Facebook Google+ Twitter

Starsi Panowie nie rdzewieją

Mimo że od ich debiutu minęło 50 lat wciąż czarują szarmancją, stylem, inteligencją, nienaganną polszczyzną i wcale się nie zestarzeli. Starsi Panowie, bo o nich mowa, tym razem bawią w olsztyńskim Teatrze im. Stefana Jaracza w spektaklu "Starsi Panowie dwaj. Wespół w zespół" w reżyserii Julii Wernio.

Marian Czarkowski (Starszy Pan A) i Artur Steranko (Starszy Pan B) / Fot. Teatr im. Stefana Jaracza w OlsztynieTeatr Jaracza nowy rok przywitał tradycyjnie już sylwestrową premierą. Zazwyczaj na ten wieczór wybierane są pozycje rozrywkowe - tak stało się i w tym roku, ale tym razem sięgnięto po rozrywkę z najwyższej półki. Świętowane niedawno pięćdziesięciolecie Kabaretu Starszych Panów dało pretekst do przeniesienia na scenę piosenek i skeczy Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. Zawarcie w dwugodzinnym spektaklu wszystkich znanych szlagierów kabaretu byłoby niemożliwe, więc reżyserka Julia Wernio musiała dokonać trudnego wyboru. Powstał spektakl będący kompilacją kilku programów, czego jednak widz nie zauważa, po części dzięki zbudowaniu fabuły przedstawienia w sposób linearny, a po części dzięki samemu purnonsensowemu charakterowi tekstów, który pozwala na większą swobodę w konstruowaniu treści.

Artur Steranko (Starszy Pan B), Katarzyna Kropidłowska, Marian Czarkowski (Starszy Pan A) / Fot. Teatr im. Stefana Jaracza w OlsztynieUczciwie jednak trzeba przyznać, że aktorskie interludia pełnią mniej ważną rolę, bo tym, na co się czeka w przypadku Starszych Panów są oczywiście piosenki. W olsztyńskiej inscenizacji nie brakuje evergreenów, znanych chyba wszystkim szlagierów - takich jak choćby "Piosenka jest dobra na wszystko", "Rodzina", "Herbatka", "Już kąpiesz się nie dla mnie" czy "Jeżeli kochać". Pojawiają się także mniej znane szerokiej publiczności utwory, które jednak urzekają tak samo. Aranżacje piosenek brzmią znajomo - twórcy spektaklu nie zdecydowali się na formalne eksperymenty, pozostali wierni znanym z oryginału wersjom. I bardzo dobrze, bo poprawianie świetnych kompozycji Wasowskiego mogłoby być działaniem trochę na siłę. O wiele więcej zależy od wykonania i interpretacji aktorskiej, a z tym jest w "Starszych Panach dwóch" bardzo dobrze.

Starszym Panem A (czyli postacią kreowaną w oryginale przez Jerzego Wasowskiego) jest Marian Czarkowski, co okazuje się świetną decyzją obsadową. Czarkowski już nieraz na olsztyńskiej scenie pokazywał, że świetnie czuje się w rolach, które pozwalają mu błysnąć talentem wokalnym - chociażby Scena zbiorowa / Fot. Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynieostatnio w "Don Kichote". Jego postać nieco różni się od oryginału Wasowskiego, ale to różnica twórcza - Czarkowski emanuje ze sceny ciepłem, od razu budzi sympatię publiczności. Jak zwykle w epizodach komediowych błyszczy Marcin Tyrlik, najzabawniejszy w roli Draba. Świetnie słucha się też piosenek w wykonaniu Wiesławy Niemaszek - tego akurat można było spodziewać się po aktorce, która stworzyła prawdziwą kreację w roli Edith Piaf w "Edith i Marlene" - a także Marcina Kiszluka czy Katarzyny Kropidłowskiej, która urzeka bardzo ciekawym tembrem głosu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.