Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18983 miejsce

Starocie na sprzedaż. Tak wyglądają krakowskie targowiska

  • Anna Kot
  • Data dodania: 2006-09-17 19:49

Hala targowa i Plac Nowy - dwa największe niedzielne skupiska ludzi w Krakowie, na których kupić można właściwie wszystko. Przyjrzyjmy się im dokładnie.

Niedzielne przedpołudnie

Od samego rana krakowskie targowiska tętnią życiem. Puste przez cały tydzień stoły na Placu Nowym i Hali Targowej, w błyskawicznym tempie się zapełniają. Ale stoły to miejsca dla wybranych, aby sprzedający mogli rozkładać na nich swój towar, muszą najpierw zapłacić, jeśli nie, rozkładają się z towarem gdzie popadnie, ważne żeby obok przechodziło dużo ludzi. To dlatego na targowisku nie ma już wolnego miejsca, zostały tylko bardzo wąskie przejścia dla klientów, a przychodzi ich tu naprawdę wielu.
Około godziny jedenastej, dwunastej w południe trzeba się już przeciskać między kupującymi i oglądającymi. A ludzie, jak wiadomo, są różni. Nie zawsze pachnący, kulturalni, wychowani. Podczas wędrówki przez targowisko można dostać "z łokcia", albo stracić portfel. Ale takie są uroki przebywania w gęstym tłumie ludzi. Niektórzy z nich przychodzą na targ, by coś kupić, inni by sprzedać, a jeszcze inni, żeby coś ukraść...

Szmelc, mydło i powidło

I wiele więcej. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Nie raz wybierałam się w takie miejsce tylko po to, by dotrzymać komuś towarzystwa, a wracałam z kilkoma drobiazgami...
Plac Nowy znajduje się w centrum Kazimierza i przez mieszkańców nazywany jest Placem Żydowskim. Tutaj znaleźć można głównie odzież. Zarówno używaną, jak i nową. Ceny są bardzo zróżnicowane. Na jednym stoisku można kupić całkiem nową rzecz już za 20 zł, a na innym za używane ubrania sprzedający życzą sobie nawet i po 40 zł.

To tylko jedne z niewielu rzeczy jakie można kupić na targowiskach. | Fot. Anna Kot. Sprzedawane są również kosmetyki, perfumy i słodycze. Inaczej jest w Hali Targowej przy ul. Grzegórzeckiej, która choć słynie ze sprzedarzy staroci i antyków, to kupić tam można naprawdę wszystko. Zegary, meble, karty do gry i telefoniczne, książki, zabawki, narty, monety, rolki, naszyjniki, telefony, talerze, lustra - po prostu wszystko czego tylko dusza zapragnie. Czasami mam wrażenie, że ludzie wynoszą wszystko, co mają w domu.

Targowiska wpisane w tradycję miasta

W lutym tego roku radni Krakowa ogłosili, że chcą zlikwidować giełdę przy ul. Grzegórzeckiej. Odkryli, że natężenie ruchu w niedzielę na tej ulicy jest zbyt duże, a parkujące gdzie popadnie samochody utrudniają komunikację. Pomysł spotkał się jednak z dużym protestem, zarówno mieszkańców, jak i prezydenta miasta. Argumentacja była prosta: nie można pozbawić tylu ludzi pracy. To fakt, wielu handlarzy w ten sposób zarabia na życie. Poza tym krakowskie targowiska są już znakiem rozpoznawczym miasta i nieodłącznym jego elementem. Targowiska w dalszym ciągu funkcjonują i miejmy nadzieję, że funkcjonować będą jeszcze długo. Szkoda byłoby się pozbywać specyficznej tradycji, która przecież cieszy się dużym zainteresowaniem.

pt/DP

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

a takim znajomym no to problem mam przykro mi

Komentarz został ukrytyrozwiń

tak ciekawie piszesz pani a i polecę twoj artykół

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ach jak Wy mnie katujecie ;p to słowo "jedne" mi sie teraz bedzie snilo po nocach. Mirnal- tego targowiska nie nazwałabym historią odchodzącą do lamusa. Właśnie chodzi o to, że ono funkcjonuje niezmiennie od lat i jest już częścią tego miasta. Przypuśćmy, że hala zostałaby zlikwidowana. I co? Znając nasz kraj- miejsce to stałoby się kolejnym nieużytkiem, na którym przez lata nic by nie powstało. Marnotrawstwo terenu, czasu i pieniędzy. A tak- przynajmniej jest z niego spory pożytek. Jestem za zachowaniem pewnych tradycji, to podstawa tego, aby miasto miało duszę, aby mieszkańcy czuli się w nim dobrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Popieram pisownię *Plac Nowy*, ale wg słowników *plac Nowy*. Nie wiem, jak z halą targową, ale jednolicie raczej powinno być. Może ten targ to taka odchodząca do lamusa historia? Kiedyś podobno był taki na Pradze - nie wiem, czy jeszcze jest? Na Zachodzie też są takie targi?
*Jedne* nie istnieje? Pewien polonista na pytanie, czy słowo xyz istnieje, odparł - i owszem, skoro pan je napisał.
Ale poważnie - dlaczego nie miałoby istnieć, wszak - jedne łajzy kradną, ale inne tylko chlają pod kioskiem.
Jedne lody są dobrze zamrożone, ale inne jakby gorzej. Jedne dziewczyny są ładne, a inne są ładniejsze. W znaczeniu *pewne*.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Drobny błąd- wybacz ;) widzę że już mi to poprawili ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst lekki i ciekawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

''To tylko jedne z wielu rzeczy, które można kupić na targowiskach." -> JEDNE . Takie słowo nie istnieje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

bardzo fajny teskt;)cieszę się,że ktoś zwrócił na to uwagę;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.