Według danych GUS, w miastach mieszkają ponad 3 miliony osób po 65. roku życia. Chcą one być równoprawnymi i aktywnymi mieszkańcami dużych miast. Jednak czy metropolie są przyjazne
seniorom?
Młodzi, niezależni, zamożni karierowicze, często aktywnie poszukujący partnerów i bez zobowiązań rodzinnych - tak media i kultura popularna przedstawiają przeciętnych mieszkańców wielkiego miasta. Można to jednak uznać za krzywdzący stereotyp, ponieważ według danych Głównego Urzędu Statystycznego w miastach mieszkają ponad 3 miliony osób po 65. roku życia. Seniorzy i seniorki chcą być równoprawnymi i aktywnymi mieszkańcami dużych miast oraz korzystać z takich samych udogodnień, jak osoby kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt lat od nich młodsze. Jednak czy metropolie są przyjazne seniorom?
Niezależnie od wieku każdy ma prawo oczekiwać od swojej małej ojczyzny - miasta, w którym żyje, atrakcji, możliwości spędzania wolnego czasu, szans na rozwój i zdobywanie nowych doświadczeń. Pragnienia to raz, codzienność, która je weryfikuje, to dwa. Jednak okazuje się, że rzeczywistość w metropoliach wcale nie jest szara dla seniorów. Czasy, kiedy miasto było mekką ambitnej młodzieży, a wieś oazą spokoju dla osób starszych, minęły. Choć stwierdzenie: duże miasto - duże możliwości będzie truizmem, nie umniejsza to zasygnalizowania o nim, tym bardziej, że dotyczy w szczególności seniorów.
Postępująca atomizacja społeczeństwa sprawia, że coraz powszechniejszy staje się model "rodziny na odległość". Dorosłe, samodzielne dzieci w Dublinie, Londynie czy Glasgow - w najlepszym wypadku Amsterdamie, bo i odległość do domu mniejsza. Z kolei starsi rodzice, dziadkowie w dużych miastach, które z wiekiem mogą im się wydawać coraz bardziej obce i niedostępne.