Pozycja materiału w rankingach:
Autor usunął profil
To nieprawda, że starości intelektualnej nie da się uniknąć, bo mózg się starzeje, a osoba starsza ma wiele trudności... np. z uczeniem się. W mózgu osób starszych wiekiem istnieją nadal tzw. komórki prekursorowe.
Zobacz także:
Artykuły
(20)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.97)
Wiek: 3 | Miejscowość: Gronowo Elbląskie | Kraj: Polska
O mnie: Podoba mi się, ale nie znam autora: "Propaganda jest przeciwieństwem artylerii - im lżejsza, tym dalej niesienie". Dlatego i ja staram się pisać bez zadęcia, chociaż nie mogę przysiąc, że mnie czasem nie poniesie ;)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ryszard Jan Zagórski 21.02.2010 22:41
Ćwiczmy więc umysły nasze. Grajmy w szachy, rozwiązujmy krzyżówki, czytajmy i uczmy się wierszy...
Autor usunął profil 21.09.2009 20:59
Zajrzę w wolnej chwili do Metody Bronikowa. Ja też wierzę iż nie wykorzystujemy swoich ogromnych możliwości i jestem pewna, że bardzo mało wiemy o naszym potencjale. Zgadzam się z Martą, że eksperymenty duchowe mogą się zakończyć niepowodzeniem lub problemami, ale myślę, że szukanie swojej ścieżki duchowego rozwoju nie jest niebezpieczne, jeśli zachowa się umiar i zdrowy rozsądek. A takim pewnym - dla mnie - wskaźnikiem, jest pokój. Jeśli w nawet największej euforii, paśmie sukcesów jest nutka niepokoju, to lepiej z tej drogi zrezygnować. Sama doświadczyłam w życiu czegoś nadzwyczajnego, dlatego ośmielam się doradzać.
S. Korn. 21.09.2009 19:19
Pani Elżbieto dziękuję za to wyjaśnienie .
Dodam tylko, że pojmuję o czym Pani pisze używając takich pojęć jak "ekran mózgu" czy "obraz" po zamknięciu powiek. To bardzo ciekawe zagadnienia, które od dawna mnie fascynowały. Ale wiedza z zakresu psychotroniki czy medycyny niekonwencjonalnej z trudem przekuwa się do światła. I wciąż wywołuje wiele wątpliwości, a nawet niezrozumienia . Najważniejsze, że chce Pani się tym dzielić i nieść ludziom pomoc. A nam kaganek oświecenia :-)
Autor usunął profil 21.09.2009 14:37
"pamięć ejdetyczna":)
bieg dnia, literki "z szeregu wypadają:(
Autor usunął profil 21.09.2009 14:19
Pani Sławo, w odniesieniu do słów:
"Pan profesor miał do mnie jedno zastrzeżenie, że nauczyłam się jego podręcznika na pamięć. Problem tkwi w tym, że nie umiałam tego podręcznika na pamięć. Przeczytałam go trzy razy i powtórzyłam, zwykle czytałam książkę raz, dwa razy i powtarzałam"
Napisała Pani, że psycholog to wyjaśnił, i na pewno jako specjalista wyjaśnił dobrze:).
Co do mojej odpowiedzi w tej kwestii, nie wiem czy potrafić coś tutaj dodać:(
W kręgu moich zainteresowań leży "szeroko pojęta energetyk człowieka" i w związku z tym "czeladnikuje', tam gdzie mogę zdobyć wiedzę dotycząca tego tematu. Stad między innymi moje zainteresowanie też Metodą Bronikowa.
Z tego co wiem w Polsce obecnie najwyższe kwalifikacje w tym temacie, ma vitlana Dozhak, u której poznawałam warsztat dotyczący tej metody. Nabyte tam umiejętności pomogły my w wielu trudnych sytuacjach życiowych, i nadal pomagają, nie tylko mi, dzięki znajomości podstaw metody Bronnikowa potrafię pomóc innym:). Bo dla enegii nie ma granic czaso-przestrzeni.
Co do opisanej przez Panią sytuacji, nie wiem, może źródła trzeba szukać w definicji "pamięci ejedycznej"?.
Niemnie opisana przez Panią "cecha" jest wyjątkową, i z pewnością posiadane takiej umiejętności jest ze wszech miar pomocne i stymulujące. Dostała Pani umiejętność "od natury",nad wypracowaniem której ludzie pracują latami. Potrafi Pani skomplikowany "obraz" odwzorować i utrwalić "na ekranie mózgu" i jeszcze do niego w sposób świadomy wrócić i odczytać to wyjątkowe:)
S. Korn. 20.09.2009 18:51
Marto, a co powiesz na to, gdy ból kręgosłupa przykuwa do poziomu, nie jesteś w stanie chodzić, nie śpisz, żadne zastrzyki nie działają , profesor specjalista widzi rozwiązanie w operacji chirurgicznej, stan taki utrzymuje się około trzech tygodni . A Filipińczyk jednym ruchem ręki uzdrawia cię na lata całe. To prawda, że jak wszędzie jest wielu hochsztaplerów. Ale ci , którzy mają wiedzę potrafią cuda czynić.
Kiedyś spotkałam Polkę, która miała ukończony kurs pracy z energiami, była wiele lat na na Filipinach. Z jej opowieści wiem, że na Filipinach jest zaledwie kilka rodzin, które mają rzetelną wiedzą z zakresu medycyny wschodu. Strzegą swych tajemnic i przekazują w obrębie swojego klanu. Pozostali wiedzą, że gdzieś dzwoni ... i ci mogą szybciej zaszkodzić niż pomóc.
Wracając do tematu artykułu, jeden rys Filipińczyka na Twoim czole spowoduje, że przez długi okres będziesz miała pamięć znakomitą.
Autor usunął profil 20.09.2009 17:45
Galeria Sztuki im. Włodzimierza i Jerzego Kulczyckich na Kozińcu to ważne miejsce na mapie "miejsc sztuki" Zakopanego. Natomiast wracając do tematu artykułu, w sposób już zdecydowanie chyba za daleki, Marto myślę, że w życiu każdy powinien podejmować w pełni autonomiczną decyzję w kwestii wyboru "drogi rozwoju duchowego". Nie sugerować się ocenami innych, poznawać i wybierać... z myślą, że nadejdzie dzień gdy przyjdzie czas "przejścia"... i jeżeli ktoś tam sprawiedliwy, a z pewnośćia Jest:)to oceni nas z "czynów naszych". I tu wchodzimy w tematy, które nie dotyczą zagadnienia poruszanego w artykule, więc chyba czas wrócić do "tu i teraz" zgodnie z jedną z podstawowych zasad Huny.
Marta Jenner 20.09.2009 17:16
Elżbieto, darzę ogromnym szacunkiem mnichów tybetańskich i nie neguję ich wiedzy ani umiejętności, którymi dzielą się bezinteresownie. Mam natomiast dystans do tych, którzy czerpią wyrywkowo z tej wiedzy, aby zbić na niej majątek.
Miałam kiedyś przyjemność gościć w Murzasichlu u pani Anny Kulczyckiej, żony prof. Kulczyckiego, który wraz z ojcem zgromadził największą kolekcję kobierców wschodnich w Polsce (Tobie na pewno nie muszę tej postaci przedstawiać:) Pani Anna opowiadała nam o swoich groźnych doświadczeniach z jogą i ostrzegała przed lekkomyślnym sięganiem do systemów filozoficznych Wschodu.
Autor usunął profil 20.09.2009 16:43
A tak w temacie poruszonym w artykule, ale troszkę znów inaczej:)że przeciez "można" mimo przybywania lat, nadal można, tylko chciec trzeba:)
Poniżej polskie losy aż z Afryki:
4 czerwca 2009 roku nestorka naszej Polonii w Johannesburgu, Maria Dulska obchodziła 100 lecie. Poniżej przesyłam link do relacji z uroczystości jubileuszowej, i "losów" autorstwa Barbary. M. J. Kukulskiej /córki nestorki, obecnie Prezes Zjednoczenia Polskiego w Johannesburgu, Redaktor Naczelny Wiadomości Polonijnych/
http://www.pismoprofile.com/index.cgi?action=01&idn=497&print=1
A skąd akurat o tym, bo w losach Marii Dulskiej jest piękny tatrzański wątek romantyczny, swojego przyszłego męża poznała pod Wierchami Tatr:
"Maria, po maturze, już w wolnej Polsce i skończeniu kursów z zakresu księgowości w okresie 1931-1936 pracowała w Warszawie w Zakładach Inżynieryjnych. Wiosną 1936 roku Maria zachorowała na zapalenie płuc i w celach leczniczych wyjechała do Zakopanego na pare tygodni. W tym samym czasie w pensjonatach w Zakopanem na leczeniu klimatycznym przebywało wielu młodych ludzi ze środowiska akademickiego. Spędzali czas nie tylko na leczeniu chorych płuc, ale chodzili na wycieczki w góry i tam poznała swego przyszłego męża Kazimierza Z. Dulskiego herbu Przegonia, absolwenta Politechniki Warszawskiej. Pobrali się w Warszawie po trzech miesiącach znajomości w dniu 25 sierpnia 1936 roku w kościele na Placu Trzech Krzyży.", tak pisze w artykule Pani Barbara. M. J. Kukulska, link:
http://www.wspolnota-polska.org.pl/index.php?id=kr30511
I Pani redaktor B. M. J. Kukulska te piękne losy mi z Johannesburga pod Wierchy Tatr przesłała, czym mi radość sprawiła:) bo mimo że osobiście się nie znamy, to nić sympati miedzy nami jest i wiadomośći Polska - Afryka ślemy.
Wielki zlot starych samochodów w Chudowie. Fotogaleria
(odsłon: +498)