać a efekt cieplarniany (jeśli istnieje) nabiera tępa. Zawdzięczamy to warjakom i instytucjom państwa a nie racjonalnemu podejściu przeciętnego człowieka.
Czy Tobie również?
Korzystanie z energii wiatru również napotyka na szereg barier. Raczej nie stwarza ich Kowalski lecz organizacje ekologistyczne i instytucje państwa. Czemu Chińczyk bez problemu kupuje sobie wiatrak i montuje na kominie a nad Wisłą jest to niemożliwe? Z pewnością nie tylko dlatego, Arturze, że wzrost dochodów w Chinach jest realny a nad Wisłą wirtualny.
Ale temat bardzo ciekawy, Arturze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.