Facebook Google+ Twitter

"Starship: Pirat" wciąga niczym czarna dziura

Mike Resnick w drugim tomie swojej najnowszej sagi o przygodach Wilsona Cole nie zawiódł pokładanych w nim oczekiwań. "Pirat" jest bardziej dynamiczny, brutalny i jeszcze ciekawszy od pierwszej części cyklu.

 / Fot. PromoDawno nie czekałem z taką niecierpliwością na jakąkolwiek książkę, jak na drugi tom space opery Mike Resnick'a. Ogromne nadzieje, ale również ogromne ryzyko rozczarowania przeplatały się ze sobą przez, bez mała, miesiąc. Po zamknięciu książki z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że o kolejne dwie części cyklu jestem spokojny - Resnick nie zawodzi.

Kapitan Wilson Cole, najbardziej zasłużony dowódca sił Republiki, pod koniec pierwszego tomu sagi zostaje skazany za sprzeciw wobec decyzji zwierzchników. A raczej zostałby skazany, gdyby nie uratowanie go przez załogę statku, na którym wcześniej wzniecił bunt i przejął kontrolę. Od tej pory będące ze sobą w stanie wojny Republika oraz Federacja Teroni za punkt honoru obrały sobie zabicie kapitana Cole oraz zniszczenie jego krążownika - "Teodora Roosvelta". Wraz z małą grupą załogi na rozpadającej się krypie, która już dawno powinna zostać przerobiona na żyletki, były kapitan floty postanawia sprawdzić się w pirackim fachu.

Przeczytaj recenzję poprzedniego tomu space opery Starship

Główną różnicą pomiędzy dwoma tomami jest przede wszystkim zmiana mentalności głównych bohaterów. Już od pierwszych stron wiadomo, że w przeciwieństwie do "Buntu", na statku poleje się krew, a nie wszyscy załoganci przeżyją. Nawet sam Cole, który w tomie pierwszym cyklu wszelkie swoje akcje partyzanckie odbywał bez choćby jednego wystrzału, jako pirat nie zawaha się zabić dziesiatki innych, byle tylko zdobyć ładownię statku. I chociaż dalej przypomina bardziej Jacka Sparrowa niż Williama Kidda, to cięższą atmosferę powieści warto zaliczyć na plus. Kolejnym świetnym posunięciem jest wprowadzenie bardzo charakterystycznych i ciekawych postaci po stronie sprzymierzeńców kapitana "Teddy'ego R."
"Królowa piratów" Walkiria oraz "obcy" mianujący się Dawidem Copperfieldem wprowadzają niepowtarzalny nastrój do książki. Są oni również motorem napędowym akcji, bo właśnie przez nich, Wilson Cole pragnie dopaść najgroźniejszego i nasławniejszego z piratów na terenach Zewnętrznej Granicy - Rekina Młota. Tereny te zaś przedstawione zostały tak, jak i cały wymyślony przez Resnicka Wszechświat Pierworodnych - bezbłędnie i dobitnie szczegółowo. Odludzia, zapomniane przez Republikę oraz ich mieszkańcy - wegetujący w lokalnych barach lub służący u władców feudalnych byli piraci lub zabójcy. Wszystko to nadaje niespotykaną atmosferę dziesiątkom planet, które przebywa Wilson Cole w swojej karierze początkującego pirata.

Resnicka zawsze czyta się z wielką przyjemnością. "Starship: Pirat" pokazuje jednak jeszcze więcej - ta saga może być najlepszą w jego twórczości. Następny tom-"Starship: Najemnik" już niedługo.

Wydawnictwo Fabryka Słów

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Fabryka słów wydaje się być najchętniej czytanym wydawnictwem przez młodzież.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.