Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5219 miejsce

Stare metody działania zawiodły, będą nowe – zapowiada szef rządu

Platforma tonie w kipieli kiepskiej polityki. Zapada się pod ciężarem nieudolnej pracy i idzie na dno wodospadu. Trzeszczy w posadach partia, w partii skuteczny przechył bierze Jarosław Gowin, a koalicja w ciężkiej dychawicy. Będą zmiany…

 / Fot. WikipediaGdy w Platformie Obywatelskiej i koalicji zaczęły dziać się niezbyt miłe nastroje i sytuacje, premier rządu gościł z sąsiedzką wizytą przyjaźni na salonach bliskiej zagranicy. Po powrocie do kraju nie wiedział za co złapać – za ministra słowa czy swoje czoło. Mógł dostać zawrotu głowy od nawału tak silnych problemów i emocji, że o hej. Zbyt wiele się zdarzyło jak na jeden dzień czy tydzień. Sromotna przegrana Platformy w wyborach senatora w Rybniku, wcześniej człowiek PO wyrzucony w referendum z posady prezydenta Elbląga, a minister Gowin walczył w mediach o życie polskich zarodków, uśmiercanych przez Niemców.

I jeszcze na domiar złego Antoni Macierewicz głosi homilię smoleńską, o nowym odkryciu na wraku Tu-154M, śladów silniejszych substancji, niż trotyl. Czy można to wszystko zmieścić i uładzić w jednej skromnej głowie premiera? Nie można. Premier, powróciwszy z zagranicy, wziął się w garść i na dywanik wzywa ministra Jarosława Gowina. Za "handel embrionami" z Niemcami.

Tenże minister wyjaśnił, że gdy idzie o embriony - został przez media przekręcony. Premier zmarszczył brwi, pokiwał głową litościwą i podał redaktorom, że ministra wyjaśnienia z zarodkami weszły mu do zrozumieniem. Dziś minister – zdaniem doradcy prezydenta - siedzi cichutko "w oślej ławce", w kącie gabinetu. Siedzi i duma, co by tu znowu rzucić na ruszt medialnych wieści z treści karnickiej, lednickiej lub laickiej, a może z in vitro czy katolickiej.

"PiS nie przegrywa raz za razem"

Po Rybniku chodzą słuchy, że Jarosław Kaczyński wygrał wszystko: senatora, pozycję śląską utraconą wcześniej, autorytet przywódcy, a nade wszystko nadzieję na partyjne zwycięstwo wyborcze za dwa lata. I wreszcie przejęcie władzy w kraju. Bo – jak mawiał swoim wyborcom na spotkaniach w terenie – Platforma nie może być pewna, że zdobyła władzę raz na zawsze. Rybnickie wybory pokazały, że ma rację.

Zależało mu na tym, aby na przykładzie senatora w Rybniku udowodnić, że karta się odwróciła i jego wałcząca od siedmiu lat partia PiS, nie przegrywa raz za razem. Udało się, bo oprócz prezesa w Rybniku i innych okolicach, pojawiali się na spotkaniach niemal wszyscy najważniejsi i najbardziej aktywni i rozpoznawalni działacze PiS, z byłym agentem CBA, Tomaszem Kaczmarkiem na czele. Oczywiście też ze znanym i cenionym kaznodzieją smoleńskim Macierewiczem.

W partii trzeszczy, w koalicji gra muzyka

"Dziś Rybnik - jutro Polska", twierdzi szczęśliwy, jak dziecko obdarowane lizakiem, prezes PiS, po wygranych przez Bolesława Piechę, senatorskich wyborach. Tymczasem Donald Tusk - zajęty bliżej nieznaną pracą, która odrywa mu końcowe już kupony społecznego zaufania – nie wie, co i gdzie jest grane. W partii – szumi walcząca mniejszość 46 gowinistów, w koalicji trzeszczy stara płyta, na której wicepremier z PSL gra na kilku instrumentach swoją muzykę o marzeniu silnej pozycji po dymisji ministra skarbu. Wiceminister Janusz Piechociński buduje nowe centrum i grozi odejściem z rządu. Och, to byłaby niepowetowana strata dla Platformy, jej szefa Tuska i dla Polski.

Wiceminister nieco zmiękł w swoich marzeniach i dążeniach, na wieść, że jego marszałek woj. podkarpackiego - Mirosław K. został zatrzymany przez CBA. Stało się to za sprawą decyzji Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie, która postanowiła zatrzymać marszałka i w poniedziałek był przesłuchiwany – podaje m.in. Polskie Radio. Wiadomo, że "zatrzymanie ma związek z lutową kontrolą w Urzędzie Marszałkowskim" i w mieszkaniu marszałka. Prokuratorskie postępowanie, ma dotyczyć dotacji unijnych, zagranicznych wyjazdów służbowych marszałka oraz polityki zatrudnienia w Urzędzie Marszałkowskim woj. Podkarpackiego.

To będzie wymagało "zmiany działań i ludzi"

No i ten minister Gowin, którego dziennikarze przekręcili i popsuli mu plany, ratowania polskich zarodków w niemieckich laboratoriach. Zagubiony gdzieś i zagadany przy stołach na berlińskich kolacjach, premier Donald Tusk, po powrocie do kraju, rzecze szczerze o porażce w Rybniku: "Kompromitujący błąd". Musimy to naprawić. A prezes Kaczyński w skowronkach - mówi, że kandydat PiS wygrał rybnickie wybory, bo jego partia ma ofertę dla ludzi pracy i dla Polski. Czyż to nie napawa nas optymizmem?

Szef rządu wczoraj, na konferencji prasowej, prowadząc rozważania nad tym, czy w Polsce jest możliwe, aby rządzący w warunkach kryzysu i po wielu latach rządzenia, odbudowali zaufanie na bardzo wysokim poziomie, przekonywał, że i owszem, bo on w to wierzy. Jest to możliwe - mówił premier, ale będzie wymagało "zmiany i ludzi".

Na takie błędy, jakie wystąpiły w przegranej w Rybniku – jak podkreślił premier Tusk - nas nie stać. Dlatego, po powrocie z wyjazdu służbowego, będę prosił na trudną rozmowę szefa śląskiej Platformy - zapowiedział podczas wczorajszej konferencji prasowej, premier Donald Tusk. Odniósł się w ten sposób do wyników wyborów uzupełniających do Senatu, jakie w ostatnią niedzielę odbyły się w Rybniku, w których zwyciężył kandydat PiS, zgarniając blisko 30 proc. głosów, a kandydat Platformy Mirosław Duży zajął dalekie trzecie miejsce uzyskując zaledwie 18,01 proc.

Premier z optymizmem ma tyle energii…

Rybnik, Elbląg i minister Gowin to nie jedyne problemy premiera Donalda Tuska. Ostatni sondaż CBOS pokazał jego 8. miejsce na liście najbardziej zaufanych polityków. Ale to nie odbiera mu nadziei. Zawsze w trudnych sytuacjach potrafi zwyciężać i uważa, że tym razem także się uda. Bo – jak mówi - możliwe jest odbudowanie zaufania do rządzących. Przyznaje, że owszem - będzie to wymagało zmian działania, metod i ludzi, a w przypadku niektórych instytucji - niektórych polityków a także na pewno wyeliminowania błędów – mówił redaktorom.

Optymizmu premierowi nie brakuje, nawet gdy jakiś minister co pewien czas "podskakuje". Premier ma, bowiem tyle energii, inwencji, sił i woli, że każdego najpierw pogłaszcze, potem zagrozi, zatrzęsie nim i obchromoli, a w końcu pod dywan wpędzi, niech dogorywa i niech za wysoko nie sięga i nie zrzędzi. Wie coś o tym Grzegorz Schetyna, pod dywanem deptany.

Premier ma też jeszcze kilka innych, nie mniej ważnych problemów wewnętrznych, w których przechyliły się szale i przelały miarki. Minister Nowak i jego zegarki, drogi i autostrady, z którymi minister nie daje rady, koleje i firma PLL LOT, Azoty i sprawy cuchnące mięsem, no i ogólnie kwestia śmieciowa w kraju.

Opozycja nie śpi, "Solidarność" grozi

A opozycja nie śpi, choć siedzi cicho. Jak niesie licho – po zwycięstwie w Rybniku i Elblągu, idzie czas na stolicę. Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna być na baczności. Będzie test na siłę i jakość rządzenia pani prezydent Warszawy. Referendum niebawem. Także Piotr Duda rzuca petardy słowne pod nogi premiera. Grozi, że go wysadzi, jeśli nie zdradzi, czy ma zamiar wykonać te ruchy, na które dotąd jest głuchy. Zapowiada się wielka parada strajków, manifestacji, protestów ulicznych i blokadą Warszawy w wykonaniu związku zawodowego "Solidarność", pod przywództwem Piotra Dudy.

Taki scenariusz nakreślił szef "Solidarności", Piotr Duda podczas rozmowy w TVN24. Zagroził, że wielką blokadą stolicy, jeśli rząd nie wycofa się "z projektu ustawy o elastycznym czasie pracy". Przyjedzie wówczas ze związkowcami z kraju do Warszawy i urządzi blokadę na kilka dni lub przeprowadzi strajk generalny.

Jak zapowiedział – w poniedziałek "podjęliśmy decyzję, że robimy referendum wśród członków związku w całym kraju". "Chcemy się dowiedzieć, czego związkowcy chcą w pierwszej kolejności: strajku generalnego czy dużej, narodowej demonstracji, która odbędzie się w Warszawie, i nie jednodniowa, ale kilkudniowa". Dodał, że manifestacja miałaby się odbyć we wrześniu bieżącego roku. Oj, gorąco zrobiło się w rządowym i platformianym sosie. Czy wiosną słonko i śpiew skowronków przyniesie nam spokój? Nam to nam, ale czy szef rządu może spać spokojnie, gdy w kraju słychać o "wojnie"?

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Wieści o śmierci platformy są mocno przesadzone. Już prezes z Macierewiczem zadbają by żyła i miała się dobrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sam bym chętnie pożegnał cały ten: "POPiS", ale zupełnie nie widzę kandydata zastępczego...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej Chorążewicz Dzisiaj 13:45
Platforma, choć dziś się topi, wypłynie w kampanii wyborczej. Bo partia Kaczyńskiego wpadła na dno przepaści, w której sama się przykryła wielkimi głazami, za czasów swoich rządów. A jeszcze dzisiejsze kazania posła Antoniego pogłębiają jej dno w stanie zatopienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arkadiusz Gębka Dzisiaj 13:39
To wszystko się zgadza, Panie Arkadiuszu. Poczynając od "Kwaśniewskiego Azotów", którymi media nakręcają sprawę od początku podjętej akcji, aż na "nakręcanych" zegarkach Nowaka. Przecież czymś trzeba topić jednego i drugiego, zwłaszcza, że obaj są z partii, które zagrażają celom końcowym opcji prącej do władzy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Stanisławie, proszę policzyć powoli od dwudziestu trzech do trzech.
Niech Pan nie ulega njuslandzkiej gorączce... :)
Njuslandia to taki Matrix, w którym rzeczywistość kreują "zegarki Nowaka", puste pojemniki po "zarodkach", Senator Piecha i Wkurzony Kukiz... :)
Przejęzyczenie ministra, przypomnienie słów Kwaśniewskiego sprzed kilku lat, niezręczny komentarz Posła, zła interpretacja dziennikarska tworząca fakt medialny - to njuslandzka aura.
W prawdziwym życiu ów polityk, dziennikarz, czy inny aktor musi decydować co ważniejsze, czy njus o wcześniejszych wyborach, skandalu, zawierusze - czy "nasza mała stabilizacja"...
Sensacje Sakiewicza, kłótnie u Olejnik to jedna strona monety, drugą jest określenie jej nominału, który żywo interesuje i jednych i drugich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.